|
|Czarny pies|
Koniec świata ;), piszę recenzję filmu, który spodobał mi się! Tak do czego to dochodzi, ja stały bywalec am książek piszę do kącika kinematografii! No cóż tak się złożyło.
Pamiętam jak miałem chyba z trzynaście, czternaście lat szalałem za ciężarówkami. Jeny jakie to było przeżycie jak raz przejechałem się Reno Magnum! Super do tej pory wspominam ten dzień. Białe lśniące jeszcze nie zakurzone, widok z góry to nie to samo co ze sto dwudziestki szóstki 'P'. Tak to było wspaniałe. Nie wspomnę już pokoju pełnego plakatów. Tutaj Volvo Fh12, Scania 133T, Reno Premium, o a tam Kenwortt! Jeny to było tyle lat temu! Nie mniej wspominam te czasy z rozrzewnieniem. Nie wiem czy spodoba się wam taka recenzja. Jeśli tak piszcie tutaj, jeśli nie tutaj.
Zakopianka. Z prędkością ponad stu dwudziestu kilometrów na godzinę wspinał się ogromny ciągnik siodłowy z naczepą. Czarny lakier i dwie błyskawice namalowane po obu stronach samochodu. Świetny widok, Daf 95 XF Super SpaceCap. W czyściutkiej szybie z przodu odbijały się białe od śniegu drzewa rosnące na poboczu, redukcja biegu, świst powietrza, gaz i smużka dymu z tłumika. Kolejny zakręt i kolejna redukcja, tak co jakieś sto metrów. Następny zakręt i śnieg na łuku, redukcja i gaz do dechy. Kierowca z wzrokiem wbitym w śnieg, tak jakby chciał go usunąć siłą woli. Lekki zgrzyt w silniku, redukcja na mniejszy bieg i kolejna smużka ciemniejszych spalin wydostała się z tłumika. Kierowca spojrzał w lusterko i zobaczył kilka osobowych pudełek za sobą. Zaklął pod nosem, po czym dodał, jeden poślizg i ich nie ma, drogowcy w Polsce! Uspokój się dobiegł go głos z miejsca pasażera, to tylko głupcy śpieszący się na obiad oni nie wiedzą, że ten ładunek mógłby ich zmieść razem z połową tej góry. Redukcja i oblodzona nawierzchnia, poślizg gaz do dechy i smród palonej gumy, lśniące łańcuchy na tylnych kołach zakręciły się. W szoferce cisza, słychać tylko stłumione wycie silnika i małe wibracje spowodowane małą przyczepnością tyłu ciągnika. Kolejny zakręt i bliski szczyt wzgórza. Drogowcy, i kilka przekleństw, ciągnik piął się dzielnie, nagle łomot i króciutki hałas. Gotuj trójkąt krzyknął kierowca i ponowna redukcja, licznik wskazywał niewiele ponad dwadzieścia kilometrów na godzinę. Wzgórze, odgłos hamulca i powietrza, lekkie sss, delikatny ruch kabiny i błysk świateł awaryjnych. Malutki puszek zaczął spadać z nieba. Kierowca wysiadł i podbiegł do tylnej osi. Cholera! Pieprzone łańcuchy z Niemiec! poszła nam wewnętrzna przez te twoje łańcuchy od szkopów! Teraz musimy zjechać z tej pie..przonej góry bez jednego koła. Kierowca spojrzał na dopiero co minięte zakręty a następnie przed siebie. Ostry zjazd, nic trudnego. Wsiadł do ogrzewanej 'gabloty' i zapiął pas. Spokojnie nie ma mocnych na taką brykę! Chrobot rozrusznika i lekkie 'cifnięcie' przy ruszaniu, samochód z gracją ruszył z pobocza aby wjechać na drogę. Klakson, pod górę wjechała rozpędzony Kenwortt 2000. Kamikaze! pieprzony Amerykaniec, zobaczymy jak się zatrzyma na dole. Kolejna próba wjechania na drogę nie była już tak groźna. Ciągnik z mozołem wjechał na asfalt i powoli zjeżdżał ze stoku. Kierowca pilnie spoglądał na licznik, 20, 30, 40, 45, przed każdym zakrętem ostro hamował, aby na łuku puścić ciągnik swobodnie bez groźby poślizgu. Zakręt za zakrętem przechodził bez niespodzianek. Przedostatni łuk i przyśpieszenie aby wjechać na kolejne oblodzone stoki. Ostatni łuk i naczepa stojąca w poprzek drogi..
Jak zwykle początku nie widziałem, ale film bardzo mi się spodobał, trafiłem na mniej więcej początek akcji. Film opowiada o byłym kierowcy ciężarówki, który podczas jednego z kursów wywołał wypadek. Wypadek ze skutkiem śmiertelnym. Wyrok, odsiadka 2 lata za dobre sprawowanie. Po odsiadce został jakby zaangażowany w bardzo ważną sprawę. Sprawa ta dotyczyła przewozu ładunku w bardzo krótkim czasie za 10 tys. $. Dziwne, że dał się skusić? w naszych realiach chyba nie. Nie wspomnę iż marzenia głównego bohatera zaczęły się sypać..
No więc do rzeczy co mi się spodobało. Bardzo efektowne sceny pościgów, wybuchy i akcja w ubikacji [hehe bez skojarzeń :]. Kierowca jak to kierowca prowadzi, jednak tym razem bez uprawnień. Kolejne etapy podróży i pościgi, masywna ciężarówka ściera się z równie wielką, a wszystko w drodze pod górę! Bardzo efektowne nie powiem. W grę wchodzi towar o wartości trzech milionów zielonych! W trakcie jednej z akcji ginie towarzysz, potem sam kierowca zostaje niegroźnie postrzelony, bardzo szybka akcja! Tak to chyba najbardziej mi się spodobało. Muzyki w filmie za wiele nie uświadczymy, ale nie odpycha ona od ekranu, jest stonowana. Pomimo iż nie przepadam za country zniosłem to, nawet raz czy dwa sobie podgwizdnąłem. W ogóle film bardzo fajny, w pewnym momencie..
Hm, co tu powiedzieć. Ocena w skali szkolnej chyba pięć z minusikiem. [5-]. Ogólnie polecam ten bardzo fajny film, nie wiem czemu mi książkowemu molowi się spodobał, ma w sobie takie coś co mnie przykuło do ekranu. Nie mam jeszcze autorytetu w sprawach filmowych, ale powtarzam, świetny film!
Łukasz 'Splatch' Dywicki
|