"Cholera, to wy jesteście ludzie"

Ludzka zgnilizna toczy Ziemię. Z każdym dniem, nasza ojczysta planeta gnije coraz bardziej, a ludzi jest więcej i więcej. Spójrzmy prawdzie w oczy, człowiek to choroba tej planety, a zarazem mała, głupia istota uważająca siebie za najwyższe osiągnięcie ewolucji. Już święty Tomasz z Akwinu umiejscowił gatunek ludzki między Bogiem a zwierzętami.
Piękna teoria, ale to gówno-prawda. W czym człowiek jest lepszy od zwierząt? Od koni, które zmusza do wyścigów, od krów zabijanych dla mięsa, czy od komarów, którym z nudów wyrywa skrzydełka, nóżki, czy inne członki? Eksperymentuje na zwierzętach usprawiedliwiając się ludzkimi potrzebami, poszukiwaniami leku lub innymi równie ważnymi, "wyższymi celami". Popycha medycynę na przód z każdym dniem zagłębiając się w jej tajniki, z każdym dniem i z każdą zabitą myszą. Pewnie, część z was, którzy czytacie mój tekst, jest oburzona, z tego powodu, że nie wspomniałem o ludzkim humanitaryzmie. Owszem, ratujemy zwierzęta, dajemy im dom, odtwarzamy gatunki, tworzymy rezerwaty, a wszystko dlatego że nasze miękkie serca nam to podpowiadają. Czy, aby na pewno to jest jedyny powód? Czy nie jest to alibi na nasze zbrodnicze czyny? Czy kiedykolwiek zastanawialiśmy się, czy inne zwierzęta chcą jeszcze żyć na tym świecie? Nasz humanitaryzm może okazać się wtedy tylko kolejnym wyznacznikiem człowieczeństwa. "Zamykając goryla w klatce, w ZOO, bo na wolności nie przeżyje". Do cholery jasnej, ludzie bądźcie chociaż stali w swych dążeniach, "silniejszy" gatunek i tak zwycięży, po co więc uniemożliwiać słabszemu śmierć. Taka rola ewolucji, ludzie jako gatunek lepiej przystosowany do zmian przetrwają. Czy aby na pewno? Czy nie za ogólnie używam pojęcia zwierzęta? Przecież taki karaluch, żyje na tej planecie już od dawna i nic nie zapowiada jego rychłej, z nami przegranej.
Trochę za bardzo rozpisałem się na temat różnych od człowieka zwierząt, przez co pewnie uważacie, że jestem kolejnym zażartym fanatykiem z "Greenpeace" . Jednak, ja taki nie jestem. Przykłady te podałem tylko po to, aby ukazać wam jak bardzo ludzka duma i ignorancja przesłaniają nam rzeczywistość. Rzeczywistość w której, nasza planeta ostatkiem sił próbuje się nas pozbyć. Dla uświadomienia sobie, co tak naprawdę mam na myśli wyobraźcie sobie, że całym życiem na Ziemi, jego rozwojem, pojawieniem się i dalszą kreacją steruje wspólna nad-świadomość (Bóg, Gaia, ewolucja). Czy w tej sytuacji nie wydaje wam się dziwne, że co jakiś czas atakują nas coraz to lepsze wirusy? Mnie wydaje się, że to mechanizm obronny Gaii, działający podobnie jak przeciwciała w naszym ustroju. W tej sytuacji ludzkość, byłaby dla Ziemi nieuleczalną chorobą, z licznymi przerzutami. Choroba, która zorientowała się, że nosiciel umiera i trzeba znaleźć nowego. Załogowe loty na inne ciała niebieskie to dobry pretekst do tego typu działań. Takie wyprawy, od zarania dziejów, tłumaczymy sobie pociągiem do wiedzy, nieznanego, odkrywaniem nowych światów i poszerzaniem granic. Piękne nazwy, ale czy masowe mordy rdzennej ludności, karczowanie lasów, wyczerpywanie naturalnych złóż i zanieczyszczanie środowiska nie są bliższe prawdy? I tu odkrywamy kolejną zaletę ludzkości. Każdy czyn, choćby nie wiem jak okrutny potrafimy wytłumaczyć na korzyść dla na samych.
Nie wiem jak długo ten durny gatunek, będzie chodził jeszcze po Ziemi, ale chciałbym po śmierci wszystkich ludzi zadać Bogu pytanie:
-Boże, dlaczego zabiłeś wszystkich ludzi?
I Bóg udzieli mi odpowiedzi:
-Cholera, to wy jesteście ludzie!? Wybaczcie mi. Pomyliłem się. Miałem zlikwidować mrówkojady i wasz wygląd mnie zmylił. No, ale nie martwcie się mrówkojady zlikwiduję za miliard lat.
I wtedy ludzie zrozumieją, że nie byli niczym szczególnym, a tylko serią pomyłek i przypadków.

sir_nick
(sirnick@go2.pl)

ps. To moje jak najbardziej subiektywne zdanie.
ps2. Nie przepraszam nikogo, kogo ten tekst uraził bądź obraził. Najwyraźniej znalazł wreszcie prawdę o sobie.
ps3. Tekst dotyczy mojej opinii na temat gatunku, nie jednostek.
ps4. Art. nie był zainspirowany filmem pt. "Matrix".