=-=-=
WYWIAD Z ADAMEM MAŁYSZEM PO KONKURSIE NA DUŻEJ SKOCZNI
=-=-=
Po zawodach mistrz świata Adam Małysz nie krył radości w rozmowach z dziennikarzami.
O smaku zwycięstwa:
To dla mnie szczególny dzień. Wygrałem po raz pierwszy od ponad roku, i to podczas Mistrzostw Świata. Zapamiętam to zwycięstwo na zawsze. Dotychczas lepiej mi się skakało na małych skoczniach, ale teraz już sam nie wiem, które wolę. Trudno porównać te mistrzostwa z tymi sprzed dwóch lat z Lahti. Wtedy wszyscy spodziewali się złotego medalu. Teraz nikt nie oczekiwał ode mnie zwycięstwa. Trochę to przypomina ten Turniej Czterech Skoczni, gdy przyjechał nikomu nie znany Małysz I wygrał. W Polsce jest już nowy wybuch Małyszomanii? Cóż, czasem ta popularność jest męcząca, czasem przyjemna. Już sobie wyobrażam, co będzie na mnie czekać w Wiśle.
O przygotowaniach do mistrzostw:
Wszyscy mnie pytają jak udało się tak bardzo poprawić formę w tak krótkim czasie. Po konkursach w Zakopanym mówiłem trenerom, że chciałbym odpocząć. Do nich należała decyzja, które konkursy opuścić. W Japonii startowaliśmy, bo zbyt mało było czasu na zmianę planów. Na loty do Kulm musieliśmy pojechać by przetestować sprzęt na mamuciej skoczni. Nie wystartowaliśmy wiec w Willingen. Wówczas spadla na nas fala krytyki. Okazało się jednak, że to my mieliśmy racje. Mam nadzieje, ze Ci którzy nas tak bardzo krytykowali teraz zmienia zdanie. Jadąc tu na Mistrzostwa po cichu liczyłem, że może właśnie tutaj uda się wreszcie wygrać.
O rywalizacji z Hautamaekim:
Na treningach Matti skakał doskonale. Ja zajmowałem drugie, trzecie miejsca, ale nie mogłem go pokonać. Nadzieję, że będę mógł walczyć o złoty medal, dał mi skok treningowy, tuż przed konkursem. Wówczas po raz pierwszy pokonałem Mattiego. Po swoim drugim skoku w konkursie, gdy stałem na dole, pomyślałem: Ach, gdyby tak on skoczył słabiej. Skoczył dobrze, ale gdy spojrzałem na tablicę wyników, to serce zaczęło mi bić mocniej.