Sly: Confrontation With The Winix's Foolishness
Złośliwość rzeczy martwych (ba, bądź żywych, jak to się w przypadku kolegi Winixa ma) nie pozwala mi na chwilowe odsapnięcie i szumu wokół mojej osoby, a który to stan spowodowany został moimi, całkiem pisanymi od serca, bez żadnych kłamliwych insynuacji, tekstów. Chwila wytchnienia na pewno przydałaby się mi w tej chwili bardziej niż kiedykolwiek indziej, z racji przeze mnie pełnionych funkcji w naszym kochanym Action Magu. Bywa jednak, że głupota zobrazowana pod przeróżną postacią umie, chce i postanawia się samowolnie uwolnić. Pod byle pretekstem czy sytuacją. Pretekstem w postaci mego tekstu, który niniejszym ukazał się w zeszłym AMTV. Za żadne skarby głupoty nie toleruje i tolerować nie będę, tejże zaś życzę całkowite mnie ominięcie i pójście sobie w siną dal. Nie ma to jednak jak tzw. zadzior, mściwość (w tym wypadku nie wiem, za co i dlaczego) czy chęć udowodnienia swoich racji, dla mnie zupełnie niemożliwych do przyjęcia czy zaakceptowania. Dlatego jestem tutaj ponownie, w naszym gronie i, wcale nie chcąc, muszę znowu się wtrącić do tej "niebanalnej" dyskusji na temat pana Wojewódzkiego, i mojej osoby - wyjątkowo ostatnio skromnej. I już na początku zaznaczam, że będzie ostro, pikantnie, twardo artystycznie i pisarsko. Dlatego osoby wrażliwe czym prędzej proszę o opuszczenie sali. (Moja miłość, Taw nasza wspaniała {jak już pewnie Wam wiadomo, pobraliśmy się. :))} zwróciła mi swego czasu uwagę podczas króciutkiej sesji na ircu, iż przekraczam (to może ciut wyolbrzymione słowo) pewne granice i traktuje sprawę zbyt ostro. (ewentualnie zabrzmiało to przybliżenie, a że mi się po logach nie chce szukać - dokładnie wam tego nie przytoczę) I co ja, biedny piętnastoletni chłopak (bez dziewczyny) ma w tej sytuacji poradzić? Jak to co?! Totalnie to zignorować, nawet pod przyszłymi jakimiś konsekwencjami dla naszego, na razie bardzo udanego, związku. :) Co nie oznacza, moi mili, że Tawananny nie szanuje, co to, to nie! Ba, nawet czuje do niej pewien sentyment, o szacunku nie wspominając. Wyjaśniliśmy sprawę? Jeśli tak, wstęp uważam za definitywnie zakończony i wszelkie dopisywanie się do niego potraktuje jako złamanie prawa i wyciągnięcie odpowiednich sankcji dyscyplinarnych tudzież natychmiastowe stawienie się w sądzie pod zarzutem łamania czyichś praw autorskich. Wiecie, dlaczego tak chamski i okrutny zarazam się stałem? Wszystko - naturalnie - przez Smugglera, i jeśli nie podoba wam się obecny Sly, do niego kierujcie wszelkie skargi. ;) Let's go, Sly, begin this amazing text.
Tak, tak (i tu bez głupich dopisków typu "ten w lustrze to niestety ja...) {A co? To nie TY??? ;)} ten text został napisany by znów pokłócić się ze Sly'em.
Wiecie, czego najbardziej nie lubię? Nie trawię? I nie akceptuję? Usilnej próby udowodnienia swojej wyższości i kwapliwych zdań, które już na początku mówią, że ktoś chce w sposób bardzo arogancki (ja tak to odbieram) skopać mi poręcz przy okazji wychwalając swą wyższość. (Może tak dokładnie to w tekście nie zostało napisane, ale mój deduktor stwierdził, iż Winix w tenże sposób myśli) Już ominę fakt, iż kolega niesamowicie tutaj oscyluje mówiąc, że kłócimy się po raz kolejny. Między kłótnią a utarczkami istnieje pewna różnica, tak jak między głupotą i ambiwalencją. Choć naturalnie jedna drugiej wykluczyć nie musi. :) Zauważyłem już jeden plus: prawidłowo odmienił moją ksywkę, chociaż i w to wątpie sądząc, że uczyniła to Tawananna. Za dużo chyba od Winixa wymagam... :)
Ostatnio gość mnie skrytykował, że piszę głupoty.
Między krytykowaniem a wyjaśnieniem sobie pewnych kilku spraw (polemizowaniem, dosłownie rzecz ujmując!) są kolejne granice i bariery. Ja tutaj nikogo nie krytykuję, a jedynie podważam i wystawiam pod mur twój sposób pisania, i dla mnie nieprzyjętą argumentację, która oczywiście emanowała głupotą. :)
Powinien zdać sobie sprawe, że każdy pisze to co chce.
Już dosłownie nie mam siły na tego człowieka. (?) Czy ja, dobry pasterz zbłądzonych dusz, wielki i niepowtarzalny siewca dobrej nowiny, mąż naczelnej AMTV - Tawananny, sugeruję komuś, aby ten zmienił sposób pisania, a przede wszystkim pisał to, co chciał? Nie sądzę. Rozumiem, że istnieje w Polsce takie coś jak wolność słowa i każdy tę wykorzystuje bez żadnego zahamowania czy skrupułów, co w tym wypadku mi zdecydowanie nie przeszkadza i przeszkadzać nie będzie - to raz. Szanuję każdy tekst i podejście autora do niego, acz wyrabiam sobie opinię o nim w trakcie zagłębiania się w lekturę, co rzeczą raczej odkrywczą nie jest - to dwa. Pisz, co uważasz za słuszne, pamiętaj jednak, że istnieją pewne niepodważalne i nieprzełamywalne granice dobrego smaku, których przekroczenie powoduje u konsumenta niesmak. Niesmak nie tyle pod względem formy, ale treści. A ta może być, w zależności oczywiście, różna. To, że Ty piszesz o czym chcesz, gdzie chcesz i kiedy, absolutnie mi nie przeszkadza. Gorzej, jeśli w pierwszym elemencie znajdę treści mi się nie podobające. Mam nadzieję, iż ten akapit został zrozumiany. Powoli się rozkręcam. :)
To tak samo jak ja bym mu powiedział że: "Wiesz co ty Sly może byś znalazł sobie jakieś inne hobby niż słuchanie TATU, np. może lubisz rysować". Nie można narzucać komuś własnej woli.
Tutaj, ku zdziwieniu świata całego i ludzi mi znanych, okazałem swoją wrodzoną i udoskonalaną wspaniałomyślność! W jaki sposób? Pozwoliłem koledze na dwa zdania obok siebie i nie oddzieliłem je moimi ripostami, co mnie samego w tej sytuacji dziwi. Ale przejdźmy do meritum tej dwuzdaniowej wypowiedzi. Winix, wyraźnie i konsekwetnie ciągnąc swoje zamiary, uważa mnie za bydlę pozbawione zasad moralnych i nakazujących mu pisanie, czego sobie Jaśnie Pan Sly zażyczy. Zrozum, ja nie jestem tutaj żadnym cesarzem Rzymu, od którego zależało, czy podniesie ten swój pieprzony kciuk w dół bądź w górę, i który decydował o żywocie wielu niewolników. Nie! Wszystko ci się kićka i komplikuje, tworząc dziwny miszmasz. Zgadzam się, że nie można narzucać komuś swej woli, bo to nieetyczne i niemoralne, niemniej ja tego nie czynię, więc kilka twych początkowych zdań kompletnie uważam za niemających prawa bytu. Właściwie, to nie trzyma się kupy!
Dobra, ale tu nie o Sly tylko o tym Wojewódzkim i jego superdowcipnym programie.
I tutaj nie odmienił mej ksywy. {Heh, musiałam przeoczyć ;).} Czepiam się na siłę? Być może, ale wierzcie mi, żeście nie widzieli niektórych tytanów intelektualnych, którzy mój pseudonim pisali w sposób "Pozdrowienia dla słego". Hm.. I jak tutaj ręce mają nie opaść? Winix chyba nie słyszał o czymś takim, co się zowie "odmiana", inaczej zaś "deklinacja", inaczej przestrzegałby pisowni i trzymał się jej skrzętnie. A teraz wyszło tak, że odebrałem to jako brak szacunku do mnie. :) Wiem, jestem świrnięty i nieogarnięty, ale już mam dość męk z tą moją godnością i jej ciągłym przekręcaniem. "Wieczna, sromotna i nienagrodzona szkoda, Polaku" - jak mawiał Kochanowski. Właśnie - szkoda... A właściwie szkoda szkody...
{O, to ja się teraz przyczepię ;). Nie chciałam być purystką, ale i ty Sly'ku nie jestes bez winy. "W przypadku kolegi Winixa" - czyż to nie Twoje słowa, Sly? To teraz powiedz mi, gdzie tu był błąd ;).}
(...) Tutaj, ja sam, Sly - wyciąłem dłuższy fragment Winixowego tekstu (plus jeszcze pojemniejszych dopisków Taw) z tego tylko powodu, że zabiorę się zań w innym, osobnym tekście (jeśli czas pozwoli). I nie myślcie tutaj w sposób taki, że "ten Sly stchórzył, przestraszył się Winixa, i jego tekstu, i jego argumentów, i nie wiedział co powiedzieć" itd. Wcale nie. Po prostu nie mam czasu na komentowanie i polemizowanie z fragmentami wykraczającymi poza pewien czas (a mój terminarz jest bardzo napięty ;)) I nie chciałbym po raz kolejny tworzyć piekła dla Taw, która to musiała ostatnio składać tekst (polemikę) 25kb, a z tym są, drodzy czytelnicy, ogrom problemów i mnóstwo zajętego czasu. Dlatego jest tutaj tylko odniesienie do mojej osoby i dywagacje na jej temat. Czasem nieprzemyślane. I idiotyczne. Plus infantylne i ambiwalentne. I... dziwne. I... czytajcie AMSPORT. Och, za bardzo w inny temat się wgłębiam, wybaczcie. :))
Sly, ty nie lubisz Wojewódzkiego, bo on nie słucha TATU i tylko je krytykuje. {Z ciekawości - kiedy? Bo ja nie słyszałam :(.}
Masz rację, moja kochana, dobrze słyszałaś, że nie słyszałaś. :) Akurat słuch jeszcze u Ciebie na miejscu. (A ostatnio jak dom sprzątaliśmy, raczej ja sprzątałem, ciągle udawałaś, że nie słyszysz i czytałaś sobie "Przyjaciółkę". :)) {Trzeba było mnie posłuchać i kupić tamten droższy odkurzacz, co to ciszej chodzi ;).} A ja biedny z mopem podłogi myłem i szyby na dodatek. :))) {Kłamie! To naprawdę był odkurzacz ;).}Co do pierwszego wyrażenia Winixa - tak więc przenosząc twe słowa na orbitę ziemską (już nie okołoziemską, gdyż te zdanie wyrwane było raptem z kosmosu, a te - jak wiadomo, są głupie. :)) stwierdzam jednoznacznie, że nie lubię Caleba, bo ten gardzi TATU, Smugglera, gdyż jego zamiłowanie do Pottera jest odpowiednikiem mojego do Ciebie, żony mej, wspaniałej Tawananny też nienawidzę, bo ciągle mi się wtrąca w tekst i do tego bezczelnie go krytykuje... {A gdzie tam! Okropny tekst ;).} Ech, szkoda się wysilać. Ci, którzy do tej pory jeszcze nie zorientowali się, mówię szczerze z ręką na sercu, iż to była ironia. Czysta ironia. Nieskazitelna. Jak głupota. Chociaż ta głównej roli u mnie nie odgrywa. :)) {Jesteś pewien? Oj, ja tam swoje wiem. On nawet "Playboya" nie czyta, tylko obrazki ogląda ;). Wiem, bo widziałam jak oglądał, kiedy udawał, że sprząta ;).}
Nie, nie lubię TATU, a Wojewódzki jest mi obojętny.
NIKT I NIC nie każe ci lubić TATU, do jasnej cholery! Dlatego Waść skończ już pewien etap (niewtajemniczeni pewnie nie wiedzą, ale autor tekstu, Winix we własnej osobie, dobitnie mi się stara udowodnić na księdze gości kącika GamesCorner towarzysza Caleba, żem głupi palant i tyle! Ze na muzyce się nie znam, że to i tamto. Te jego wołania do mnie absolutnie nie trafiają i wręcz śmieszą, niemniej chłopak nie ma się jak wyżalić, więc tyle sobie zrobi dobrze, że żale z siebie zrzuci, choć te mimo ustalonego kierunku, gubią się gdzieś po drodze. :) Pamiętam nawet takie jedno zdanie Winixa: "Nigdy nie stawiaj TATU obok Queenu". To był swego rodzaju taka uwaga pod moim adresem, gdyż - jak wam zapewne dobrze wiadomo, pisałem niegdyś "God Save The Queen & TATU" W takim razie odpłacę się jednym, krótkim zdaniem. Nigdy nie stawiaj w jednym rzędzie głupoty i bezmyślnych argumentów, ponieważ później te mogą się zespolić tworząc taką kreację jak Ty. Czego niniejszym jestem świadkiem.
{Stop! Cisza ma być ;). To ma być dyskusja na argumenty, jak już pisałam gdzieś w tym numerze ;). Na ARGUMENTY! I mnie nie obchodzi, co kto pisze w księdze gości (chyba, że w księdze gości AMTV ;)).
Ja mogę tak myśleć, a ty Sly się przy tym nie oburzaj: "bo WINIX NIE LUBI TATU to ja też go nie lubię".
{Wiesz, Winix, ja Ci jako zadanie domowe zadaję przeczytanie tekstu Sly'a o Wojewódzkim z 7 numeru AMTV. Nienawiść Sly'a ma trochę głębsze podstawy ;). A ja czekam na argumenty ZA i PRZECIW Kubie, bo w tym tekście nie ma ich zbyt wiele.}
JA sobie o Kubie odpuszczę, bo dostatecznie napisałem już w tamtym arcie moich poglądów na temat jego nieszablonowego sposobu bycia. Szczerze mówiąc, drogi Winixie, to ja cię nie lubię nie dlategoż, żeś Tatu nie wielbisz, lecz treści twych artów są dla mnie absurdalne. Rozumiem, że żarty żartami, ale głupota głupotą to już nie!
Tak w sumie to nie wiem o czym jest ten text {Ja też nie wiem :).},
... wychyla się poza okno kolejne grono writerów, którzy piszą, bo nie wiedzą czemu, bo im się nie chce, na złość komuś, na dodatek jeszcze niektórzy nawet nie potrafią wskazać przesłania swego tekstu! Noooo, to już absurdalny absurd! Spotęgowany w potęgę drugą. A nawet trzecią, jeśli łaska... :)
o Tatu, Sly, Wojewódzkim czy innych.
O Sly'u mości panie. Nauczta się wreszta odmieniać końcówki, nawet jeśli chodzi o deklinację angielskich słów, których to odmiana znowu taka trudna nie jest! Czekajcie, ja już jakieś 20 minut się w głupocie kąpie. Boże - ratuj, ja nie chcę, ja nie chcę...!!! Shrek! Shrek! Ja nie chcę Shrek!
Znów kontrowersyjny text i znów wygrało dobro (Big Boss Winix).
Dobro zobrazowane czym, przepraszam? Bo jeśli głupota jest w komitywie z prawdą i mądrością oraz majestatem, ja mam z Tawananną ośmioraczki.
{Tataaaaaaa! - dziecko number 7}
Aha, ten tekst nie jest kontrowersyjny, gdyż nie posiada nawet predyspozycji do bycia nim. Tyś mało widocznie czytasz (ba, zupełnie nieoczytany!) i nie widziałeś na oczęta (ciekawe, czy śliczne? :)) artykułu naprawdę zasługującego na to miano. I kontrowersyjny wcale nie znaczy absurdalny, pamiętajcie! Swego czasu ja pisałem w połowie kontrowersyjnie, a w półtora absurdalnie, co wyrównywało proporcję. :))
{Czy kontrowersyjny? Czy ja wiem... Już sie tylu kontrowersyjnych tekstów naczytałam, że ten nie robi na mnie większego wrażenia. A czy wygrało dobro? Oj, nie wiem. Na razie nikt nie wygrał. Daj Sly'owi możliwość polemizowania :).}
Z czego skwapliwie skorzystałem. Nie wiem, kto wygrał, bo takie pojedynki mnie nie interesują. Ja nie chcę wygrywać w taki sposób, a jedynie przedstawić swój punkt widzenia na pewne sprawy. Orzekając jednak pod przymusem mojej siostry, wynik brzmi następująco: wygrana głupoty Winixa z nim samym. I macie już pełny obraz. I tyle mnie już w tym arcie. Dzięki wielkie za przeczytanie tegoż. Riposta chyba będzie, bo znając kolegę (a raczej nie znając) mam jego wizję jako człowieka upartego. {To tak jak Ty ;).} Tak więc, poczekajmy... Tak jak powiedziałem, może było troszkę ostro i pikantnie, ażeby nie powiedzieć za bardzo drastycznie, ale z tym człowiekiem trzeba bodajże postępować właśnie w taki a nie inny sposób. Zalecenia lekarza są przecież ważne i nie należy ich ostentacyjnie ignorować. :)) Tylko nie mówcie mi potem, że ten tekst wykracza poza granice dobrego smaku. Ja wam mogę pokazać takie, po których nie będziecie wiedzieli, jak się poczuć. Jedyne co, to ogarnie Was zgorszenie... ALE CZEKAJCIE... SPISEK ODKRYŁEM! Jeśli Winix napisze jeszcze jeden tekst w taki sposób, ja mogę poprzez monotonię i rutynę w ripostowaniu, stać się mniej atrakcyjny intelektualnie i emocjonalnie, gdyż żona ma raczej tychże cech nie lubi. A więc wszystko jasne! ON BEZCZELNIE CHCE ZEPSUĆ NASZE MAŁŻEŃSTWO!!!:)) Co za bydlę jedne... No nie, ale na tak głupie wnioski chyba w życiu nie wpadłem. :)) Na koniec coś dla znawców muzyki... Fragment poniższy tyczy się oczywiście osoby, z którą polemizuje, w tym wypadku Winixa.
"Zakochać się,
mieć dwie lewe ręce,
nie robić w życiu nic,
czasem pisać wiersze..."
... przemianujmy na:
"Zakochać się,
mieć dwie lewe ręce,
nie robić w życiu nic,
CIĄGLE pisać BREDNIE..."
Morały prawił TV Winix
winix@wp.pl
(Co prawił Winix? Chyba źle zrozumiałem...)
Jegomość Sly
slyther@o2.pl
amsport@o2.pl
Czytajcie AMSPORT
Było aż tak ostro? Nieeee... Jeśli niektórzy po tym tekście pomyśleli, iż jestem wariatem - macie rację, wydaje wam się. :)) Na koniec tylko jeszcze powiem, że bardzo zadowolony jestem z faktu, iż mój pseudonim został umieszczony w tytule czyjegoś tekstu. {Taki dumny, a ja mogę ten tytuł zmienić jednym kliknięciem :). Choć można odbieram to w dwojaki sposób... Dołączam więc do kolejnego grona pisarzy, którzy mogą "poszczycić" się tym niebanalnym i niewyobrażalnym "osiągnięciem"...: :)