Znowu... znowu!!!! Znów do niej napisałem...
czemu??? A skąd niby ja mam to wiedzieć? Zawsze tak robie... zawsze robiłem....
te listy.... Były jakby naszą rozmową... rozmową, bo widzieliśmy się rzadko
... za rzadko... Zawsze skrycie się w niej kochałem... odkąd pamiętam...
Raz nawet byliśmy razem... pamiętam ten czas... było cudownie.... pamiętam
gdy kupiłem jej tego wielkiego różowego słonia i dałem jej go w szkole...
wszyscy pytali skąd a ona mówiła... że ode mnie... czułem jak wszyscy mi
zazdrościli, że mam tak super laską... wiem to!!!! nie wiem czemu się skończyło...
ona powiedziała żegnaj a ja cześć... i koniec. Potem długo się nie odzywaliśmy...
choć chodziliśmy do jednej klasy... potem nie musieliśmy się widywać, bo
się wyprowadziłem... teraz miałem do niej trochę więcej drogi........ na
szczęście. Kiedyś poczułem, że jest mi strasznie bliska....... więc do
niej napisałem (pierwszy raz).... nie myślałem... odpisała. Jaki byłem
szczęśliwy! Napisała tyle wspaniałych rzeczy, tyle pięknych słów... przez
chwile nawet myślałem że pomyliła adres... ale przecież wiedziałem, wiedziałem
że było do mnie.... pisaliśmy jeszcze dużo listów (nadal piszemy).... Zostaliśmy
przyjaciółmi.... Jej! Jak się cieszyłem... mogłem z nią o wszystkim pogadać,
częściej się widzieć (choć nadal więcej było listów niż rozmów)..... Był
minus... musiałem słuchać o tych wszystkich problemach sercowych... o chłopakach,
którzy ją rzucili (idioci), o tych co ją skrzywdzili (chętnie bym ich pozabijał)
i o tym gnojku, który próbował się zabić, gdy ona go rzuciła (też bym się
zabił)..... słuchałem i pocieszałem jak tylko mogłem... to jeszcze nie
było tym minusem.... często mówiła o swoich chłopakach, pytała o radę (przecież
nie mogłem powiedzieć ze ja jestem dla niej najlepszy)... okropieństwo.
Nasze spotkania z jednej strony były piękne – rozmawialiśmy - o wszystkim,
o czym nawet z najlepszym kumplem nie pogadam – słuchaliśmy muzyki, czytaliśmy
wiersze..... Pamiętam jak czytałem jej swoje... były do niej.... nie wiedziała....
Najgorsze spotkanie.....Najgorsza była ta jedna dyskoteka.... Nienawidzę
dyskotek, na tą poszedłem.... Już na wejściu spotkałem ją (była taka piękna)
- dwa policzki i usta... kochałem to! Trochę pogadaliśmy... musiała odejść
– poszedłem się przywitać z resztą.... Potem znalazłem ją.... tańczyłem
z jej paczką ..... tańczyłem aż nagle patrzę jakiś koleś bije do niej,
tańczył z nią bardzo blisko, jakby byli parą (najchętniej rozkwasiłbym
mu morde), dotykał ją, próbował pocałować ... nie wiedziałem co mam zrobić...
odszedłem. Poszedłem do swoich... później wolne leciały... więc zatańczyłem,
kumpela mnie poprosiła wiec... czemu nie. Patrzę... ONA... obok... sama...
zdziwienie i rozczarowanie rysowało się na jej twarzy (może sam je narysowałem
w swoich oczach)... byłem wściekły!.... ale cóż.... Niech będzie.....
Kilka dni później dowiedziałem się, że
chodzi z kolesiem, z którym tańczyła.... nic to! Musi tak być... nadal
byłem jej przyjacielem.... było jak kiedyś... ja kochałem ją skrycie...
a ona nawet nie wie jak raniła moje serce zwierzając się z swoich problemów
sercowych.....
Postanowiłem do niej napisać coś... tak...
wiecie.
Wysłałem wiersz..... znaczy z netu jako
smsy.... nie podpisałem się.... I pamiętam napisałem że ja kocham i kilka
komplementów... po hiszpańsku aby ona nie wiedziała od razu co to znaczy....
to miała być podpowiedź (uczę się hiszpańskiego)......
Umówiliśmy się kilka dni później u niej
w domu... przyjechałem.... myślałem, że już wie że to ja napisałem
A ona... spytała czy to ja napisałem,
tak po prostu spytała.... a ja... zdębiałem.... powiedziałem że nie i dopytałem
się co... (idiota)
Potem spytała co znaczy to zdania po hiszpańsku...
powiedziałem... ucieszyła się.... wydawało jej się że wie kto napisał.....
ucieszyła się!!!!!!
Znienawidziłem siebie... zaprzepaściłem
taką szansę.... choć może i dobrze... jakby się zezłościła???
Jednak postanowiłem powiedzieć że to ja....
napisałem do niej długi list (jak zawsze) i zakończyłem tym zdankiem (niech
się domyśli).... od tej pory się nie odezwała Nie wiem może dlatego, że
się nie widzieliśmy.... a może nie wie co ma zrobić? Nie ma się kogo poradzić...
zawsze doradzałem jej ja..... a ja ją tak bardzo kocham!!!!!!! Tak bardzo!!!!
Nie wiem czemu, ale w tej właśnie chwili
czuję jak mnie nienawidzi..... ja to wiem! Może kiedyś zacznie mnie kochać...
może już mnie kocha???? Może nigdy nie będzie....
Ale ja nadal o nią walczę... od 3 lat....
I co ja mam zrobić????
Mimo wszystko wieże że kiedyś będziemy
razem, że będzie ze mną szczęśliwa, a ja z nią.... że będziemy długo, wiecznie,
na zawsze! .... do śmierci
Agnieszka kocham Cię!!!!
Marudził... Gregorius...
PS1. Sorki ze wielokropki... ale ja je
wprost uwielbiam (proszę nie poprawiać)
PS2. Bardzo ładnie proszę...
PS3. Słuchałem O.N.A. Bzzzzzz....
PS4. Słuchajcie O.N.A., Nirvany, Kultu,
i reszty zajefajnej muzyki :)
PS5. Pozdrowienia dla samotnych żeglarzy
PS6. A! Proszę, proszę, proszę opublikujcie
to na łamach AM :) Plizzzzzz........
PS7. Bardzo ładne please....
[Eddie: Ech... mam ja sie z Wami... Mimo to, gdy ktos tak ladnie prosi, to nie jestem w stanie odmowic. To byl jednak ostatni raz. Rozumiem Wasze rozterki sercowe, bolaczki i dylematy, ale... troche tego za duzo, a przede wszystkim za duzo w tym wszystkim jednolitej formy i mowienia w kazdym tekscie tego samego i w taki sam sposob. Ciagle "echy" i "achy", wszystko super i wspaniale, ale skoro juz decydujecie sie na taki krok, jakim jest opisanie swojego uczucia, to pokombinujcie troche, siegnijcie glebiej i starajcie sie odnalezc jakas nowa, bardziej orginalna forme. Zaszalejcie! :) ]