Do napisania tego tekstu w dużej mierze zainspirował mnie artykuł zamieszczony swego czasu (właściwie dość dawno) w Gazecie Wyborczej. Nosi on tytuł "Generacja Nic", a jego autorem jest niejaki Kuba Wandachowicz (muzyk zespołu Cool Kids of Death).
Wszystkich, którzy wspomnianego arta (ciekawi mogą go ściągnąć choćby z oficjalnej strony CKOD) nie czytali, informuję, że spotkał się on z wielkim odzewem, tak krytyków jak i ludzi popierających Kubę.
Ujmując to w wielkim skrócie, autor pisał o swej generacji (20-kilkolatków) jako straconym pokoleniu. Wszyscy, jego zdaniem zdolni ludzie nie osiągnęli w życiu tego co powinni, gdyż ich ambicje sięgały wyżej niż przeciętnego konsumenta, dla którego chcą lub muszą tworzyć. Przykładowo jednemu z jego kumpli pracującego w jakimś kolorowym czasopiśmie kazali uprościć do maksimum swój styl, bo czytelnicy wolą czytać teksty mało absorbujące umysł...
No comments. Zdaniem Kuby po prostu w dzisiejszych czasach nie opłaca się robić nic ambitnego, ponieważ zwyczajnie nie da się z tego wyżyć. Ma rację!
Pójdźmy jednak dalej (teraz przejdę już do moich prywatnych przemyśleń). Skoro jego pokolenie jest stracone to co mamy powiedzieć my. Przecież już w szkole podstawowej czy Gimnazjum marnuje się ogromna liczba osób niewiarygodnie zdolnych. Co się z nimi dzieje?
Po prostu zaczynają ćpać, pić i olewać wszystko i wszystkich dookoła. Z rodzicami włącznie.
W moim mieście (ok. 40 tys. ludności) wśród młodzieży szkolnej głupota jest w cenie. Co słabsze jednostki, a jest ich masa, po prostu akceptują to i przyłączają się do swych kumpli (trzy razy głupszych od siebie), którzy im zwyczajnie imponują. Nie wiem czym. Może wdzięcznym wyrazem "kurwa" wtrącanym co drugie słowo. Może wielokrotnym pobytem na komendzie. Naprawdę smutne jest to, że tylko naprawdę silna psychicznie młodzież przeciwstawia się temu. Żeby było śmieszniej to na dodatek "ci źli" myślą o sobie, że są prawdziwymi buntownikami. Oni przecież są źli (i są z tego dumni), a to ich zdaniem jest bunt przeciwko światu. Nic bardziej mylnego. Głupcy nie widzą, że złe jest wszystko wokoło. Nie sztuka buntować się przeciwko dorosłym, sztuka buntować się przeciwko swemu środowisku, przeciwko rówieśnikom.
Oczywiście nie nawołuje do skrajnego kujoństwa i bycia wzorem, ale nie popadajcie z skrajności w skrajność. Myślcie!
Przejdźmy do sedna. Co będzie z moim pokoleniem z tych parę lat? Mianowicie są duże szanse, że zmarnuje się jeszcze bardziej. Myślicie, że się mylę? Że skoro jest tyle debili, to znacznie mniej ludzi będzie starać się o tę samą posadkę co my? Że nam będzie łatwiej? Nie!!! Błędne koło zamknie się i będziemy musieli wymyślać infantylne hasełka reklamowe, dla tych, którzy się nie wybiją! Będziemy musieli dostosować się do klienta, co automatycznie znaczy ogłupienie się! Dobrze, będziemy mieli kasę, ale gdzie miejsce dla naszych ambicji? Gdzie miejsce dla kultury? Dla poetów, pisarzy, muzyków i innych? Jeśli nie będą mogli zarobić na sztuce, zwyczajnie poddadzą się, bo nie będą mieli za co wyżyć. Czy naprawdę artyści będą mogli działać tylko w undergroundzie?
Musimy walczyć! Nie dopuśćmy do tego!
Pozostaje nadzieja na to, że po wejściu do Unii coś się zmieni. Modlę się o to. Mam nadzieję, że młodzi, zdolni Polacy nie będą musieli wyjeżdżać na zachód w poszukiwaniu odbiorców. Coś musi się zmienić...


Taywan (tajwan2@wp.pl)


PS. Zapraszam do korespondancji mailowej. :)