|
.::.
Artykuł o GTA
Siedemnastolatek z perspektywami:)
Od momentu, w którym gra
ujrzała światło dzienne minęło mnóstwo czasu. Mimo to ja wciąż w nią gram, nie
tylko, dlatego, że mój komputer jest jeszcze starszy od niej:).
Fabuła większości gier przedstawia się następująco: jesteś sam (do tego
momentu GTA niczym się nie różni od reszty) i musisz rozwalić wszystkich "bad
guys", obcych, potworów, i uratować świat. GTA z drugą częścią zdania ma
właściwie, niewiele wspólnego. Autorzy owej gry postanowili nas uszczęśliwić
niekonwencjonalną fabułą jak i grafiką (chwała im za to).
Gra posiada dwa tryby: multiplayer i singleplayer. "Multi" jest dobry,
ale gwoździem programu jest tu z pewnością "single" - i na nim się właśnie
skupię.
Do wyboru mamy kilka postaci, które właściwie niczym się nie różnią.
Widzimy ich bowiem z perspektywy... hm... helikoptera:). Tak, nasz bohater to
zlepek pikseli udający głowę i ruszające się kończyny. Mimo to grafika nie jest
zła: 3d - podobna. Do kamery nie możemy mieć zarzutów, (co często jest
mankamentem wielu dzisiejszych nowości).
Jeżeli ktoś z was nie wie, o co w grze chodzi, to chyba nie możliwe:), no
dobra - wyjaśniam. Wcielasz się w podrzędnego wandala, rabusia po prostu
gangstera na zlecenie mafii. Czyli: jesteś kierowcą w czasie napadu, gościem od
rozwalania tych, co nie chcą "bulić" i przemycania lewych samochodów. A w
międzyczasie robisz to, co najlepsze w tej grze (uprzedzam wasz jogurt tego nie
potrafi:)) kradniesz samochód czy motor jaki ci się tylko podoba - czy to nie
jest piękne:). Masz ochotę na szybką jazdę - wsiadasz na motocykl, który pędzi
szybciej niż ty patrzysz, lub viper'a czy innej bryczki. I tu smutna wiadomość
dla perfekcjonalistów - gra nie ma licencji na pojazdy, a mianowicie wsiadasz do
porsche a na górze wyskakuje nazwa samochodu - "Porka Turbo". Ale co tam zabawa
i tak jest przednia. Jak mówiłem w grze jest mnóstwo pojazdów, od radiowozu
policyjnego przez limuzynę (moja ulubiona) po czołg.
Podczas jazdy samochodem wykonujesz misje i tu pojawia się kolejny
fenomen gry - możesz rozjeżdżać ludzi i dostajesz za to kasę (życie jest
piękne:)). Gra obfituje również w niekonwenconalne i jak najbardziej nie
przymusowe "misje" typu "kill frezy" ("szał zabijania"). A więc wsiadasz do
czołgu i rozwalasz wszystko co stoi na twojej drodze, warunek jest jeden: musisz
zdobyć określoną liczbę "zielonych" w określonym czasie - co raczej nie jest
trudne. Do "kill frazy" zalicza się również: zabijanie z bazooki, zabijanie z
kałasza, zabijanie z miotaczem płomieni, zabijanie z keczapem:) - żartowałem.
Poza tym można kierować zdalnie sterowanym samochodzikiem mającym zamontowaną
bombę oraz wiele, wiele innych chorych atrakcji...
W grze możesz robić teoretycznie wszystko, czyli: możesz ukraść samochód i
zawieść go do doków, gdzie dostajesz kilka tysięcy dolców. Naciśniesz "Tab" a
wtedy rozlegnie się beknięcie lub pierdnięcie, (jeżeli jesteś w tłumie,
usłyszysz komentarze na swój temat:)). Jeżeli kogoś walniesz to gostek zacznie
uciekać lub ci odda. Jeśli w towarzystwie użyjesz "pukawki" usłyszysz okrzyki
typu "oh main god" i uciekających ludzi. Do moich ulubionych zabaw należy
rozjeżdżanie potulnie idących mnichów, i tutaj ciekawostka: jeżeli zagrodzisz
mnichom drogę to po chwili będą chodzić za tobą. Fajnie to wygląda: idziesz
sobie a za tobą sznureczek pomarańczowych ludzików.
Gra z pewnością nie jest dla dzieci, choćby z tych powodów, które mnie cieszą...
Miałem kolegę, który grał w GTA wtedy, kiedy dostał pałkę w szkole. A
więc: włączał GTA i najbliższego przechodnia nazywał nazwiskiem swojego
nauczyciela i rozjeżdżał go, wyglądało to mniej więcej tak: Nowakowa - Kill!
Nowakowa - Kill! I tak w kółko. Sytuacja właściwie komiczna, ale z poważnego
punktu widzenia nieco groźna... Nie chciałbym tutaj stawać po stronie tych,
którzy po zobaczeniu krwi na ekranie monitora wygłaszają monolog na temat
szkodliwości gier komputerowych, ale wiecie sami... Gierka przeznaczona według
mnie dla wszystkich, oprócz dzieci...
Nieodzownym elementem gry są policjanci, którzy... są idiotami (bez
urazy:)), jeżeli jesteś wprawnym graczem rozwalisz takiego bez problemu. Problem
zaczyna się wtedy, gdy na karku masz ponad czterech gliniarzy, a więc na
głównych drogach pojawiają się blokady, które można mimo wszystko przejechać.
Gra jest wtedy piękna: jedyne, co słyszysz to syreny policyjne, a jedyne, co
widzisz to radiowozy - czyli to, co tygrysy lubią najbardziej.
W grze mamy trzy miasta, a w każdym z nich dwaj boss'owie. I po kolei
pracujesz dla każdego z nich. Aby przejść do kolejnego miasta lub zmienić
swojego chlebodawcę:), musisz zdobyć określoną liczbę kasy I to jest problem, bo
tych pieniędzy jest z każdym nowym miastem coraz więcej (do zdobycia:)). Jednym
z nielicznych minusów gry jest brak opcji save:(. Stan gry zostaje jedynie
zapisany po zdobyciu kasy, o której mówiłem. A więc jesteś zmuszony grać, co
najmniej 2 godziny bez przerwy... A potem w nagrodę wyskakuje ci bardzo słaby
filmik:(.
Oprawa dźwiękowa jest niczego sobie, kiedy wchodzisz do samochodu często
możesz posłuchać radia, kiedy przejeżdżasz gościa słyszysz miłe dla ucha:
"plusk":). Jeżeli za mocno dobijesz samochód słychać jego "ryczenie", również
dźwięki rozbijania auta są dobrze odwzorowane (naturalnie jak na tamte czasy) a
wtedy i wygląd samochodu ulega zgorszeniu.
Informacje na temat misji znajdujesz najczęściej w budkach
telefonicznych. Zadania, jakie musisz wykonać są różne: zabić kolesi z innej
mafii, ukraś czyjś samochód, podłożyć komuś bombę, zabawić się w gliniarza.
Słowem - szara codzienność gangsterzyny:). Gra dosłownie jest niesamowicie
rozbudowana, miasto, po którym się poruszasz jest tak wielkie, że przypadkiem do
dziś odkrywam nieznane mi miejsca.
Grę szczerze polecam. Przyda się wam znajomość angielskiego, ponieważ
teksty są pisane w tymże języku a są bardzo śmieszne i obfitują w przekleństwa -
cool! W grę mieliście przyjemność pograć, gdyż CDA dało ją w pełnej wersji a
jeśli nie macie owego numeru - zamówić koniecznie numer archiwalny!!! |