Chodź tu, synu. Usiądź wygodnie. Opowiem ci o wojnie. O prawdziwej wojnie. Będzie to krótka opowieść. Nic nie stracisz, jeśli jej wysłuchasz.
Może coś zyskasz.
Co? Ty wiesz, czym jest wojna? Nie, synu. Kłamiesz. Ty gówno wiesz, za przeproszeniem. Wojna to nie kolorowy obrazek z telewizora. To nie odcinek "Czterech Pancernych". To nie kolejna idiotyczna gra komputerowa.
Różnie można definiować wojnę. Jakiś przygłup powie ci, że jest ona przeciwieństwem pokoju. I na swój przygłupi sposób będzie miał rację. Ale możesz być pewien, że ani o wojnie, ani o pokoju będzie on miał zielonego pojęcia. Nie wierz mu. To degenerat, otumaniony medialną papką, nie rozumiejący kompletnie nic.
Ktoś inny powie ci, że wojna to taki czas, kiedy ludzie biegają i strzelają do siebie. To znaczy nie tak dosłownie, będzie mówił dużo więcej, użyje mądrych słów. Może będzie w stanie wymienić większość rodzajów nowoczesnego uzbrojenia, ze szczegółami opowie ci o największych bitwach minionych wojen... Ale nawet nie otrze się o prawdę. On będzie znał tylko objawy. Będzie widział dym, nie widząc ognia.
Tych, co mówią, że wojna to konieczność, pokazując ci wykresy wahań na giełdzie i perorując o sytuacji politycznej, nawet nie słuchaj. Spluń im z pogardą w twarz. To kompletni idioci.
Chcesz poznać istotę wojny, synu? Wiedz, że wojna nie ma jednego oblicza. Nie ma wzoru na wojnę. Nie wystarczy zsumować gniewu, strachu i śmierci, wziąć w nawias i przemnożyć przez liczbę ofiar, aby poznać prawdę o wojnie.
Każda wojna, synku, jest końcem świata. Armageddonem, Dniem Sądu, czy jak tam to sobie nazwiesz. Nieważne, czy jej areną jest cały świat, Zatoka Perska czy może jakieś państewko w Afryce.
Płacz zawsze i wszędzie brzmi tak samo. Głód zawsze i wszędzie jest tak samo dotkliwy. Strach zawsze i wszędzie paraliżuje tak samo.
Zawsze i wszędzie zginą akurat ci, którzy najmniej mają z tym wszystkim nic wspólnego.
Wojna, synku, to płacz dziecka zabranego od matki.
To płacz matki, której zabrano dzieci.
To bezsilność i nierozumienie dziewczynki, pohańbionej przez żołnierza.
To jego straszliwe zezwierzęcenie.
To pustka w oczach staruszka, którego ukochany pies zginął pod gruzami domu.
To szyderstwa tych, którzy dla zabawy wysadzili jego dom w powietrze.
Rozumiesz, synku?
Zastanów się, zanim powiesz o słuszności tej czy innej wojny. Zastanów się, zanim beztrosko wydasz wyrok śmierci na dzieci, kobiety i starców.
Proszę cię, synku: weź sobie moje słowa do serca.
Axel Prubaj Hoolaynoga