Moja Apokalipsa

Apokalipsa. Wszyscy doskonale znają to słowo. To słowo bowiem napełnia nas grozą. Owo słowo właśnie zostało użyte przez św. Jana do nazwania końca. Końca świata.
Chciał bym tutaj poruszyć pewne sprawy dotyczące właśnie apokalipsy. Między innymi to że każdy wyobraża ją sobie inaczej, choć spora większość opiera się na wizji św. Jana.
Ja, wyobrażam ją sobie inaczej. Zamieszczam tutaj swoją wizje apokalipsy. Wizje moim zdaniem straszniejszą od Biblijnej. Tak uważam ja, czy sądze słusznie osądzisz ty, czytelniku.
Wyobraź sobie człowieka. Załóżmy że będzie on ustawkowanym pracownikiem w jakimś prywatnym przedsiębiorstwie. Ma żone, dwójke dzieci. Na pierwszy rzut oka można powiedzieć że żyje mu się nieżle. Ale przyjrzyjmy się bliżej.
Wyobraź sobie że nasz człowieczek, wstaje rano do pracy. Pomimo lata jest jeszcze ciemno. Nie budząc żony ubiera się i w pośpiecho je śniadanie. Nie obchodzi go za bardzo co je, byle tylko się napchać. Po śniadaniu wdziewa świeży, wyprasowany garnitur i zakłada błyszczące buty. Wychodzi z domy i jedzie samochodem do pracy przez miejskie przedmieścia. Przy wysiadaniu na parkingu zaczepia go jakiś żebrak, prosząc o pare groszy na jedzenie a może na napitek. Nasz bohater mija go obojętnie i wchodzi do budynku w którym pracuje. Już zmęczony choć niedawno się obudził siada na swoim fotelu w eleganckim, czystym biurze i bierze się za swoją papierkową prace. Nudną jak cholera, niewdzięczną i męczącą ale jednak prace za którą można wyżyć.
Wyobraź sobie że człowieczek wstanie z fotelu i wyjdzie do samochodu. Odpali silnik i zacznie wracać do domu. Zmęczonym wzrokiem spojrzy na ciemny już nieboskłon. Po powrocie zje przyszykowaną przez śpiącą już żone kolację i przystanie na chwile przy pokoiku dziecięcym. Pomyśli o swoich dzieciach - dzieciach których prawie nie zna. Po chwili zadumy ruszy jednak dalej do łazienki umyje się i pójdzie spać.
Nazajutrz wstanie, ubierze się, zje śniadanie i pojedzie do pracy. Wieczorem wróci z powrotem do swojego "domu". Zje kolacje i pujdzie spać. I tak w kółko, bez przerwy. Co dziennie to samo, nieznośna nuda, rutyna i powtarzalność wszystkiego na co się spojrzy. Wszystko w szarym świecie próbującym nam wmówić iż jesteśmy szczęśliwi.
Za kilka lat dzieci tego człowieka dorosną, zaczną własne życie. Ale czy na pewno własne. Niestety, nie. Wpadną w tą samą rutyne co nasz człowieczek. Chodź będą chodzić będą martwi gdyż nic ich nie będzie obchodzić.
A teraz wyobraź sobie że to ty jesteś tym człowiekiem.
Tak wygląda moja apokalipsa. Jest ona zalewającom nas nudą, powtarzalnością i szarością świata. To nie jest apokalipsa zesłana przez Boga. My sami się na nią skazaliśmy. To my ją stworzyliśmy i to my poniesiemy za to kare.

Proszę zainteresowanych o kontakt na moje konto. Chętnie poznam opinie na temat mojego arta.

Ghart

Ghart11@wp.pl