WYWIAD Z ADAMEM MAŁYSZEM I TRENEREM TAJNEREM PO KONKURSIE NA K-95 
Słyszałem, że skaczący przede mną zawodnicy lądowali daleko. Tommy uzyskał 105 m, a Noriaki - 104. To ja powiedziałem sobie, że muszę skoczyć przynajmniej 105 metrów, by wygrać. Na tym się skoncentrowałem i udało się - mówił po konkursie w Predazzo Adam Małysz - zwierza się "Gazecie Wyborczej".
Nie wygrał Pan jeszcze w tym sezonie konkursu w Pucharze Świata. Czy po dwóch złotych medalach teraz wygra Pan konkurs w Holmenkollen? Teraz wszyscy będą tak myśleć. Zdobyłem dwa medale, więc muszę wygrywać dalej. Oczekiwania będą coraz większe. Uważam, że jeśli będę skakał w następnych konkursach tak jak w Predazzo, to będzie szansa, by znów wygrać. Ale ja na te zwycięstwa czekałem bardzo długo i teraz chcę się cieszyć medalami mistrzostw świata, a nie myśleć o Pucharze Świata.
Który z elementów skoku zdecydował o Pana sukcesie?
Najważniejsze jest zawsze odbicie. Po wyjściu z progu zawodnik już wie jaki to będzie skok. Ja odbijałem się dziś dobrze. (...)
W trzy lata zdobył Pan cztery medal mistrzostw świata, dwa medale olimpijskie, dwa Puchary Świata i ma Pan szanse na trzeci. Czy wciąż jest Pan spragniony sukcesów?
Motywacja i chęć wygrywania będzie u mnie zawsze. Jeszcze nie dorównałem Jensowi Weissflogowi (Małysz zawsze powtarzał, że to jego idol), a po to przecież skaczę.
O który medal było trudniej?
W sobotę wszystko przyszło tak niespodziewanie, jak kiedyś wygrana w turnieju Czterech Skoczni. Skakałem bez obnciążeń. Teraz presja była większa. Widziałem kibiców na skoczni. Zdawałem sobie sprawę, że oni wiedzą, iż jestem lepszy na normalnej skoczni. Myślałem sobie, jak tu ich nie zawieść. (...)
Czy Pana dwa złote medale można porównać do tych Simona Ammanna z Salt Lake City (Szwajcar wygrał na igrzyskach oba konkursy indywidualne)?
Trudno powiedzieć, ale chyba nie. Skoki Simona w Ameryce, to była eksplozja, a ja mam nadzieję, że utrzymam tę formę dłużej niż on po igrzyskach.
ZDANIEM TRENERA TAJNERA... 
Teraz koncentruję się na czymś innym. Pod koniec marca mam egzamin na trenera klasy mistrzowskiej. Na razie jestem trenerem pierwszej klasy. Klasy mistrzowskiej nie przyznaje się za medale, trzeba najpierw zdać egzaminy i napisać pracę.
Kiedy bardziej się Pan denerwował - w piątek czy podczas konkursu na dużej skoczni?
Apoloniusz Tajner: W sobotę. To była większa niewiadoma. Po tym, co Adam pokazał na dużej skoczni, dziś byłem spokojniejszy. Tego zwycięstwa można się było spodziewać. Pierwszy wielki wyczyn to dwa złote medale. Drugi - to styl, w jakim je wywalczył. Pobił rekordy skoczni, a dziś miał 16 punktów przewagi. W przerwie i podczas drugiej serii serce coraz bardziej mi łomotało, radość z minuty na minutę była większa. Zadzwonił prezydent Kwaśniewski, minister Łybacka, udzieliłem wywiadu niemieckiej telewizji. Poza tym wszyscy trenerzy bardzo serdecznie mi gratulowali. (...)
Czy Adam jest w stanie zdobyć także Puchar Świata?
Oczywiście. Szanse są duże. Niech pan zobaczy, co się stało z dwoma poważnymi konkurentami. Nie ma ich już w Predazzo. Widhoelzl pojechał na parę dni do Malagi, nie wiem, czy przyjedzie za tydzień na konkurs do Oslo. Ahonen też wpadł w dół i już wrócił do Finlandii. Hannawaldowi te mistrzostwa nie za bardzo się udały... (...)