TBŚ
Co tydzień na Polsacie jest program, który oglądam z różnych, czasem dziwnych względów. Program ten można zobaczyć w piątki wieczorem, a jego nazwa to "Telewizyjne Biuro Śledcze". Właśnie ta nazwa to jedna z "przyciągających" mnie rzeczy :). Nie, no "997" jakoś może przejść, ale "TBŚ", coś w stylu "CBŚ"... Jednak z tego co wiem, Polsat zawsze miał problem z trafnym dobieraniem tytułów i dla swoich programów i dla tych tłumaczonych. Przykład? "Różowe Lata Siedemdziesiąte" - nazwa, której nienawidzę, a jakoś musiałem się nią posługiwać. No, bo jakbym zapytał kogoś - "Oglądałeś wczoraj 'That '70s Show'?", nikt by nie załapał... OK, wracam do... "TBŚ".
Drugim irytującym elementem, który o dziwo również mnie przyciąga (bo się z tego śmieję :)), jest prowadzący i to wplątywanie go w rekonstrukcje różnych zdarzeń. Facet co chwila wyłazi z jakiegoś krzaka, zza filaru, z łazienki i niepotrzebnie się wcina. Zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłby tylko jego "głosowy" komentarz na tle rekonstrukcji. Jeśli chodzi właśnie o te rekonstrukcje, to nie można im nic zarzucić. Są zagrane bardziej naturalnie niż w konkurencyjnym "997", jednak jeśli chodzi o ich ilość, wygrywa ten drugi program. W jednym odcinku rozwiązywane (?) są średnio dwie sprawy. I to na dodatek nie zawsze sensowne. Można by to wytłumaczyć czasem, jakim dysponuje program (30 minut), choć i to powinno być przedłużone.
Podsumowując - program dobry, ale "997" moim zdaniem bije go na głowę. Na zakończenie dodam, że jedną z niewielu naprawdę ciekawych rzeczy jest muzyka w czołówce, w której to najbardziej podoba mi się linia basu :P. A basistą wcale nie jestem...
the_chest_of_president
the_chest@interia.pl