|
|Spiderman czy spigaywoman?|
Pewnego nieszczęśliwego dnia stało, że poszedłem do kina by obejrzeć super
rozreklamowany film, o dźwięcznej nazwie "SpiderMan".
Hm... W zasadzie nie chciałem pisać recki tego niefrasobliwego "dzieła", ale
gdy ujrzałem recenzje tego, nie ukrywam, gniota to aż krew zawrzała mi w
żyłach.
Kiedy miałem 7 lat na programie pierwszym był pokazywany serial animowany o
pewnym kolesiu, którego ugryzł pająk. Bajka nie była zła, mogę nawet
powiedzieć, że oglądnąłbym ją jeszcze raz. Sam nie wiem czemu, ale mam
słabość do komiksowych bohaterów. Nie dawno u nas w Polsce był wyświetlany
sfabularyzowany film o przygodach człeka-pająka. Oczywiście nie mogłem na
niego nie pójść. Na zawsze zapamiętam chwilę, kiedy zobaczyłem pierwszego
Batmana. Od razu zakochałem się w twórczości Tima Burtona. Wydawało mi się,
że jeśli Spiderman bije rekordy popularności w USA, to chociaż w małym
stopniu mnie nie zawiedzie.
Usiadłem na bardzo niewygodnym krześle (nie wymienię nazwy kina, w którym
byłem, żeby nie zrobić reklamy), co jednak nie wpłynęło na moją późniejszą
ocenę ;), i z zapartym tchem zacząłem oglądać. Fabuła prosta jak zawsze.
Koleś wyglądający jak ostania ciota, ratuje piękną dziewczynę przy okazji
zabijając tego złego. Tym razem tym złym, będzie niejaki Goblin. Powiem
szczerze, że jest to moja ulubiona postać w Spidermanie. Tzn., w tym
kreskowanym :), bo w filmie jest o tyle beznadziejna, co nielogiczna. Tu nie
ma takiego wyrafinowanego, czarnego humoru jaki spotkamy w Batmanie Burtona,
a Goblin nie zachowuje się jak superprzestępca. Trudno cokolwiek o nim
powiedzieć. W fabryce Osborna dochodzi do wypadku, przy czym on sam staje
się potworem. Ot, tak, po prostu - jest tym monstrum i już. Do tego w
końcówce filmu dzieje się coś tak głupiego... ech, nie będę mówił, bo może
ktoś będzie chciał zobaczyć ten shit. Nie ważne, wróćmy do głównego
bohatera. Reżyser wyraźnie chciał upodobnić swojego Spidermana do Micheala
Keaton z Batmana. Jak zapewne pamiętacie Micheal był skromnym mężczyzną,
który dopiero po założeniu maski stawał się super herosem. Niestety nie
można to powiedzieć o Piterze Parkerze . Aktor grający go wygląda, naprawdę
możecie mi uwierzyć, jak baletnica albo jak clown w cyrku. BEZNADZIEJA. Ja
wiem, że Spiderman zawsze próbował dociec do psychiki ludzkiej, aby zobaczyć
tą złą naturę ludzką i tą dobrą. Niestety w tym filmie ja tego nie widzę.
Sceny walki też nie wyglądają przejmująco, są o tyle nudne, co czasem
śmieszne. Zwłaszcza końcowa potyczka. Czy coś jest godne uwagi w tym filmie?
Niestety nie. Wszystko poniżej przeciętnej. Naprawdę nie wiem, za co ten
shit dostał w AM tak wysokie noty. Chociaż każdy może wyrazić swoje zdanie,
to jednak dziwi mnie ten fakt. Jak widać, reklama czyni cuda.
Ti-mon z bólem głowy
|