=-=-= Kłopoty Śląska Wrocław =-=-=

Śląsk Wrocław ma naprawdę bardzo ciekawą historię. Przez ostatnie lata wydawało się, że ze średniaka polskiej ligi wyrośnie wielki klub. Przynajmniej tak obiecywał ówczesny prezydent klubu, Janusz Cymanek. Słowa, które wypowiadał wpadały w ucho. Mówił, że stworzy nad Odrą drugi Bayern Monachium. Oczywiście nikt mu nie wierzył, ani nawet nikomu się nie śniło, że Śląsk kiedykolwiek dorówna choć w połowie wielkim europejskim klubom. Jednak pan Cymanek uparcie twierdził, że tak będzie. Włożył w klub astronomiczne, jak na nasze warunki, pieniądze. Oczywiście wszystkie poszły na transfery. Pan Janusz nawet nie pomyślał o tym, by zainwestować choć złotówkę w szkolenie młodzieży, czy w odbudowę stadionu. O poziomie wrocławskich szkółek piłkarskich wiem sam, bo uczęszczałem do takowych i wiem, że są one beznadziejne. A talentów we Wrocławiu jest co niemiara, jak i zapotrzebowanie jest duże. Gdzieś te dzieciaki muszą się wyżyć, no nie? ;) {Sly: Co do talentów wrocławskiej młodzieży to nie mam żadnych wątpliwości ku ich poziomie. Grając w reprezentacji Dolnego Śląska, na samym początku, znajdowało się w niej aż 7 piłkarzy. Z czasem jednak systematycznie odpadali... a szkoda, ponieważ naprawdę mogłoby coś z nich być} Wracając do transferów. Pan Janusz Cymanek zapłacił olbrzymie pieniądze za: Gortowskiego, Nazaruka, czy chociażby Szewczyka. Okazało się, że piłkarze nie byli warci nawet połowy tej sumy i szybko Śląsk zaczął grać coraz gorzej. Najgorsze jednak miało dopiero nadejść.

Rok temu stała się wieść niezwykle zła dla kibiców Śląska. Bowiem okazało się, że nie wejdzie on do Grupy A, a więc przyjdzie mu walczyć tylko o utrzymanie. Zawiedzeni kibice, podłamani piłkarze- szybko się okazało, że czar Cymankowskich wypowiedzi prysł. Zamiast Bayernu Monachium stworzył średni klub piłkarski na skraju bankructwa. O rundzie wiosennej nawet nie ma co mówić. Śląsk po prostu dał dupy. I nie ma tu co cenzurować. Grał słabo, tracił wiele bramek, a gole strzelali jedynie... obrońcy. Minęło zaledwie pół roku, a "polski Bayern" spadł z ligi. Zaczęła się ostra krytyka i zgrzytanie zębami. A co zrobił pan Cymanek? Oczywiście, to co zrobiłby każdy sprytny Polak. Wyprzedał wszystkich wartościowych zawodników, zagarniając całą kasę i zwiał. Dziś już nic nie słychać o dawnym prezydencie Śląska, a sam klub ma problemy z utrzymaniem się w drugiej lidze!

Ostatnio doszły mnie wieści, że Śląsk Wrocław łączy się z Polarem. Przyczyną jest słaba wartość wrocławskiej piłki. Prezesi doszli do wniosku, że lepiej mieć jeden słaby, ale nie zadłużony klub, niż dwa na skraju bankructwa. Niestety, ale mnie nie przekonuje taka argumentacja. Zawsze łatwiej jest walczyć w dwójkę, niż w pojedynkę. Przed integracją oba kluby miały jeszcze szanse na wejście do ekstraklasy. Co prawda praktycznie wydaje się to niemożliwe, ale przecież na pierwszym sezonie cały świat się nie kończy! Można jeszcze spróbować za rok i za dwa lata i wrocławianie mieliby dwa dobre kluby w lidze. A tak? Oba kluby się połączą, a to nic nie da. Bo problem nie tkwi w piłkarzach tylko w mentalności Prezesów i póki oni nie zmądrzeją, to taka integracja ni nie da. Nawet jeśli Śląsk miałby się połączyć z Wisła Kraków.

Sly: Czytając ostatnio regulamin łączenia drużyn spisany przez PZPN można dojść do wniosku, iż... fuzja jest niemożliwa! Przynajmniej taką wartość mają określone procedury. Czy ja wiem, czy z wrocławskich drużyn da się jeszcze coś wycisnąć? Ciężkie pytanie, "ciężko będzie".

Ti-mon