Antyreklama
Wiecie, jaka reklama mnie ostatnio skłoniła do myślenia (tu zapewne poleci jakiś tekst Taw, że ja nie myślę... - co nie Taw?)? {A skąd wiedziałeś? Czyżbyś myślał, LOV? ;D} Ta z siedzącym Chińczykiem na sedesie. Nie żeby mi się podobała (jestem hetero i próbuję właśnie uderzać do, czekajcie, jak ona miała... wanna... nie.... cośtam nanna - nieważne) {Zupełnie nieistotne :). - T.}, tylko zaciekawiło mnie to, jak można zrobić reklamówkę, w której ktoś wypuszcza "szyszkę" (i się nie podciera, to jest skandal!!!). Zrozumiałbym jeszcze, jeżeli obiektem do zakupu była by T. B. ("Tasiemka Bogów"), ale robić coś takiego, aby zachęcić ludzi do zakupu zapachu? Za każdym razem, kiedy wciskałbym "zapachownik", widziałbym tego chłopca zatykającego nos...hmm.
Ogólnie reklama przynajmniej mnie odrzuciła i zniechęciła do kupna tego produktu, a chyba miało być odwrotnie? Tak czy siak, ja mam zamiar nadal używć papieru dwuwarstwowego o zapachu "mięty i poranku nad Mazurami", zresztą radzę wam zrobić to samo.
LOV
lov69@wp.pl