Nieśmiertelny?A dlaczego nie, prawda? Wyobraź sobie Drogi Czytelniku, że jesteś nieśmiertelny. Po prostu - nie dotyczy Cię tak ludzkie zjawisko, jak śmierć. Nie możesz umrzeć, jak natura przykazała każdemu żywemu organizmowi. Idziesz przez wieki, śledząc zmieniającą się cywilizację. Patrzysz na owoce pracy rąk własnych potomków. Patrzysz na dzieło rozpoczęte wraz z chwilą zapoczątkownia reakcji biochemicznych w praoceanie. Śledzisz rosnącą siłę i mądrość ludzkości. Jesteś dumny. Zadowala Cię widok rozkwitu. Renesans takich pojęć, jak humanitaryzm, współczucie. Z radością wypatrujesz każdej chwili - każdego nowego doznania, które sprawia, że chcesz dalej żyć. Póki Twoja egzystencja nie zostanie zakończona wypadkiem - definitywnie niszczącym Twe ciało. Idźmy jednak dalej - teraz wyobraź sobie Drogi Czytelniku, że Twoje ciało nie podlega żadnym formom degradacji. Jesteś odporny na wszelkie urazy fizyczne. Nie imają się Ciebie żadne złamania, czynniki chorobowe. Jesteś odporny na wszystko. Nie możesz umrzeć. Po prostu. Przemyśl to sobie dokładnie. Postaw się w sytuacji człowieka, któremu nie jest pisane zaznać wiecznego odpoczynku. W żaden sposób. Niesamowita perspektywa, nieprawdaż? Ileż możliwości! Ileż perspektyw! Bez obaw możesz obserwować zachodzące zmiany. Jednoczącą się ludzkość, zażegnanie głodu, malejącą przestępczość. Świat zamienia się we wspólnotę wszystkich. Znikają podziały religijne, rasowe. A Ty jesteś tego świadkiem. Jesteś dumny, że ludzie w końcu zrozumieli, iż najważniejsze jest stworzenie miejsca, gdzie wszyscy znajdą schronienie. Wspólnego Domu. A Ty jesteś nieśmiertelny. Jesteś odporny na wszystkie czyniki. Ale nie jesteś niezależny od świata. Teraz wyobraź sobie, że przyszłość, która tworzy się na Twoich oczach nie maluje się w tak różowych kolorach. Wyobraź sobie, że świat targany wojnami pogrąża się w chaosie. W odmęcie, gdzie każdy jest Twym wrogiem. Każdy, kogo spotkasz stara się przeżyć. Zdobyć pożywienie, środki niezbędne do nędznej wegetacji. Nie ma miłości, litości. Nikt nie liczy na pomoc drugiej osoby, nikt nie śmie wyciągnąć ręki. Po prostu wie, że to wyrok. Przekreślenie szansy, nadziei na jutro. A Ty musisz na to patrzeć. Jesteś zmuszony iść przed siebie, widząc nędzę i upodlenie rodzaju ludzkiego. Patrzysz i dostrzegasz to, co jeszcze niedawno było Twym domem - tak doskonale znanym, tak innym od obecnego stanu rzeczy. Problemy, które zdawałoby się - zostały ostatecznie pokonane - wracają. I uderzają w Twoje poczucie człowieczeństwa. W Ciebie - jako istotę odporną, ale nie obojętną. I to zarówno na płaszczyźnie psychicznej, jak i fizycznej. Wyobraź sobie - wiem, że potrafisz, mimo pełnego żołądka - głód. A teraz przenieś to wyobrażenie na przestrzeń lat. Postaw się w sytuacji człowieka, który musi przez setki lat - dzień za dniem, godzina za godziną, minuta za minutą - umierać. Z głodu. Umierać, ale żyć. Wyobraź sobie, że to Ty. Jesteś nieśmiertelny. A może, z kolei, Twoja dusza jest nieśmiertelna? Zupełnie jak inne. Spróbuj to sobie uświadomić. Żyjesz po to, aby umrzeć. Ale nie do końca. W rzeczywistości chodzi tylko o to, aby zmienić wymiar. Tak jak inni. Kiedyś będziesz nieśmiertelny. Dasz się zamknąć w świecie złożonym z dwóch pudełek - w jednym z napisem "Partyjny", tak, w tym oświetlonym, jasnym i przytulnym. Albo w drugim, nieco ciemniejszym - dla "Bezpartyjnych" - bez wygód i prasowanej pościeli. Wyobraź sobie, że jesteś nieśmiertelny. Trwasz wiecznie jednocześnie w zazdrości i tęsknocie za uprzywilejowaniem, lub we współczuciu i tęsknocie za bliskimi z drugiej strony. Zależnie od wyboru, w którym nie ma niestety złotego środka. W końcu - wyobraź sobie, że jesteś ponad jakiekolwiek podziały. Twa dusza trwa wiecznie - nie ma rozterek, zazdrości. Nie ma ciała podatnego na choroby słabości. Nie ma uczuć. Nie ma możliwości ingerencji. Jesteś Wiecznym Pielgrzymem. Skazanym na obserwowanie. Widzisz śmierć własnych dzieci. Zagładę narodów. Jesteś niemym świadkiem mijających dni, pokoleń. Widzisz, jak na dłoni, zmierzch cywilizacji, kres istnienia Ziemi. Gasnące gwiazdy. Ale nie umierasz. Jesteś zamknięty we własnym wnętrzu i skazany na dialog. Z samym sobą. Nie ma nikogo, z kim mógłbyś podzielić się uwagami, myślami. Istniejesz tylko Ty i to, czego jesteś świadkiem. Nie możesz stwierdzić, ile czasu minęło od momentu Twych narodzin, bo nie istnieją żadne punkty odniesienia. Wyobraź sobie, że istnieje tylko Twój umysł i zmysły pozwalające jedynie obserwować. Widzieć i słyszeć świat zewnętrzny, z którym nigdy już nie zdołasz się porozumieć. W żaden sposób. A teraz, Nieśmiertelny Człowieku, wyobraź sobie dokładnie to samo. Tylko bez możliwości jakiegokolwiek kontaktu. Człowiek nauczył się myśleć. Marzyć o wielkich rzeczach. Nie nauczył się jednak doceniać życia - takim, jakie jest. Dlatego uważa, że coś istnieje. Coś innego. Poza naszą rzeczywistością. Nie wie, co będzie dalej. Jednak chce, żeby coś istniało. Pragnie przetrwać pod jakąś postacią. Jest po prostu zbyt wielkim egoistą, by stwierdzić, że wraz z kresem życia ostatecznie kończy się wędrówka. Dlatego lęka się umierać.
" Ludzie nie pragną nieśmiertelności
- podjąłem po chwili. - Nie chcą tylko, po prostu, umierać. Chcą żyć, profesorze Decantor. Chcą czuć ziemię pod nogami, widzieć chmury nad głową, kochać innych ludzi, być z nimi i myśleć o tym. Nic więcej. Wszystko, co zostało powiedziane ponad to, jest kłamstwem. Nieświadomym kłamstwem." Stanisław Lem, "Ze wspomnień Ijona Tichego" Gregorius fishbone1@wp.pl |