Moja wychowawczyni
Jak sam tytuł wskazuje tekst ten będzie o nauczycielce, która ma nieprzyjemność być naszą wychowawczynią. Nie lubię jej zaznaczam to zaraz na wstępie. Dobra taki króciutki wstęp, ale zawsze jakiś jest. Teraz napiszę jak to się dostałem do klasy (czytajcie dalej to się dowiecie jakiej). Jeszcze jedno ja nigdy nie chciałem być w tej klasie. Moje zainteresowania to informatyka i tematy pokrewne. Niestety dostałem się (nie wiem, za jakie grzechy) do klasy integracyjnej. Dla osób, które niewiedzą, co to za klasa małe wyjaśnienie. Klasa integracyjna to taka, do której chodzą zwykłe, normalne osoby oraz kilku niepełnosprawnych. Ja jestem w tej pierwszej kategorii. Największym mankamentem tej klasy jest to, że na lekcjach są dwie nauczycielki. Jedna zajmuje się tymi niepełnosprawnymi (w mojej klasie jest ich troje), a druga robi to, co powinna robić nauczycielka. Dałoby się to jeszcze przeżyć gdyby nie jedna sprawa mianowicie nauczycielka zajmująca się niepełnosprawnymi jest strasznie wścibska. I na dodatek jest naszą wychowawczynią. Jak to się zaczęło? Zaraz na początku roku szkolnego w pierwszej klasie (teraz jestem w drugiej) opiekę nad nami miała kobita zajmująca stanowisko szkolnego pedagoga. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie jeden szczegół: ona nie miała z nami żadnej lekcji poza godziną wychowawczą. Po jakimś tygodniu od rozpoczęcia nauki przyszła do nas na jakiejś lekcji i powiedziała, że naszą wychowawczynią zostaje pani **************. Pamiętam jak nowo mianowana wychowawczyni stała z szatańskim uśmiechem na ustach wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że to początek naszego koszmaru szkolnego. Już po jakimś czasie ona pokazała swoje rogi. Wszędzie wścibiała nos, na sprawdzianach czy kartkówkach totalnie olewała swoich trzech niepełnosprawnych uczniów i cały czas czaiła na nas. Na jednym sprawdzianie z biologii nawet usiadła koło mnie (wprawdzie miałem wtedy pod ławką rozłożoną książkę, bo zeszyt mi już zabrali). Czepiała się najmniejszych wykroczeń. U niej nie było wolno robić nic więcej niż było to w regulaminie. Sytuacja taka trwała do końca klasy pierwszej. W drugiej nieco się polepszyło. Po pierwsze nie jest już taka wścibska jak dawniej. Po drugie odebrali jej część godzin i nie siedzi już u nas przez wszystkie lekcje. Choć nadal za bardzo przestrzega regulaminu np.: gdy dzisiaj mój kumpel przyszedł do szkoły w żółtej bluzie to ona powiedziała mu, że regulamin zabrania takich kolorów i jeśli to się powtórzy to ona obniży mu zachowanie.
Widzicie nie mam najlepiej w tej szkole zła wychowawczyni, szkoła ogólnie też nie najlepsza (dokładniejszy jej opis w arcie „O mojej szkole”), że o klasie nie wspomnę, ale jakoś sobie radzę. Jeżeli chodzisz do podobnej szkoły (a może całkiem innej dobrej, z miłymi nauczycielkami itd.) to może opisałbyś (opisałabyś) to w jakimś arcie na łamach kącika.