Polemika do textu Nieskończoność = 0


        Na krótką chwilę zapomniałem o owadzie otwierając text. Osłupiałem w pierwszej chwili, a włos zjeżył mi się na głowie, gdy ujrzałem to coś. Ze zdziwienia próbowałem przecierać na zmianę to oczy to monitor. Jak ktoś mógł napisać coś takiego: Nieskończoność = 0 Przecież to absurd, herezja, niedorzeczność? Któż mógłby się pokłonić do napisania równie wielkiej niedorzeczności? To Tak jak by astronauta stwierdził, że jednak ziemia jest płaska i to w dodatku będąc na orbicie.

        Czytam, czytam i coraz bardziej nie mogę się nadziwić, dlaczego ta biedronka, która tak cały czas nagina po tej wstędze w kółko, cały czas pokonuje tę samą drogę, w tym samym kierunku, ze stałą prędkością, po tych samych dwóch płaszczyznach nie istnieje (w/g Slavika jest równa zero) a jej droga również nie istnieje, chociaż każdy może ją wykonać mając kawałek arkusza papieru i klej.

        Tej części, którą autor przeznaczył na wstęp (coś tam pisze o Bogu, istnieniu człowieka i innych moralnych dylematach, na które jeszcze nikt nie dał jednoznacznej odpowiedzi i chyba nie da nigdy) ja nie będę komentował, bo i po co komentować czyjeś wstępy. Przynajmniej natrudził się, żeby coś było.

        Dlatego zacznę od momentu, w którym pada stwierdzenie, tu cyt.

"...Ciemności też nie ma, bo czym ona jest. Jest to tylko umowną nazwą stanu postrzegania kolorów, w przypadku deficytów światła..."

        Co za zlepek pseudo filozoficznych bzdur, bo naukowymi to ich nawet nazwać nie można. A czym jest światło??? Jest promieniowaniem, lub jak kto woli falą w tym zakresie długości fal, na które oko ludzkie reaguje (dla ciekawości autora i innych czytelników, aby oszczędzić im szukania jest to zakres od 790 nm do 390 nm lub jak kto woli od 4*10potęgi14 do 8*10pot14 Hz ) a to czego nie widzimy to fale długie, średnie, krótkie, ultrakrótkie, mikrofale, podczerwień i ultrafiolet (którą dzięki technice) możemy zobaczyć oraz promieniowanie Roentgena, alfa, beta. Nie jestem osobą wierzącą, ale w tym momencie sięgnołem po "Pismo Święte" dla niektórych jedyne i pewne na tym świecie arkanum wiedzy i prawd wszelakich. Otwieram. Pierwsza strona i co widzę:

        GENESIS

"Na początku stworzył Bóg niebo i ziemię.
A ziemia była pustkowiem i chaosem; ciemność była nad odchłanią, a Duch Boży unosił się nad powierzchnią wód."

No comment :)

        Co dalej czytam :

¥=0

"Jest aż tak przeciwna, że aż dokładnie równa. Że wszystkie inne są równe, to wiemy. Ale zero jest równiejsze. Też jest równe, mimo wszelkich wątpliwości."

        A co znaczy równy i równiejszy jeżeli chodzi o zero i nieskończoność. A dlaczego zero jest akurat równiejsze. I gdzie jest ta skala, do której porównujesz ową równość. Dwa przeciwieństwa nie mogą być przecież równe sobie chyba. Dalej autor coś bredzi o logice i koniunkcji (czytaj "i", ^, iloczyn) i chyba sam nie wie, o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi.

        Więc wyjaśniam zawiłe tajniki logiki:
        - zero jest zbiorem pustym ( nie zawiera żadnego elementu);
        - nieskończoność to zbiór nieskończony, (czyli ani pusty ani skończony);

        A teraz uwaga, iloczyn

        A^0=0 ( tu chodzi tylko o zero - zero to zero)

        Co do tego nie myliłeś się? Ale przeoczyłeś jeden fakt, jeżeli chodzi o prawo koniunkcji to mówi ono, że:

        "Iloczyn(część wspólna) A^B zbiorów A i B to zbiór elementów, które należą do zbioru A i do zbioru B."

        Więc jeżeli jeden ze zbiorów jest nieskończony to w/g pojęcia zbioru nieskończonego nie należy on do zbioru pustego. I w ten sposób iloczyn zera i nieskończoności jest niedopuszczalny.

        Przekonałem kogoś??? :)

        A teraz zagadk dla czytelników AM. Przedstawię pewne równanie i dokonam na nim kilku elementarnych działań. Końcowy wynik was zaskoczy. Otóż stosując zasady matematyki udowodnię, że matematyka nie jest aż tak ścisła. Zaczynamy.
Weźmy równanie :

x-1=2

Dalej mnożymy obie strony równania przez (x-5)

x-1=2 /*(x-5)

Otrzymujemy :

x2-6x+5=2x-10

Dalej odejmujemy od obu stron równania (x-7):

x2-7x+12=x-3

Dzielimy obie strony równania przez (x-3) :

x2-7x+12=x-3 /:(x-3)

Otrzymujemy ostatecznie :

x-4=1 Przenosząc (-4) na prawą stronę otrzymujemy :

x=5 Co przeczy równaniu początkowemu : x-1=2

Więc kto odgadnie gdzie jest błąd ??? A zapewniam popełniłem go. Odgadnijcie gdzie.


W następnym artykule zamierzam pokazać Wam inne ciekawostki matematyczne. Będzie trochę o liczbach pierwszych oraz udowodnię, że 2=3.

Jaqb@tenbit.pl