Polsko, Ojczyzno moja!
Gdy byłem mały nie wiele interesowałem się polityką. Zresztą, kto z nas jako
mały brzdąc oglądał obrady sejmu? Chyba nikt. To trochę dziwne, bo przecież
piętnaście lat temu wiele się działo w Polsce i na świecie. Nowe ruchy
polityczne, brak zorganizowanej władzy w byłych państwach socjalistycznych. Ktoś
to wykorzystał. Widocznie przegapiliśmy, lub przespaliśmy ważny okres w naszej
historii, kiedy to mogliśmy „coś” osiągnąć. Wtedy ktoś się z nami liczył.
Wydawało się, że Polska może być bardzo przydatnym partnerem- tak zapewne
myśleli wówczas politycy z USA. I co? Czyż pomylili się? Oni i ludzie którzy
chcieli wyrwać się z koszmaru komunistycznej Polski? Gdzie te bogactwa, które
miały nadejść po roku 89? Pytam się: GDZIE?! Ktoś może teraz powiedzieć, że mamy
czas, wszystko musi potrwać. Ależ jasne! Musi, ale ile? Jak długo ludzie biedni
będą czekać na swoje pieniądze, które rząd im je obiecał? Ile partii musi upaść,
by wreszcie powstał solidny rząd? Nie! Nie mamy już czasu. Przespaliśmy te
piętnaście lat. W kraju nic się już nie zmieni. Kompletne dno! A z dnia na dzień
jest coraz gorzej. Niedługo wejdziemy do Unii Europejskiej. Po co? By się
skompromitować, by połowa Polaków wyjechała na zachód? Jak tak dalej pójdzie, to
w kraju zostaną same nieroby i nieuki, ponieważ każdy będzie gdzie indziej
szukał szczęścia.
Kiedy Polska stała się po roku 89 kapitalistyczna, prawie wszyscy byli
optymistami. „Będzie coraz lepiej”- mówili. Teraz, gdy idziemy do Unii wszyscy
mówią jednym głosem- „Będzie coraz lepiej”. Tylko kto im teraz uwierzy? Tym
oszustom, którzy od kilku lat nie potrafią stworzyć wystarczających warunków do
rozwoju gospodarczego. Bezrobocie, recesja, inflacja, szerzący się pesymizm w
kraju. Skądś to się wzięło. Jeszcze kilka lat temu wydawało się, że Polska
dołączy do bloku państw zachodnich, takich jak: Niemcy, Francja, Włochy, Anglia.
Teraz jednak my, Polacy jesteśmy stawiani w jednym rzędzie z Łotyszami,
Estończykami, czy nawet Ukraińcami. Fakt, że były nasze dawne ziemie, ale
przecież przez długi czas szerzyła się tam bieda większa niż u nas. Dlaczego,
więc teraz te państewka mają silniejsze rządy od naszych, rodzimych?
Nigdy nie mogę zrozumieć ludzi, którzy nie głosują w wyborach powszechnych.
Przecież na litość Boską, żyjemy w demokratycznym kraju! Gdzie o władzy powinni
stanowić normalni wyjadacze chleba, tacy jak my. Czemu nie ruszamy swojej, za
przeproszeniem, dupy i nie idziemy do urn wyborczych? Przecież nasi dziadkowie
walczyli o to z Hitlerem i Stalinem, nasi rodzice z Gorbaczowem, a my? Teraz
mamy wszystko podane na tacy, wystarczy sięgnąć. Nie widzicie? Bogactwa o jakich
nasi przodkowie nie marzyli są na wyciągnięcie ręki. Heh, ale to niestety nie
prawda. Czyżby sen o szklanych damach prysł? Stał się tylko obłudą? Nie! Możemy
jeszcze wiele zmienić, nie poddawajmy się!
Za kilka dni odbędzie się referendum. Zagłosujemy „na tak”, czy „na nie” ?
Teraz, to my zdecydujemy. To nasza Polska i my mamy szanse tworzyć historię. Od
tego, jak zagłosujemy zależy, czy nadal będziemy tylko śnić o mocnej Polsce, czy
też będziemy w niej żyć. To nasz kraj. Czy chcemy zmian? Oczywiście, że chcemy!
Bezrobocie musi się przestać szerzyć. Handel z innymi krajami musi wreszcie być
dla Polaków opłacalny, a przecież bariery celne zostaną przestaną obowiązywać.
Również granice będą stały otworem. Będziemy mogli wyjechać na studnia do
wyspiarskiej Anglii, pojechać bez problemu na wakacje do słonecznych Włoszech,
czy Hiszpanii. Nie bójmy się zmian. Ich się nie da powstrzymać. Żyjemy w świecie
dążącym do ogólnej globalizacji. Czy tego chcemy, czy nie; musimy się
dostosować. Teraz, kiedy nawet mądrzy, wykształceni ludzie są wyrzucani na bruk,
potrzebujemy wsparcia. Na pewno będzie nam raźniej w grupie. „Z kim przystajesz,
tym się stajesz”- jak mówi stare Polskie porzekadło. I wiele jest w tym racji.
Zwłaszcza, że w zachodniej Europie mamy wiele przyjaciół, takich na których
można polegać i nie zostawią nas na lodzie.
Tak, to prawda, że nie wiadomo, co nasz czeka. Nawet jeśli wydaje nam się, że
dobrze czynimy, to przyszłość jest dla każdego człowieka nieznana. Możemy zostać
sami. Spróbować uporać się z trudnościami na własnym podwórku. Lecz czy te
piętnaście lat nie pokazały nam, że to nic nie daje? Że na razie jesteśmy za
słabi? Myślę, że tak. Nie przesypiajmy kolejnej dekady, nie marzmy o silnej
Polsce, tylko uczyńmy pierwszy krok do tego. Wstąpmy do Unii Europejskiej. Ona
jest naszą nową nadzieją na lepsze jutro.
Polska jest naszą matką, ale Europa babcią.
Ti-mon