Moje ściągi
Pierwszy raz ściągałem w trzeciej klasie podstawówki. Pamiętam to dobrze. Pisaliśmy dyktando i ja, gdy już wstałem otwarłem sobie książkę i popatrzyłem czy mam wszystko dobrze. Potem pani się lekko denerwowała. Przez kolejne lata nauki ściągałem w coraz bardziej zaawansowany sposób. Bardzo rzadko zdarzyło mi się żeby ktoś mnie na ściąganiu złapał. Napiszę teraz o moich najlepszych metodach. Od razu zaznaczam, że są one dość popularne i możesz się drogi czytelniku lekko na nich zawieść.
Ściąga pod kartką. Najbanalniejszy i chyba najstarszy sposób na ściągnie. Swoją ściągę kładziemy pod kartkę i gdy trzeba to przepisujemy. Zalety są tu takie, że gdy lekko wysuniemy karteczkę ze ściągą to raczej jej nie widać. Dobrym, choć nieco ryzykowniejszym sposobem na podobnym do tego jest taki, że kładziemy ściągę na kartce, na której piszemy. Jeżeli nie wyróżnia się ona za bardzo, a nauczyciel nie podchodzi za blisko to mamy duże szanse powodzenia.
Harmonijka. Drukujemy (lub piszemy ręcznie) ściągę o szerokości ok. trzech centymetrów (w Wordzie ustawcie sobie na cztery kolumny). Taką ściągę składamy w harmonijkę bierzemy do ręki (dla praworęcznych do lewej i na odwrót) i tylko odpowiednio „zmieniamy strony” palcem.
Ściąga na długopisie. Drukujemy ściągę tak jak w poprzednim przykładzie i oklejamy nią długopis. Najlepiej żeby ściąga była w kolorze długopisu (biały długopis = biała kartka z czarnym tekstem). Dodam tylko, że kiedyś, gdy pisałem sprawdzian takim długopisem to nauczycielka stanęła obok mnie i patrzyła mi na ręce (oraz długopis). Nic nie zauważyła.
Bluza. Drukujemy ściągę na całą szerokość kartki, a następnie naklejamy na jej spodnią stronę taśmę dwustronną. Przed lekcją odwracamy dolną część bluzy na spodnią stronę i przyklejamy tam ściągę. Potem głowę trzymamy tak, aby nauczycielka nie widziała naszych oczu i w odpowiednim momencie odwracamy bluzę na lewą stronę (czyli tą ze ściągą) i zrzynamy ile się da.
Jeszcze na koniec moja ulubiona metoda. Drukujemy sobie jakąś sciągę i na sprawdzianie, kartkówce ipt. kładziemy ją na krześle między nogami. Kiedy trzeba to je rozszerzamy i patrzymy sobie na ściągę. Trzeba to robić ostrożnie bo jak nauczyciel się skapuje to może kazać wstać i wtedy po nas.
Jak już zobaczyliście te sposoby są strasznie banalne i pewnie większość z was usnęła już po drugim. Na zakończenie dodam, że można jeszcze zrobić taki mały myk. Piszemy sobie ręcznie ściągę (jakąś taką malutką) i w pewnym momencie wrzucamy ją do plecaka, ale tak żeby nauczycielka (lub nauczyciel) widziała. Jeżeli nie jest zbyt przewrażliwiona na tym punkcie to nie powinna wam nic zrobić. Pytacie pewnie, po co to? Otóż może to odwrócić uwagę nauczyciela od was. Jednak nie jest to najlepszy sposób i zwykle działa całkiem odwrotnie. Nie polecam go stosować.
O ściągach pisał wam