Lektury

Dla niektórych zło konieczne związane z językiem polskim, dla innych jedyna szansa na dostanie kilku dobrych ocen z tegoż przedmiotu, dla jeszcze innych zwykły materiał do przerobienia. Lektur mamy zwykle ok. 7 w roku szkolnym. Większość osób nie lubi ich czytać i nie robi tego (najwyżej jakieś streszczenie). Zastanawiałem się, dlaczego tak jest. Jedni w ogóle nie cierpią czytać jakichkolwiek książek, dlatego lektury są dla nich okropną torturą (jeżeli zdecydują się je przeczytać). Inni (ci którzy książki lubią czytać) najczęściej je czytają choć przy niektórych można by zasnąć po trzeciej stronie;). Ja książki czytać lubię, więc lektury zwykle czytam, tym bardziej, że mogę sobie na nich całkiem sporo podciągnąć średnią. W mojej klasie jednak większość osób nie lubi czytać i robi to tylko przy krótkich lekturkach. Trochę mnie zdziwiło gdy na pierwszej lekcji z „Małego Księcia” (miał ok. stu stron) babka o coś zapytała, a tutaj prawie wszyscy ręce w górę, gdy kilka miesięcy wcześniej przerabiając „Krzyżaków” wszyscy siedzieli cicho (niektórzy chowali się pod ławki:)). Czy jednak opłaca się czytać lektury jak dla mnie to tak. Podam kilka argumentów za i przeciw:

ZA

- mamy dobre oceny

- niektóre lektury są nawet ciekawe

- dzięki czytaniu książek mamy większy zasób słów, będzie nam lepiej szło z ortografii, możemy się czegoś dowiedzieć i wykorzystać na innych lekcjach dostając to samo, co w pierwszej pauzie:)

PRZECIW

- zwykle przeczytanie zajmuje mnóstwo czasu

- dużo lektur jest nieciekawych

Myślę, że gdyby nauczyciele wybierali ciekawsze książki, które czyta dużo osób to uczniowie chętniej by do nich podchodzili (np.: „Władca Pierścieni” Tolkiena). Mój artykuł kończę zdaniem CZYTAJCIE LEKTURY TO SIĘ (CZASAMI) NAPRAWDĘ OPŁACA

tOOnY

 

PS Jeżeli nie pasują wam żadne lektury to może przeczytajcie jakąś książkę nie należącą do nich (może się wciągniecie).

Powyższy pees skierowany jest do osób które nie czytają książek