Chleb
ze Stalowej Woli :)
Moje smakowanie tego produktu zaczęło się o godzinie 10:14 (wiecie,
jeszcze przy zdrowych zmysłach nie byłem). Chlebek był jeszcze
cieplutki gdy trafił w moje obleśne łapska. Nie zastanawiając się
uciąłem kromkę na krajalnicy i włożyłem do ust. Ten smak, był
taki dobry i cieplutki ten chlebek, myślę sobie, tak mi smakuje
to napiszę do zbzikowanych gości z Food Corner i zrecenzuję. No
i właśnie ją (recenzję-przyp.głupek)
czytacie. Chleb był cieplutki i świeżo dowieziony do sklepu, co
znaczy że firma stara się o klientów, nie wciskają nam jakiego
zimnego, dwudniowego chlebka, tylko przywożą prosto z piekarni
klientom. Nie posmarowałem produktu masłem, ponieważ nie chciałem
zabijać wykwintnego smaku. Skórka była przypieczona i chrupiąca,
bardzo dobrze mi smakowała. Zapach jak to zapach - śmierdzi chlebem.
Na chlebie była naklejona papierowa etykietka na której zostały
zawarte informacje o piekarni. Zerwałem ją, bo przecież nie będę
jadł papieru. Chleb zazwyczaj nie posiada opakowania i tak było i tym
razem. Ale jak można nie dawać opakowania, wiecie jak wielu ludzi
trzymało ten chleb w swoich łapskach, więc tak: piekarz, dostawca,
pani sprzedawczyni, rodzic i dopiero ty, wiedz ilu poważnych chorób możesz
się nabawić, no, pomyśl o tym. Ogólnie chleb jest bardzo dobry, ale
ja i tak wolę przeterminowane M&M-sy i starą pizze. Na chlebie, a
raczej na etykietce jest skład produktu, ale już nie ma daty ważności
(chleb się nie starzeje). Szczerze zachęcam do kupna tego produktu (jeśli
go jeszcze nie macie).
Opakowanie
- 0 %
Cena
- 70%
Smak
- 80%
Ogółem
- 99.9%
Winix
(
A ja zawsze jem papierek! - Prozac )