Rycerze


Czy zgadzasz sie ze stwierdzeniem, że żywot rycerza kresu dobiegł?

Jestem przekonana, że większość osób zaprzeczy powyższej hipotezie. Bierze to się w głębokiego przekonania, iż na świecie istnieją jeszcze wspaniali mężczyźni o miękkim sercu, zdezydowanych poglądach, zapewniający kobiecie bezpieczeństwo. Cóż... temu się nie da zaprzeczyć.

Na początku chciałabym spojrzeć trochę dokładniej na to, co większość z nas rozumie poprzez słowo 'rycerz'. Wydaje mi się, że nie chodzi tutaj jedynie o wolę walki, ale również o umiejętność zachowania się w danej sytuacji i podporządkowania własnej idei. Niestety wielu z moich znajomych i koleżanek zapomina czasami o własnej, przemyślonej opinii na dany temat. Znam nieliczne wyjątki, które potrafią wyrazić swoje zdanie, i choć czasem robiąc to bardzo oględnie, udowadniają tym samym iż stać ich na szczerość. Miło jest słuchać słodkich marzeń równieśników, ale żyjąc w dzisiejszym świecie zdaję sobie sprawę, iż tak naprawdę dopiero, kiedy pojawi się problem otwiera się przed nami drugi człowiek. Gdy narastają kłopoty wielu z nas nie przypomina już dzielnych mężów, którzy zażarcie bronią swojego zamku. Często zdarza się, że przechodzą oni na linię wroga tylko z tego powodu, aby w ich mniemaniu zyskać więcej. Jest to dosyć omylne, gdyż prawdziwy rycerz nigdy nie zstępuje z obranego celu, a jestem przekonana, że zdecydowanie w życiu jest niezwykle potrzebne. Poruszyłam w tym momencie bardzo ważny problem. Rycerzy mogę podzielić na 'dobrych' i 'złych'. Czemuż? Odpowiedź jest bardzo oczywista, a zarazem daje wiele do myślenia: ponieważ człowiek jest czasami chorągiewką na wietrze, ukierunkowaną od jego podmuchu. Gdy nie starcza sił na przeciwstawienie się podmuchowi, ulegamy... i co wtedy? Czy już nie jesteśmy prawdziwymi i bohaterskimi rycerzami? Otóż NIE. I najsmutniejsze jest to, że wcześniej róznież nimi nie byliśmi.

Dla mnie najlepszym przykładem rycerza, stojącego na straży pokoju, miłości i wiary jest Matka Teresa z Kalkuty. Być może największe zdziwienie pada tutaj na to, iż to kobieta! No właśnie, a czy kobieta nie może być rycerzem? Oczywiście, że może! Matka Teresa do końca swej ziemskiej wędrówki dawała przykład innym grzesznikom, umiała pokazać, co to znaczy naprawdę kochać i jak mało ważne są dobra materialne. Najbardziej zaskoczył mnie fakt, że jedyną rzeczą jaką miała na własność był modlitewnik- tak! Stary, dosyć zniszczony modlitewnik... to była jej tarcza preciwko całemu złu zgromadzonemu na świecie.

Dochodząc do ostatecznego wniosku stwierdzę, że rycerze stają się już 'gatunkiem wymarłym' i za kilka lat będziemy mogli o nich poczytać jedynie w książkach. A może warto by było czasem znaleźć taką tarczę jak Matka Teresa i obronić się przed złem? Odeprzeć je? Być osobą, która samym swoim wejściem rozświetla pokój... Jestem przekonana, że przynajmniej kilka osób będzie na to stać i wierzę, że im się uda. Wierzę, że idee rycerskie nie zaginą w zgiełku miejskich ulic.



Izabela Stokłosa