Jak rozwalić sobie życie

25.06.2001r
Poznałem dziewczynę. Jak na pierwszą randkę to wyjątkowo zapadła mi w pamięć. Na tyle żeby umówić się z nią już na następny dzień.

06.2001 - 08.2001
Spędzamy ze sobą mnóstwo czasu - praktycznie całe wakacje. Zrezygnowałem z wyjazdu z kumplami tylko po to żeby więcej czasu z nią spędzać. Już nie mam wątpliwości - wpadłem po uszy. Zakochałem się i to jest to czego całe życie szukałem - tylko jak to jej powiedzieć?

09.2001r.
Już nie jesteśmy zwykłą parką - ona też mnie kocha. Jaki świat jest piękny...wszystko się tak znakomicie układa. Zaplanowaliśmy już sylwestra - mam poznać jej brata z żoną bo jeszcze nie było okazji.

12.2001r.
Już znam całą jej rodzinę i ona moją też. Jest lepiej niż myślałem - moje życie to sielanka. Moja rodzina bardzo ją polubiła a z tego co wiem ja też jestem bardzo lubiany w jej domu - podobno najlepsze obiady są wtedy gdy ja mam być ha ha....

Mija czas a ja jestem super szczęśliwym człowiekiem - ostatnio tak na żarty rozmawialiśmy że trzeba się zaręczyć. Mijają kolejne wakacje. Zaczynam ostatni semestr studiów. Powoli planujemy wspólną przyszłość.

01.10.2002r.
W końcu spotkałem się z kumplami - po 3ech miesiącach wakacji - idziemy do knajpy - na pewno nieźle się zabawimy. Jesteśmy pijani - ja opowiadam o mojej dziewczynie - oni się trochę śmieją "stary - to skoro już chcesz się żenić to powinieneś puknąć jeszcze raz na boku ha ha" - dobry żart. Umówiliśmy się na za tydzień.

10.10.2002r.
Znowu knajpa - scenariusz podobny. Tym razem jestem bardzo pijany - inni już się rozeszli - został tylko jeden kumpel. "Staaaary - wstawaj - idziemy - coś trzeba z Tobą zrobić" - ja zdziwiony "o co ci chodzi?" kumpel na to mocno się chwiejąc "idziemy na dziwki - no co - ty już prawie ohajtany jesteś - coś ci się jeszcze od życia należy". W głowie mi się tak kręci że muszę się stołu trzymać wstając ale on ma racje - jeszcze jeden raz na pożegnanie z kawalerskim życiem. Taksówkarz nas gdzieś zawiózł - nie trafiłbym tam nigdy - kumpel zasnął w poczekalni tej agencji. Wybrałem jakąś panienkę - nie wiem jak wyglądała ale jak mi powiedziała cenę to zrezygnowałem. Ale jest dobrze chyba jej się spodobałem bo mówi że po pracy może się ze mną spotkać nieoficjalnie. Super - znalazłem jakąś knajpę i czekam Przyszła. Postawiłem jej piwo i drugie. I ona mówi "chodźmy do mnie". Kupiłem jeszcze flaszkę i pojechaliśmy. Dostałem gratisówke i nawet bez gumki.

11.10.2002r
Wytrzeźwiałem i nie wierze w to co zrobiłem - rozmawiam z moją dziewczyną przez telefon i słucham jak ona mówi że mnie kocha i jak tęskni. Łzy spływają same po policzkach. Jestem zerem.
 

15.11.2002r.
Przez ten miesiąc trochę mi przeszło ale dzisiaj widziałem spot na MTV "Pamietaj! HIV nie wybiera - jemu jest wszystko jedno kogo zakaża". Pojawia się strach. Dziewczyna coś do mnie mówi ale nie wiem co. Coś odpowiadam. Jakoś udaje mi się od niej wyjść i jechać do domu. Wchodzę na internet. Odnajduję strony poświęcone HIV i AIDS. Sprawdzam objawy - to nie, to nie, to nie, a to? Czy miałem wysypkę? Miałem jakieś 2 może 3 wypryski - czy to już wysypka? Nieeeee....spoko - nie mam HIV.

10.12.2002r
Dziwnie mnie szczęka boli. Setki razy sprawdzałem jakie są objawy HIV i nie było tam nic o bólu szczęki więc nie ma problemu. Ale było coś o białym nalocie w ustach......ale ja tego nie mam......

31.12.2002r.
Ale świetny sylwester - towarzycho udało się super - bawimy się świetnie. Moja dziewczyna mówi że boli ją szczęka.....to pewnie od żucia gumy.....

12.01.2003r.
Mam biały nalot w ustach.......ale facet z telefonu zaufania mówi że to nie musi być HIV - dodaje że powinienem się przebadać - ale po co? Przecież nie mam żadnych innych objawów.......wzrasta napięcie - jestem nerwowy - denerwują mnie ludzie - chyba nie zaliczę ostatniej sesji.....

01.02.2003r.
Załamanie nerwowe uderzyło z zaskoczenia - moje życie to piekło na ziemi - strach mnie sparaliżował - zacząłem pić - pije niemal codziennie - z reguły do nieprzytomności - na pewno jestem zarażony HIV - najgorsza jest noc - noc i cisza - kiedy wiem że wszyscy smacznie śpią i śnią im się kolorowe motylki a ja wychylam kolejny kieliszek........nie.....już nie używam kieliszka - a zegar tyka.....tyk-tyk.....a mi się wydaję że on specjalnie dla mnie tyka.....odmierza mi godziny minuty sekundy....do końca......składam podanie o powtarzanie semestru....

15.02.2003r.
Nie wiem jakim cudem nikt się nie zorientował. Piję codziennie i to widać. A moja dziewczyna opowiada mi o mieszkaniach które są do wynajęcia a rodzice pytają się kiedy mam obronę pracy magisterskiej. Nikt nic nie wie a ja milczę........muszę milczeć. Jestem już prawie strzępem nerwów. Pojawiają się napady płaczu......z zaskoczenia....w różnych miejscach.......dlatego nie wychodzę z domu - dziewczynie powiedziałem że mam sesję i muszę się uczyć.....

Poznałem pewną dziewczynę przez internet tzn. napisała do mnie żeby mnie zbluzgać za inny mój art. Ale przekonała się do mnie i wymienialiśmy korespondencję. Kiedyś po pijaku wywaliłem jej w mailu kawę na ławę. Ta "wariatka" chce przyjechać ze Szczyrku żeby mnie siła zaciągnąć na badania. To dobry człowiek - robi wszystko żeby mnie podtrzymać na duchu.

25.02.2003r.
Byłem na badaniach. Lekarz powiedział mi że jestem w grupie podwyższonego ryzyka ale powiedział też że biały nalot w ustach oprócz HIV jest objawem 8 innych chorób. Powiedział że raczej nie jestem zarażony. Ale pewnie chciał mi dać nadzieję.......

Jutro czyli 28.02 prawdopodobnie będą wyniki. Paradoksalnie czekając na wyrok jestem spokojniejszy. Nadal piję ale już nie "w trupa" tylko na sen. I jakiś spokojniejszy jestem - po prostu - let it be.......Nie myślę już o tym tak wiele - i tak nie jestem w stanie wyobrazić sobie co powiem mojej dziewczynie którą kocham nad życie i którą zabiłem (jeżeli jestem zarażony). Nie wiem co powiem rodzicom którzy w swoim synku - jedynaku który nigdy żadnych problemów nie stwarzał - widzą cały swój świat. Podobno mogę żyć sporo czasu - ale czy to będzie życie? Nigdy nie wierzyłem w Boga ale teraz modle się do Niego....."Proszę ocal tylko moją dziewczynę.......ona przecież jest niewinna.....".Czy On wysłuchałby takiego człowieka jak ja? Przecież nie proszę o łaskę dla siebie.....

I czemu te łzy mi ciągiem płyną po twarzy ?
 

Doolb NiexA

fucktlen@tlen.pl