Na początek chciałbym przybliżyć swój stosunek :) do tych spraw. Seks traktuję jako normalną czynność ludzkiego organizmu i z przykrością stwierdzam, że ta czynność została wynaturzona i wypaczona w człowieczych umysłach. Sam posiadam tylko teoretyczną wiedzę, która nie była stosowana w praktyce. Niemniej jednak rad udzielam śmiało, a w razie czego macie odpowiednie do tego gazety (jak CDA).
Nie wyżycie seksualne – to jest
problem. Co lepsze – gwałt, masturbacja, małżeństwo, co zrobić, kiedy
sperma mózg zalewa?
W piramidzie Maslowa potrzeby fizjologiczne człowieka znajdują się na samym spodzie. To oznacza, że są one najważniejsze, ich spełnienie jest podstawą egzystencji. Do nich właśnie zalicza się jedzenie, wydalanie, ale i sen, stosunek płciowy. Seks to nie jest żadna rozrywka jak gra w UT, czytanie AM czy cokolwiek innego (zależy, co kogo bardziej podnieca). To podstawowa czynność organizmu. Nic nadzwyczajnego. A walcząc z tym we wszelaki sposób można tylko jeszcze bardziej pogłębić się w nie wyżyciu. A to z kolei prowadzi do różnych nieszczęść. Co stoi na przeszkodzie? Ludzie (jak zwykle i wiadomo). Strzegące praw moralności stereotypy i tradycje chronią przed zgorszeniem, ale to takie rozsądne jak i powstrzymywać się od pierdnięcia. Wcześniej czy później brzuch zaboli. Ale głupi ludzie, po prostu idioci, wymyślili sobie, że pierdnąć to niekulturalnie. A co z tego, że to takie normalne jak i oddychanie?!
Zostaje jeszcze perspektywa uczuć. Obecnie mówiąc, że ktoś komuś się podoba dokładnie nie wiadomo czy fizycznie, czy psychicznie. Precyzując swoje stany emocjonalne łatwiej dojść do porozumienia. Chcą iść do kina tylko po to, aby przelecieć drugą osobę, nie ma co się ceregielić, lepiej zrobić to od razu. A w przypadku zauroczenia wnętrzem, miłość jest piękna i szczera. Możliwe jest także prawdziwie kogoś kochać, a uprawiać seks z kimś innym. Tylko, że od wieków wmawiają, że jak i seks, to musi być miłość. Teoretycznie osoba zakochana po białka oczu może odmówić sobie uciech cielesnych, ale nie musi. Obecnie zabrania temu średniowieczna blokada umysłu. Odbywając stosunek z kimś innym nie ranimy jego uczuć, gdyż dla nas tamta osoba jest bardziej atrakcyjna fizycznie, a podobać się można na dwóch płaszczyznach. Jednak mi trudno sobie wyobrazić, że robię „to” z kimś innym niż wybranką życiową, że robię to kimś, kogo nie kocham. To pewnie jakaś blokada, albo ta średniowieczna, albo potęgi miłości. Dziwi mnie to, że Tristan przespał się z Izoldą. Jak oni mogli, a mówią, że to była prawdziwa miłość. Niestety, tak przyjęło się i zostało. Nie uprawiasz z nią seksu, to pewnie jej nie kochasz.
Liczę na bogatą polemikę! W razie zainteresowania tematem piszcie. Druga część jest na myśli.
I nie piszę felietonów do Playboya! Ja tylko do AM piszę. "My tu czytamy tylko Action Mag" - okładka z AM#35, wraz z moim prawdziwym zdjęciem (skąd redakcja je wzięła???) oraz miłym, ciepłym, domowym zaciszem w tle. Ale to chyba fotomontaż, ten diabełek bardziej konia przypomina, a ja mam dodatkowo wąsy i brodę.
Slavik
mailto:niewyżya,zboczna(@małpa@)sex.pl
Albo do mnie Slavik_1@wp.pl