Średniowiecze – okres w historii
Część
I
...w którym najbardziej była rozwinięta kultura, i były to najsławetniejsze czasy w całych dziejach ludzkości. Nie? Siadaj, pała. Tylko przeciwnicy Kościoła uważają ten okres za czasu ciemnoty i zacofania, a było zupełnie inaczej. Wszystko opierało się na starożytności, tylko było troszeczkę przekształcone - najlepsze zagadnienia filozofii antycznej posłużyły do napisania dzieł przez św. Tomasza z Akwinu, św. Augustyna i innych dziadów. Dzieła sztuki starannie pielęgnowano, przechowywano i ulepszano. Przepisywano księgi w zakonach (starożytne – dodając swoje bajki i mamy tzw. dogmaty i prawdy wiary). Wielki wzrost kulturowy i umysłowy, a to dzięki cywilizacyjnej roli Kościoła. Definicja z podręcznika: Średniowiecze to epoka (...) Zmierzch cesarstwa zachodnio-rzymskiego otwiera więc epokę średniowiecza, zamyka ją zaś klęska cesarstwa wschodniego. Nazwę dla tego okresu wymyślili pisarze XV i XVI stulecia, którzy uważali, że po upadku cywilizacji starożytnej nastąpił okres głębokiego kryzysu, z którego Europa podniosła się dopiero w ich epoce. Wieki te nie zasługiwały nawet w ich mniemaniu na własną nazwę, były po prostu okresem pośrednim. Dziś wiemy już, że jest to koncepcja bardzo uproszczona, niesprawiedliwa dla osiągnięć kultury europejskiej blisko dziesięciu stuleci. Tradycyjne określenie używane jest jednak nadal. Oraz z innej książki: ...początki parlamentaryzmu europejskiego, idee wolności, szczególnie słowa (...) ruiny kościołów, klasztorów... No tak, co te ruiny teraz dają? Nawet nie miejsca zamieszkania dla bezdomnych.
Niestety. A powinno nazywać się ten okres rozwojem człowieczeństwa i myśli, pogłębianiem wiedzy, odkryć naukowych... A starożytność była taka prymitywna, bo mieli wielu bogów, jakąś filozofię, beznadziejną demokrację i prowadzili wojny.
RATUJCIE! Oj, marzą się polonistom czasy, nawrót do średniowiecza, gdzie to mogliby z Biblią i Miłoszem w dłoni, a w drugiej pochodnią, podpalać niewiernych – graczy komputerowych oraz wszystkich odszczepieńców od literatury (Co, książka w komputerze? Pewnie Czarna Biblia. Dzięki Gregorius za "Panować nad snem"!). Przecież to antychryści przebierali się za krzyżowców, papieży, organizowali inkwizycję, aby nadszczerpnąć autorytet Kościoła. A teocentryzm i scholastyka? To wszystko ułatwiało współpracę kultury w uniwersalizmie. No tak, i mamy upragnione nawrócenie się do ciemnoty i głupoty. Czy rozwój architektury jest ważniejszy od walki z wiedzą? A może te pogłoski o paleniu pism naukowych, niszczeniu całego dobytku to wymysł innowierców i przeciwników chrześcijaństwa? Może jest ktoś na tyle oczytany w tych sprawach, że poda mi wiele twierdzących argumentów o przydatności tego okresu w dziejach człowieka? Może ktoś poda mi zalety tych czasów i będą one tak duże, że przyćmią wszystkie wady? Wiem, znów nie mam racji i coś mi się pomieszało, każdy może twierdzić, jak chce. Czy była ewolucja czy nie, Bóg jest czy też Go nie ma, średniowiecze było najświetlejszym okresem w historii człowieka czy też udowodniło jego prymitywizm, komunizm był dobry czy był zły, zwolenników ustrojów utopio-podobnych powinno się wystrzelać czy też dać im szansę, pesymistom należy się kopniak w dupę czy też pocieszenie, USA to współcześni naziści czy patrioci i idealni wyznawcy. Każdy może mieć takie poglądy, jakie chce. Każdy może się mylić. Obym był to ja, a wy mieliście rację. W przeciwnym wypadku mielibyśmy naprawdę przerąbane.
Część
II
Czy to jakaś zmowa w programie nauczania? Może nie wiem, ale jakie to odkrycia geograficzne ostatnio potwierdziły, że Ziemia jest płaska? Nie mogę osądzać średniowiecza po stereotypach, lecz jedynymi pozytywnymi argumentami są sztuka i kultura, a wiadomo, jaki mam stosunek do tych rzeczy. Nic dobrego dla ludzkości nie wniosły. I jak to łatwo zauważyć, w historii dzieje człowieka można podzielić na dwa przemienne wzajemnie względem siebie okresy. Okres wiedzy i nauki, stawiania w centrum człowieka, oraz okres ślepej wiary, religijności i rozwoju sztuki. I tak na zmianę wszystkie Renesanse, Klasycyzmy, Oświecenia, Baroki itd. Teraz, po okresie rozwoju technologicznego następuje nawrót do średniowiecza. USA jest Kościołem katolickim, który organizuje krucjaty, jest nieomylny. Sprzedaje prawdę ze swojego stanowiska, jakoby Ziemia była taka a taka. Co, Duch Święty objawił się Bush’owi i powiedział, że ludy na Bliskim Wschodzie są złe i zagrażają jego państwu? Analfabetyzm jest rzeczą wiadomą {w razie czego zalecam konsultacje z debek@poczta.wp.pl, który może wypowiedzieć się szerzej na ten temat}. W jakich czasach przyszło mi żyć! Z tego co pamiętam, średniowiecze było okresem deficytu umysłowego, ale i rozwoju kultury, sztuki. To najlepiej pasujące określenia, dla mnie. Jak ktoś powie, że teraz jest gorzej, czy to cokolwiek zmienia? Jak nawrót wstecz, to nawrót wstecz. Ja tam osobiście wolałbym starożytną Grecję, choć i miała wiele wad. I jednak ponad wszystko nieszczęsną utopię. A pływać to ja nie umiem.
Nawrót do średniowiecza, 2003 p.n.e. jak nic! Tak, jak oni śmieli osądzić wszystko przed Chrystusem za zacofane, tak i ich osądzono. Macie, średniowieczne dziady! Jak tu nie mówić o zacofaniu, chociaż popatrzmy na takiego Justyniania I Wielkiego. Co on takiego zrobił? Ano rozwój kulturalny, sztuka, Hagia Sophia, piśmiennictwo, WIELKIE sprawy. A zamknięcie pogańskiej Akademii Platońskiej oraz ograniczenie działalności stronnictw politycznych (w celu zapobieżenia buntom) to mało istotne sprawy, przecież ta sztuka. Sztuka sztuką dobra rzecz, nikomu jeszcze nie zaszkodziła (chyba), jeszcze w połączeniu z nauką... Ale nie średniowiecze, proszę.