Kreskówki - sentymentalnie
Kreskówki w telewizji są zauważalnie coraz gorsze. Teraz umysły dzieci tych młodszych i trochę starszych (17 lat) są zatruwane dziwnymi, by nie powiedzieć "głupimi" bajkami mangowymi. A czasy, gdy w telewizji leciały kreskówki z serii "Zwariowane Melodie", czyli przygody Królika Bugsa i największej kaczej szui - Kaczora Duffiego oraz całej zwariowanej kompanii, minęły.
Jest jedna taka telewizja Cartoon Network (którą dzięki Bogu mam) i muszę powiedzieć, że jest to telewizja piękna. Tylko tam mogę obejrzeć przygody Johny'ego Bravo czy Krowy i Kurczaka. Tylko tam od czasu do czasu leci Królik Bugs i tylko tam jest Jam Łasica, brakuje mi jedynie Garfielda. A telewizja bardziej dostępna dla szarych ludzi, jak Polsat czy TVN, całkowicie olewa sprawę wypuszczając coraz to nowsze reality-show czy telenowele brazylijskie, nudne filmy, które już leciały 20 razy i kolejne części nudnych seriali. I już prawie zapomniałem wspomnieć o pięknych Pokemonach. A gdzie się podziały te wspaniałe kreskówki jak na przykład Smerfy czy Gumisie?
Telewizja jak Polsat czy TVN zalewa nasze odbiorniki telewizorów coraz to nowszymi głupotami, a o dobrych kreskówkach ani widu, ani słuchu. Aż chce się zawołać: "Bugs, WRÓĆ!!!". A tu zamiast Bugsa pojawia się Pikachu czy inny Dragon Bull - kreskówki, jakby to powiedzieć, mało śmieszne. Kto pamięta krzywy dziób Duffiego albo Ważniaka wołającego - Papo Smerfie i IIII, gdy dostał siarczystego kopa? A teraz nasza telewizja jakby na przekór wszystkim fanom prawdziwych bajek zarzuca nas szmirą i nudnymi programami. Wystarczy przypomnieć program "Wybacz mi". Tak, dobrze się nazywał - wybacz mi - Boże wybacz mi, że oglądałem to coś. Superinteligentni ludzie przepraszali się w telewizji, bo pewnie tam jest lepiej i prościej;). Po co iść do swojej siostry, skoro można zadzwonić do telewizji i to przez nią ją przeprosić? Czy nie można by było w tym czasie puścić jakiejś kreskówki zamiast wydawać pieniądze na takie programy? TVN, kupcie Gumisie lub Garfielda! Pamiętam, jak o 8.00 rano (choć do szkoły szedłem na 12.20) wstawałem na kolejny odcinek o leniwym wszystkożernym kocie - postrachu listonoszy, czyli innymi słowami - Garfieldzie. Powiem więcej - wstawała też moja siostra, która notabene ma 25 lat, a wtedy miała o dwa oczka mniej. Ten kot był dla mnie kimś wyjątkowym i bardzo mnie przypominał (nie jestem rudy i jestem od niego o wiele przystojniejszy). Uwielbiam tak jak on spać oraz jestem tak samo jak on leniwy. A kto pamięta słowa - "What's up dock" lub coś w tym stylu, wypowiadane przez szalonego królika? Ja osobiście wolałem szaloną kaczkę o imieniu Daffy. Czarna kaczka o niskim wzroście, cechą charakterystyczną tego stwora był jego kaczy krzywy dziób oraz duże mniemanie o sobie. Ile ja się uśmiałem przy tej bajce... Ostatnio oglądałem u młodego kuzyna przygody tej szalonej gromadki. Powiem tyle - kuzyn to leszcz, który woli pokemony i jego ta kreskówka mało śmieszyła. A za to ja śmiałem się bardzo, prawie jakbym oglądał Monty Pythona.
Gdzie się podziały wszelacy obrońcy moralności, którzy tak krzyczą na gry? Gdzie wy jesteście, gdy jesteście potrzebni? Czy to jakaś kara kogoś z góry za nasze dotychczasowe życie? Przecież nie jestem zboczeńcem by oglądać Pokemony czy inne mangowe twory. Jestem zdrowym siedemnastolatkiem, który kocha kreskówki. Może czasami przesadzałem na imprezach, może lubię się bawić i to ostro, ale czy to jest aż takie złe, aby na ziemię zsyłać pokemony?
Cały ten artykuł był pisany pod wpływem impulsu oraz z małym przymrużeniem oka. Jestem trochę niewyspany, ale mam na tyle trzeźwy umysł, aby wiedzieć i móc zaapelować do ludzie dobrej woli. Złączmy się i walczmy, aby w telewizji było jak najwięcej normalnych bajek. Im więcej, tym lepiej. Bo tak już być nie może, abym ja, poczciwy człowiek, musiał wspominać piękne kreskówki zamiast je oglądać.
Caleb
amgry@o2.pl