Holocaust-uzupełnienie

Przeglądając AM#34 natknąłem się na art. "Holocaust". Z uśmiechem na twarzy takim, że gdyby nie uszy do usta okręciły by mi się ze dwa razy wokół głowy J. Czytając wstęp rozgorzały we mnie nadzieje na to, że uzupełnię swoją wiedzę na ten temat niestety L autor napisał tyle ile wiedziałem po dwóch tygodniach mojego zainteresowania tą dziedziną (pragnę dodać, że holocaust jest moim obiektem zainteresowań od czterech lat). Tak, więc postaram się poprawić i uzupełnić przynajmniej część wiedzy zawartej, w txt Jokera.

Autor pisze, że obozy koncentracyjne zaczęły powstawać kilka miesięcy po rozpoczęciu wojny. Nie do końca racja fakt, że wtedy powstawało ich więcej nie oznacza, że wcześniej ich nie było drogi kolego, pierwszy hitlerowski obóz koncentracyjny powstał już w 1933 roku w Dachau, a obozy pracy przymusowej tuż po I wojnie światowej w Rosji Radzieckiej były to Łagry (mam z tego klasówkę za pięć dnie, ale kiedy to czytacie pewnie w dzienniku stoi na baczność pięć J). Wspominasz o obozach w Polsce, a gdzie jest jedyny obóz, z którego uciekło aż 300 więźniów, z czego, fakt, większość zginęła, ale uważam, że jeżeli ktoś pisze o obozach zagłady to powinien o nim, chociaż wspomnieć-, Sobibur. A obozy takie jak Majdanek, Poniatowa, Bełżec, Chełmno, Ptaszów. W mojej niewielkiej miejscowości było getto "Szmulowizna" i obóz pracy, a doszedłem do tego na podstawie książek historycznych obecnie próbuje ustalić gdzie dokładnie się znajdował. Jak na razie dowiedziałem się że w mojej miejscowości wykorzystywano Żydów do przekopywania koryta rzeki.

Jest w tym arcie też wzmianka o tym jak ludzie byli przewożeni. Zgadzam się z twierdzeniem, że ludzi do obozów przewożono w wagonach towarowych, jednak nie wszystkich, do Sobiboru była zwożona grupa najbogatszych żydów po to by tam ich okraść i całe mienie zgrabione oddać dla bosów w GG (Generalna Gubernia), a byli tam wożeni I klasą i wkrótce po przyjeździe uśmiercani spalinami w niewielkich pomieszczeniach.

"Życie w obozie było okrutne, Niemcy starali się zrównać więźnia ze zwierzęciem, co nie było trudne" i z tym się nie zgodzę od razu widać, że nie czytałeś wspomnień byłych więźniów Oświęcimia oni byli traktowani jak przedmiot albo jeszcze gorzej klatka zwierzęcia była przy tych barakach jak apartament.

"Najgorsze było to, że jeśli esesman zjadł jabłko, a tzw. muzułman, (czyli człowiek wygłodzony i na skraju życia) chciał podnieść ogryzkę, mógł nawet przypłacić życiem". Nie najgorsze było to jak esesman zdejmował swoją czapkę wszyscy więźniowie wiedzieli wtedy, że któryś z nich zginie. Esesman rzucał tą czapkę gdzieś ot tak sobie i kazał więźniowi ją przynieść. Więzień szedł na pewną śmierć, ponieważ został zabijany przy próbie podniesienia czapki. Esesman natychmiast biegł do komendanta obozu by pochwalić się "uniemożliwienie więźniowi ucieczki", za co dostawał dwutygodniowy urlop.

"(...)dzieci były zabijane w komorach gazowych - jednak nie wszystkie(...)". Tak, Niemcy zawieszali drut kolczasty na wysokości ok. 1 metra i 40 centymetrów. Dzieci, które przeszły pod nim, do gazu, a reszta do roboty i na eksperymenty. Jedynie karły bez względu na wzrost szły prosto do obozowego szpitala na eksperymenty medyczne.

Zachęcam serdecznie do wymieniania swojej wiedzy na łamach AM

Sowa

sowa32@op.pl

Ps. Zachęcam do przeczytania książki pt. "Wytrwałem, więc jestem" autora w tej chwili nie pamiętam, ale piszcie, postaram się znaleźć go dla was.

Ps2. Książka opowiada o losach samego autora, który wiele przeszedł...