(czyli światopogląd, który sobie wypracował
po kilku latach Nirvany, matematycznych i fizycznych wyliczeń, programowań
i saomozaprogramowań oraz innych ciekawych kontemplacji( z resztą nevermind).)
Kwestia czy Bóg istnieje czy nie istnieje jest mało interesująca. Przestałem tym praktycznie się interesować. Po pierwsze do czego ludziom potrzebny jest Bóg? Nie mnie odpowiadać na to pytanie bo nie mam pojęcia. Może to jest nieludzkie ale nigdy nie miałem potrzeby wierzyć w Boga osobowego, który mnie kocha, rozumie i wspiera. Mi wystarczy bezosobowy (co to w ogóle znaczy) wszechświat, ja sam i rozumni!!! inni ludzie. A jeśli zabraknie innych ludzi, jeśli opuści mnie szczęście zostanę ja sam i wszechświat. Co wtedy zrobię? Na pewno nie zwrócę się o pomoc do Ciebie Boże (któryś został stworzony na obraz i podobieństwo HOMO rzadko SAPIENS) bo Cię nie znam i ... nie mam łaski wiary? :o. A więc należę do tej, prawdopodobnie bardzo małej grupy ludzi, którzy nie są religijni bo oni wierzą w ... dobro i sens tego świata. Tak moim zdaniem świat ma sens i może się obyć bez Piekła, Nieba i innych zmyślonych zaświatów. Po prostu Wszechświat jest samowystarczalno, on nie potrzebuje żadnej pomocy z zewnątrz ani żadnego zwierzchnika. Sam sobie nieźle radzi i należy mu się za to podziw i poznawanie jego natury. Należy mu dziękować za to że daje nam szanse istnieć (istnienie jest sensem podstawowym), niech naszą wiarą i modlitwą będzie nasze życie, bądźmy sami dla siebie Bogiem i Sądem Ostatecznym ( podołać mogą temu tylko ci, nieliczni, którzy mają w sobie zakorzenione dobro i mądrość – Nietsche nazwałby ich nadludźmi).
Czy naprawdę trzeba wierzyć w coś wyssanego
z palca żeby nie zwariować? Nie mogę tego pojąć. Czy nie wystarczy nam
wiara w samych siebie? Czy człowiek tak znienawidził samego siebie (jest
to możliwe bo człowiek wykorzystuje najczęściej swój mózg by niszczyć,
zamiast tworzyć), że nie mógł z tym wytrzymać i musiał wymyślić sobie jakiegoś
Zaświatowego Opiekuna. Oj marny ten ludzki ród. Ale to jeszcze nie koniec
świata. Dopóki istniejemy możemy zmienić nasz, Ludzki wizerunek i los.
Tylko wiara w siebie, we własne dobro może nas zbawić. Nikt nam nie pomoże.
Nie ma co się łudzić nagrodą bądź karą, życiem wiecznym bądź wiecznym potępieniem
po śmierci. Jesteśmy tu i teraz i nie ważne czy umrzemy na zawsze czy będziemy
żyli wiecznie (w czego możliwość nie wierzę), ważne, że żyjemy (jeśli to
możliwe) tu na Ziemi bo tylko tu możemy udowodnić, że nasze istnienie ma
sens.
Jak powiedział kiedyś jakiś poeta, „Trzeba być twardym, a nie mietkim”.
A także jak zwykł mawiać inny, sławny,
żyjący ( „...a jego imie to 40 i 4...”) Polak (niestety) „Alleluja i do
przodu”.
Dołączam wiersz (nie mój) , który niech
będzie mottem, Nas, Ludzi, którzy nie poddali się słodkiej niewiedzy i
ignorancji (może to jest genetycznie uwarunkowane?... na razie nie wiem).
Kowal
Całą bezkształtną masę kruszców drogocennych,
Które zaległy piersi mej głąb nieodgadłą,
Jak wulkan z swych otchłani wyrzucam
bezdennych
I ciskam ją na twarde, stalowe kowadło.
Grzmotem młota w nią walę w radosnej
otusze,
Bo wykonać mi trzeba dzieło wielkie,
pilne,
Bo z tych kruszców dla siebie serce
wykuć muszę,
Serce hartowne, mężne, serce dumne,
silne.
Lecz gdy ulegniesz, serce, pod młota
żelazem;
Gdy pękniesz, przeciw ciosom stali
nieodporne:
W pył cię rozbiją pięści mej gromy
potworne!
Bo lepiej giń, zmiażdżone cyklopowym
razem,
Niżbyś żyć miało własną słabością przeklęte,
Rysą chorej niemocy skażone, pęknięte.
Leopold Staff
Z tomu Sny o potędze
To na tyle do zobaczenia mówi wam BlackGolem
blackgolem@wp.pl
PS1. Kilka słów w związku z artem Asu-Chan(czytasz to?) „Miłość istnieje”. Zgadzam się z tobą miłość istnieje (chodzi mi tylko o tą szczególną miłość -> duchowo-cielesną), a to czy jest najważniejszą rzeczą w życiu człowieka jest względne. Nie można wmawiać wszystkim, że ta miłość jest najważniejszym celem człowieka. Dla niektórych jest najważniejsza dla innych nie. Miłość staje się dopiero ważna gdy znajdziesz tą prawdziwą miłość, a nie wszyscy ludzie znajdą tą prawdziwą miłość (bo, być może, nie wszyscy na nią zasłużyli). Myślę Asu-Chan, że nie zrozumiałaś Lewackiego Konserwatysty, zapewne nie chodzi mu o pieniądze same w sobie, a jedynie o cel, który można osiągnąć dzięki nim.
On jeszcze nie znalazł swojej prawdziwej
miłości ale ma duże szanse jak każdy „racjonalista marzyciel” czyli szczęśliwy
człowiek. Bo gdyby wszyscy ludzie szukali cały czas miłości to nie mieli
by czasu na inne, równie ciekawe rzeczy. Miłość przyjdzie sama, wierzę
w to.
PS2. Wszystkie Uduchowione Dziewczyny KOCHAM
WAS (ale muszę wybrać tylko jedną... chociaż żadnej takiej jeszcze nie
poznałem, ANIOŁY PISZCIE DO MNIE chcę was poznać ....blackgolem@wp.pl..
a może jedną z was przytulić )
PS3. Do Au-tora . Stwierdzam, że twoje
rozumowanie dotyczące zbieżności dat urodzin jest poprawne. Może stworzymy
kącik matematyczny (mailuj blackgolem@wp.pl) HA HA ... lub w ogóle nauk
ścisłych. Tylko żadnych kujonów.
PS. Słuchałem, słucham i będę słuchał (forever) : Tori Amoss, Dave Matthew’s band,
King Diamond, Depeche Mode, Lenny Krawiec
i wiele, wiele innych.