Wyślij mi SMS’a!

 

Takich to wystrzelać z SMGS’a! Jak to moja ukochana klasa chciała zmienić plan wycieczki, gdzie, ich zdaniem, było za dużo zabytków. Chociaż ja też nie przepadam za sztuką, ale jeszcze nigdy mi nie zaszkodziła, wręcz pomogła. Słyszałem, że jeden dzień cały ma być wolny, aby po dyskotece i ognisku można było kaca leczyć. Pieniądze zaoszczędzone na wejściówkach do muzeów mają iść na piwo i prezerwatywy. Ktoś nie jest za? Kilka osób się nie odzywało, ale im jest to obojętne. Pewnie mniejsi entuzjaści trunków.

            Dobra, to byłoby na wstępie, a przechodząc do nieszczęsnych SMS’ów. Telefon komórkowy dobra rzecz, kiedy ktoś musi mieć kontakt z rodzicami w szkole, kiedy służy do interesów, ale gdy jest to tylko i wyłącznie szpan... I grają w gierki, bawią się opcjami, wysyłają SMS’y, taka dzisiejsza młodzież i ich kultura. I tylko słychać na lekcjach odgłosy telefonów, jak przychodzą SMS’y. Albo jak uczniowie ukradkiem je wysyłają. Albo jak w kościele słychać telefony. Może ja jestem za dobrze wychowany? Tylko wymieniają się numerami, spisują je nawet później nie kontaktują się ze sobą, o tak o, bez potrzeby. Aby tylko pochwalić się nowym modelem. Lub ściągają loga i dzwonki. Winne temu są i media, które wszystko przerabiają pod SMS'y. Wyślij tu, wyślij sru, wyślij tam, w garści twoją kasę mam. Ale żeby konkurs na grę roku robić pod SMS'y? 

            Wszyscy są głupi, a więc chcąc dopasować się do innych należy również był głupim. A chcąc być ich liderem, należy być idiotą. A, mogę ich bluzgać do woli, niech mają za swoje. A jakby ktoś przypadkiem AM przeczytał (???!!!), cóż, może tylko na mnie donieść, aby bardziej ze mnie śmiali. Może kilka osób jest czego warta, ale reszta... A dziewczyny? W klasie jest ich pięć, i wcale nie są takie doskonałe. A opowiem Wam jeszcze ciekawostkę, która niedawno mi się przydarzyła. Otóż na j. angielskim oglądaliśmy film (po angielsku), jedna dziewczyna nieopatrznie dotknęła mojego plecaka. A ja siedziałem blisko niego, więc musiała dojść do wniosku, że to mnie dotknęła, i jak oparzona z krzykiem uciekła na drugi koniec sali. Bez komentarza. A może jednak? „Nie taki diabeł straszny, jak go malują.” „Jest bardziej okropny.” Ja wyglądam gorzej, niż sobie wyobrażacie. A co tu ze mnie, ze mną nie wypije, nie porozmawia o niczym (wolałbym o czymś, niż o niczym). Ktoś nie przeklina? Nie licząc mnie raczej nie, chyba, że jest to osoba nieśmiała. A inne klasy? PODOBNIE. O czym świadczą wyniki wyborów na samorząd klasowy (dla przypomnienia: 1. halułin; 2. skejt). Próżno szukać buntownika. Tylko mój wierny Husky (to jego ksywka, a adres chyba kwhusky@wp.pl) jeszcze nie dał się omamić. Można liczyć na geniuszy, ale wiecie, jak to jest ze średnią ocen a mądrością. A dziś widziałem książkę, na której dumnie pisało: „Xięga zielarska.” No tak, „Błażej’s bike”,  q  lub cool tura. Amerykański program o polskiej kulturze. Ciekawe, jak się trzyma „Jazda kulturalna” bez trzymanki.

Mógłbym wymieniać przykłady w nieskończoność, ale to nie ma sensu. Tylko jeszcze bardziej będę chciał ich wystrzelać z SMGS’a. 

            Chciałbym ustosunkować się do tekstu "A gdyby buchnęli ci koma?" autorstwa Gordona Freemana z AM#35. Zaznaczę jeszcze, że w żadnym wypadku nie popieram kradzieży, pobić i wszelkiego rodzaju przemocy, ale i nie popieram głupoty. Zacznę więc wyżywać się na nieszczęsnym Adrianie.
            "Gdyby kózka nie szpanowała, to by w brzucha nie dostała." Nienawidzę szpanerów z komórkami! U mnie całe przerwy gadają ile to punktów na wężu zdobyli, jakie mają muzyczki... Hobby, hobby, mało oryginalne i mało twórcze. Otóż pan Gordon pisze: palili szlugi (No wiecie, papierosy ;)) - co już daje nam wizerunek o opisywanych postaciach. Nie wiem, czy ten nałóg aż taki piękny, aby nim się chwalić, ale za to popularny nałóg. Dalej mamy: Adrian bawił się Nokią 5510 należącej do jego koleżanki Agnieszki X. Słuchał jakiś empetrójek co Aga se wgrała i grał w węża. Dokładnie to samo dzieje się w mojej szkole. A niech by porozmawiali na poważne tematy. Może nie mam racji, ale niech mnie Gordon poprawi, jeśli stwierdzę, że Adrian to niezły ananas, co i na łacinie się zna. Idźmy dalej. Został napadnięty, zabrano mu telefon, pobito, współczuję. Ja tylko nie rozumiem, jak można ciągle grać w gierki na komórkach i odsłuchiwać mp3. Telefon nie służy do tego! Głowa nie służy do rozbijania murów. Badania wskazują, że osoby nadmiernie używające telefonów komórkowych oraz grające w węża/słuchające mp3 mogą otrzymać bonusowy minus przed własnym współczynnikiem inteligencji! Jak i można przejść do laptopa. Przynosimy sobie sprzęcior za 5000 zł do szkoły, odtwarzamy pliki mp3, chwalimy się wynikami w tetrisa itp. A po lekcjach mniej mądra osoba napada na nas w celach rabunkowych. Jedno: co Adrian z Cichym robili około 22:00? Włóczyli się po mieście, czy jak? Powinni być w domu, uczyć się lub czytać AM. Drugie: nie wyobrażam sobie kupna czegokolwiek drobnostkowego za kwoty przekraczające 300 zł! Tenże ów laptop miał służyć do komunikacji, pracy z programami, jak telefon do rozmowy. Lecz nie, trzeba jak najnowszy model, by pokazać kupmlom, buty za 350 zł, oryginalne wyroby Adidosa czy innego dziada. Szpan, szpan, szpan i jeszcze raz szpan! I nie powiedziałbym że nie mam pojęcia o świecie komórkowców, gdyż znam go bardzo dobrze. :( Mi komórka nie jest potrzebna, lecz przyjęło się, że każdy powinien ją mieć. Tak, k****, sorry, telefon, piwo, szlugi i włóczenie się po 22:00. Dewizy życiowe i najczęściej używane słowa. Ile to razy tacy zaczepiali późno w mieście. Może i ktoś powie, co się robiło w mieście po zmroku. To co, nie można na dwór wyjść kiedy się chce? Ani wracać z czyichś imienin? Skryć się w domu, nie wystawiać nosa - raczej nie.
            Inna sprawa, że ostatnio niektórzy świrują na punkcie wiedzy, znajomości stolic wszystkich państw świata itd. Kto ma wyższe cele, jakieś ideały? Kto ma autorytet różny od pijanego kolegi, puszczalskiej koleżanki czy bohatera podrzędnego serialu amerykańskiego (ostatecznie chodzącą encyklopedię)? To ma być normalność? Ze zdrowszym podejściem do życia znalazłbym ludzi w zakładzie psychiatrycznym. Jeszcze osoby religijne. Tak, prawdziwym chrześcijanom (10% Polaków?) trudno coś zarzucić. Oni przestrzegają zasad, chwała im za to. Gdyby tylko nie fanatyzm. Jednak trudno być antykatolikiem i przestrzegać przykazać, nie pić, nie palić. Wtedy jedno przeczy drugiemu. Trudno zrozumieć, że należy być dobrym, kulturalnym. Mimo wszystko to jest możliwe. Zamiast bawić się komórką można poczytać książkę, na pewno to więcej da. Lecz uwaga, złodzieje czyhają na naszą wiedzę! Nie chwalmy się nią. :)

Slavik

Slavik_1@wp.pl