Jak stać się wielkim jasnowidzem nie bawiąc się z tarotem, gwiazdami i całą ezoteryką? Jak przewidywać przyszłość nie widząc białych myszek, nie popijając bezalkoholową, nie mając zdolności do tego? Wszystko mamy w logice, nie trzeba szklanej kuli. Prosty przykład. Mamy liczbę naturalną n. Co możemy powiedzieć o wyniku równania 2n + 4n? Otóż to, że jest liczbą parzystą, jest 6 razy większy od n, podzielny przez 2, 4, 6 i wiele własności. Czy to przewidywanie, czy też myślenie?
Oglądając marne filmy w telewizji, zawsze wiadomo, jak co się skończy. Treści są tak płytkie i banalne, że wiadomo co się stanie. Tak jak i z ludzkim zachowaniem, znając zwyczaje tych homo, wie się, co zrobią. To jest analizowanie przyczyn i wyciąganie wniosków. Żadna magia, choć te ciągle gasnące latarnie...
Kto jest mordercą? Wiadomo już na początku. Jak i z "Herkulesem", kiedy to walczyły wojska na miecze, a pobojowisko było z trupami z wbitymi strzałami, dzidami... Lub jak kule leciały za górkę, zamiast się na niej zatrzymywać, w "Za linią wroga". Lecz wiadomo, że superheros to i celny strzał z armaty w głowę przeżyje, najwyżej go zadraśnie. Kity filmowe, lecz niektóry nie myślą, ślepo przyjmując prawdę. A ja nawet w niektórych momentach "Matriksa" wiedziałem, co się wydarzy. Ostatnio dziadowski był film "The hole". Niby zakręcony, lecz kilka szczegółów i wiadomo, że dziewczyna zmyślała, a jej kolega ich nie zamknął i był niewinny. Idą na mostek. Wiadomo, że go zrzuci. Inny wchodzi na drabinkę – wiadomo, że spadnie. W kolejnym filmie, gdy młoda, atrakcyjna dziewczyna uwodziła niezbyt przystojnego mężczyznę, było wiadomo, że chce czegoś innego. A z różnych czynników nawet można było sądzić, że go zabije. Więc gdy udała się do kuchni i zaczęła odkręcać gaz – wysadzi dom. Jeszcze ten film, no, jaki to był tytuł, z Antonio Banderasem i Angeliną Joile, też płytki (chyba "Grzeszna miłość" – przypomniało mi się). Tu wiadomo, kto kogo zabije, że ona przebierze się za kapłana, fatalnie. Tylko w niektórych filmach akcja trzyma w napięciu i nie pozwala na zastanowienie się, pojawiają się zaskakujące zwroty akcji, lecz takich przykładów jest niewiele. I tak ciągle ogłupiające komedie, sensacje, a s-f po północy (bo tam zakazane wizje utopii lub zagłady ludzkości). Nie wiem, dlaczego te filmy są emitowane tak późno? Może rzeczywiście dają do myślenia, a tego szanowna władza by nie chciała? Ludzie mają być pospolicie głupi.
Niektóre filmy poza tym, że są kompletnie sprzeczne z prawami fizyki, mają tak prostą fabułę i zero oryginalności. Według schematu, tylko inna obsada i scenografia.
A ludzie i tak oglądają telewizor (wyłączony!). Właściwie to nie ma znaczenia, który kanał i czy w ogóle coś leci. Wystarczy popatrzeć na to społeczeństwo wychowane na telewizji, nie mające innych zainteresowań ani punktów widzenia. Wyrocznia – pudło z obrazami. Może są jakieś stacje tematyczne, np.: Niepokalanów II, Discovery, Eurosport i inne, ale mieć telewizor tylko dla nich? Lepiej poczytać książki, tam reklam nie ma. Albo użyć internetu, gdzie reklam już więcej.
Jak ktoś chce koniecznie oglądać filmy zaskakujące, o porywającej akcji, niech wyłączy swój umysł i wybierze dowolny program. Nie oglądam telewizji (nie wcale, w ogóle, nigdy, jasne oczywiście) tylko po to, aby doszukiwać się błędów. Ale jak są one tak rażące i "rzucają się w oczy", muszę je zamknąć (oczy) lub wyłączyć odbiornik.
Slavik
Slavik_1@wp.pl