|
|Władca Pierścieni: Dwie wieże|
A new power is rising.
Kolejna część trylogii Tolkiena, o nazwie "Dwie wieże", jest już w naszych
kinach. Po poprzednim epizodzie, słyszałem różne opinie. Krytycy byli
zadowoleni, uważając film za świetną ekranizację książki. Jednak fani
Tolkiena mieli Peterowi Jacksonowi wiele do zarzucenia. Po pierwsze, w
filmie nie było Toma Bombadila. Po drugie, każdy fan inaczej wyobrażał sobie
wizję Śródziemia i nie zawsze była ona podobna do tej filmowej. Co, by
jednak nie mówić ludzie pokochali Froda i jego przygody. Dlatego musiała
pokazać się następna część, która z resztą była już prawie gotowa, gdy rok
temu emocjonowaliśmy się "Drużyną Pierścienia".
The power of the darkness grows.
Na początku trzeba zaznaczyć, że film jest tylko i wyłącznie dla tych, co
widzieli pierwszą część. Chociaż w pierwszych kilku minutach "Dwóch wież"
jest przedstawiona sytuacja z poprzedniej części, to jednak aby cieszyć się
wszystkimi zaletami, trzeba najpierw zobaczyć "The Fellowship of The Ring".
Nawet jeśli przeczytaliście całą książkę. Tak naprawdę, to do kina radzę
wybrać się tym, co jeszcze Tolkiena nie czytali. Po prostu, drodzy fani,
będziecie się nudzić podczas seansu i narzekać na różnice między fabuła w
książce, a w filmie. Teraz przejdźmy do fabuły. Jak pamiętacie drużyna się
rozbiła. Frodo i Sam poszli do Mordoru; Pippin i Marry zostali porwani przez
Orków; Aragorn, Gimli i Legolas wyruszyli na poszukiwanie przyjaciół, a
Boromir i Gandalf... zginęli. Ale czy, aby na pewno? Okazuje się, że śmierć
Gandlafa nie jest jeszcze przesądzona, ale o tym, to już dowiecie się w
kinie. :)
Sytuacja w Śródziemiu nie wygląda dobrze. Elfy opuszczają te ziemie,
szukając nieśmiertelności, krasnoludy i hobbici w zasadzie już się nie
liczą, a ludzie przeżywają największy kryzys w swej historii. Bowiem dawny
sprzymierzeniec, Saruman, połączył swoje siły z Sauronem. Razem chcą
zniszczyć ludzi. Punktem zwrotnym w wojnie jest bitwa o Helmowy Jar. Jest,
to miejsce w którym ludzie chronią się w trakcie zagrożenia. Niestety
wpadają w pułapkę Sarumana i oblężenie zmienia się w bitwę, której stawką
jest lud Rohanu. Najgorsze jest, to że Król nie chce wezwać sojuszników,
którzy mogliby mu pomóc. Jak widzicie sytuacja nie jest zadawalająca, ale
jak to w bajkach, wszystko jest możliwe.
Live us alone.
Aktorstwo, reżyseria, muzyka i efekty specjalne są takie jak w przypadku
"Drużyny Pierścienia"- bardzo dobre. Chciałem poruszyć inną sprawę.
Mianowicie, plenery. Są one cudowne. Widać piękne góry, kapitalne repliki
miast. Najbardziej imponująco wygląda Helmowy Jar. Jest to twierdza między
kanionem. W ogóle cała bitwa jest naprawdę warta zobaczenia. Całe, to
zdarzenie przypomina mi trochę druga wojnę światową. W pamięci pozostają
słowa, które wypowiada król Theoden, a w tle widać małego chłopca, który
zakłada zbroję i hełm. Wzruszające. ;) Jedna rzecz tylko mi się nie podoba.
Mam na myśli aktorkę, która zagrała Eowyn. Co by nie mówić, wyobrażałem
sobie ją zupełnie inaczej. ;) Miałem nadzieję, że będzie to ktoś taki jak
Lara Croft. Czyli silna babka z tymi... no... to, co Kubusie lubią
najbardziej. :) Niestety aktorka grająca ją nie jest zbyt urodziwa, na
szczęście nie ma jej za dużo w filmie. Natomiast dla oka mężczyzny
"przyjazna" pozostaje Liv Tayler , która gra Arwenę.
My Trrrreasssurrre.
Warto odpowiedzieć sobie jeszcze na jedno pytanie. Czy "Dwie wieże" będą
hitem wszechczasów? Moim zdaniem, raczej nie. Chociaż jest, to film
wspaniały, jednak brakuje mu rzeczy nowatorskich, które upamiętniłyby go na
kilkadziesiąt lat. Gwiezdne Wojny miały miecze świetlne, muzykę, nowatorskie
efekty i Lorda Vadera. Matrix ma bullet time. W takim razie, co ma Władca?
Niestety, ale nic, co stałoby się kultowe. Jeśli Peter Jackson nie
wprowadzi czegoś naprawdę nowatorskiego do swojego filmu, to zapomnimy o nim
za kilkanaście lat.
Podsumowując. "Dwie wieże" są bardzo dobre, nawet lepsze od "Drużyny
Pierścienia". Jednak nie zapiszą się w historii kina tak, jak Nowa Nadzieja,
Matrix, czy inne dzieła fantasy. Jest zbyt podobny do innych filmów. Z
drugiej strony, to czy oczekiwaliśmy od "Władcy", że zrewolucjonizuje kino?
Cóż, nie wiem, jak wy, ale ja mam trochę mieszane uczucia...
Na zakończenie, oto wzruszający fragment dialogu z "Dwóch wież":
"-Jak ja ryzykuję.
-Jesteś naszym królem, władco.
-A ty ufasz swemu królowi?
-Twoi ludzie, panie...
Pójdą za tobą niezależnie jaki będzie koniec.
-Do jakiegokolwiek końca...
Gdzie teraz jest jeździec i koń?
Gdzie róg, co graniem wiódł w pole?
Wszystko minęło jak deszcz,
Jak w polu wiatr porywisty,
Na zachód odeszły dni
Za góry,
W mrok i cienie...
Jak do tego doszło? "
Ti-mon
PS. I tak każdy wie, że ANH & ESB są nie do pobicia. :P
|