...Budzisz się jakby ze snu, wychodzisz z ciemnego wilgotnego wnętrza, które przez wiele miesięcy było dla ciebie
schronieniem. Miałeś tam wszystko co do przeżycia i rozwoju niezbędne, a teraz chcesz z tamtąd wyjść. Jest w tobie
jakaś wewnętrzna siła i głos, który cię zachęca do wyjścia. W końcu udaje ci się, jesteś wolny, jeszcze nie możesz
otworzyć oczu, bo za długo przebywałeś w ciemnościach, ale już krzyczysz z radości w niebogłosy, machasz rękami,
nogami, udało ci się, dokonałeś tego i chcesz to ogłosić całemu światu. Czujesz nagle jak jakiś zimny dotyk porywa
cię do góry, boisz się, jesteś słaby, słabo słyszysz i nie widzisz co się z tobą dzieje, mimo to w głębi duszy
czujesz, że ta obca ci siła nie zrobi ci nic złego, więc uspokajasz się i z braku sił musisz się jej poddać.
Poczułeś coś dziwnego, jakby spływały po tobie...i nie potrafisz tego wyjaśnić ani opisać. Czujesz jak coś cię ociera
po całym tobie, przesuwa się to w jedną stronę, to w drugą i pochwili kładzie cię w coś czego jeszcze nigdy dotąd
nie doświadczyłeś, ani przecież nie widziałeś, ale jest to nawet przyjemne i ciepłe.
Jesteś zmęczony, chce ci się spać, zasypiasz...... . W twoim śnie widzisz małego noworodka leżącego jeszcze w
inkubatorze i zastanawiasz się kto to jest? I stwierdzasz, że to ty.