Laboratorium Dextera

Na Cartoon Network jest wiele popularnych kreskówek, które wykupują później inne programy telewizyjne. Chyba "Laboratorium Dextera" ma coś w sobie, skoro i TVN, i Polsat umieściło je na swojej antenie. Śmiało możemy powiedzieć, że jest to film animowany bardzo dobrej jakości, oglądany zarówno przez dzieci jak i przez dorosłych (nie szukając zbyt daleko, ogląda go np. Smuggler :)).

Dawno, dawno temu, kiedy jeszcze Cartoon Network był po angielsku, {A teraz już nie jest? ;) Może w Polsce, ale za granicą...} istniał blok kreskówkowy "Premiery" (w wolnym tłumaczeniu ;)). Wtedy mieliśmy okazję obejrzeć pierwszy odcinek Dextera, który doczekał się swej obszernej kontynuacji. Bajka ta opowiada o przygodach małego naukowca i jego rodziny. Taka sobie rodzinka, mama, tata, starsza siostra Dee Dee, kujon Dexter i "epizodyczny" pies. Chłopiec posiada swoje tajne laboratorium, o którym nie wie nikt prócz niego i jego siostry. Dexter nie chce, żeby jego rodzice się o nim dowiedzieli (w sumie zawsze zastanawiałem się, dlaczego?) i udaje się do niego "cichcem" przez kominek czy sekretnym przejściem za biblioteczką. Dee Dee bardzo często przeszkadza mu przy pracy i niszczy jego wynalazki, mimo że Dexter czasami używa wobec niej "umysłowej przemocy", ta nigdy nie podkabluje go rodzicom. Czemu tak się dzieje? Nie wiem, ale czy to ważne? ;) Starsza siostra jest, jakbyśmy to dzisiaj powiedzieli, "pusta", rodzice zresztą nie lepsi. W "Laboratorium Dextera" akcja toczy się wokół jego wynalazków i umysłu (tak ogółem ;)). Tworzy on roboty nowoczesnej technologii, dziwne eliksiry i urządzenia typu: "Ultra Mega Plazmatory". Chłopiec to taki stereotyp kujona, mały, rudy okularnik w gumowych rękawicach; zawsze gdy dostanie choćby 5- uważa siebie za skończonego idiotę i najchętniej popełniłby harakiri. Co do rodziców, matka ma jakąś fobię chyba, tylko sprząta i gotuje, ma wstręt do brudu. Ojciec to typowy pracoholik i fan sportu, czasami powie coś głupiego. Można by rzec, że Dexter wdał się w mamę, a Dee Dee w tatę (nawet są trochę podobni). Oczywiście musi być tutaj jakiś czarny charakter. Zowie się Mandark i ma dobijający, durnowaty śmiech oraz rzekomo lepsze i większe laboratorium niż Dexter. Chłopcy toczą boje od lat, prześcigają się w nauce i urządzają walki w gigantycznych pojazdach. Dexter ma jednak haka na wroga, Mandark kocha się w Dee Dee. Jak na złość, nieprawdaż? Wybranka jego serca (na szczęście dla Dextera) nie odwzajemnia uczucia - zachowuje się jak zwykle tj. tańczy, psuje, bawi się kucykami (chodzi o takie konie) i głupio gada. :)

"Laboratorium Dextera" to wbrew pozorom nie bajka dla kujonów (nie dla wszystkich), twórcy traktują postać Dextera niekiedy z wyczuwalną ironią i pokazują Dee Dee jako "tą lepszą". Ale ogólnie rzecz biorąc mogą zasiadać przed nią {Przed Dee Dee? ;))} wszyscy (na własną odpowiedzialność ;)). Polecam kreskówkę wszystkim! Jest rysowana ładną kreską i wygląda dość przyjemnie. W sam raz na vhandrę po powrocie ze szkoły, ubaw gwarantowany!

Suchy
skatoony@wp.pl