NAJLEPIEJ ZARABIAJĄCY POLSCY SPORTOWCY 
Można śmiało powiedzieć, że sport na zachodzi się opłaca. Kluby mają wielkie budżety, sportowcy zarabiają wielkie pieniądze. A czy sport opłaca się w Polsce? Czy wielcy polscy sportowcy dorobili się w Polsce? Raczej nie. W styczniu "Super Exspres" wydał dodatek "Złota setka", który poświęcony jest stu najlepiej zarabiającym polskim sportowcom.
Miejsce pierwsze zajął zawodowy bokser Dariusz Michalczewski, który zarobił 18 mln złotych, ale jest to o 6 mln złotych mniej niż w zeszłym roku 2001, w którym także zajął pierwsze miejsce. Dziennikarze, którzy ustawiali "złotą setkę" mieli małe wątpliwości czy Tygrysa można notować jako Polaka, ale po jego wielkiej gali w Gdyni, nie było już wątpliwości, jakiej narodowości jest Michalczewski. Tygrysowi przed walką zagrali polski hymn narodowy i piękna pani stała obok z polską flagą. Więc Darek czuje się Polakiem i oczywiście nim jest. Sam wywiadach podkreślał, że jest Polakiem z niemieckim paszportem. Michalczewski poza ringiem jest bardzo hojnym człowiekiem. Wysyła rękawice bokserskie, worki treningowe i wiele, wiele innych sprzętów potrzebnych do boksowania polskim biednym klubom. Funduje także stypendia dla uzdolnionych uczniów. Wspomaga domy dziecka. Organizuje imprezy bokserskie, jak niedawno w Tychach. Czyli nasz najlepszy bokser Tiger szybko wydaje pieniądze, ale trafiają one na bardzo szczytne cele. Jest on wspaniałym człowiekiem, ale na ringu zamienia się w wściekłego Tygrysa. Warto wspomnieć, że Michalczewski ma już 47 zwycięstw na zawodowym ringu.
Na liście najlepiej zarabiających sportowców na drugim miejscu znalazł się Mariusz Czerkawski. Zarobił on przez ten rok 10 mln złotych jest to o 3 mln złotych więcej niż w roku 2001. Wtedy też był on na miejscu trzecim. W tym sezonie Mariusz przeniósł się z Nowojorskiego klubu do Montreal Canadiens, w klubie zarabia 2,5 mln dolarów rocznie. Lecz niedawno pojawiły się nie małe problemy. Czerkawski w Canadiens stracił pozycje nawet na ławce rezerwowych i musiał się przenieś do "drugoligowych" rezerw swojego klubu. Chyba dobrze zrobiło, ponieważ tam zaczął strzelać nagminnie bramki, co najmniej dwie w każdym meczu. Czyli mógł się podbudować, na nowo uwierzyć w siebie i ponownie stanąć o walkę o pierwszy skład w kanadyjskim klubie. Jako bogaty sportowiec kupił sobie dwa domy w rodzinnym mieście - Tychach. Sam mówi, że nie jest rozrzutny, więc pieniądze odstawia na przyszłość. Co będzie kiedyś? Jeszcze się okaże.
Trzecim najlepiej zarabiającym sportowcem został Jerzy Dudek. Można się było tego spodziewać. Jurek zmienił klub na Liverpool i od razu mu się to opłaciło. Zarobił o 5,9 mln złotych więcej niż w zeszłym roku, w 2001 notowany był na miejscu 10, a więc awansował o siedem pozycji. W tym sezonie zarabia 9,64 mln złotych. Jest to najbogatszy polski kopacz. Jurek po przybyciu do miasta Beatelsów, zaczął regularnie grywać. Mecze rozgrywali co trzy dni. Liga, puchar, liga, puchar. I tak w kółko. Bronił znakomicie, lecz w grudniu przyszło załamanie formy. W dwóch meczach popełnił fatalne błędy i trener dał mu odpocząć, nie grał przez miesiąc. I to dobrze mu zrobiło. Pierwszy mecz, jaki zagrał po przerwie, było spotkanie z Arsenalem Londyn. Zagrał dobrze i nie popełnił żadnych poważnych błędów, więc mogliśmy się cieszyć, że Jurek znów gra na wysokim poziomie. I to z meczu na mecz grał coraz lepiej. Kontrakt z klubem ma podpisany do czerwca 2007 roku, czyli jeszcze wiele meczów czeka go w Premiership. Dudek na pytanie, co zrobi z kasą, Odpowiedział: Może kupię swój pierwszy klub - Concordię Knurów i zostanę jej prezesem?
Następne siedem miejsc zajmują już tylko piłkarze:
4. Andrzej Juskowiak - 6,40 mln zł.
5. Radosław Kałużny - 6,39 mln zł.
6. Tomasz Hajto - 6,27 mln zł.
7. Tomasz Wałdoch - 6,23 mln zł.
8. Jacek Bąk - 4,80 mln zł.
9. Piotr Świerczewski - 4,80 mln zł.
10. Jacek Krzynówek - 4,76 mln zl.
Jak już powiedziałem, najlepiej zarabiającymi sportowcami w Polsce są piłkarze. W pierwszej dziesiątce znalazło się ich aż ośmiu. Żaden z nich nie gra w polskim klubie, wszyscy oni tych pieniędzy dorobili się na zachodzie. Najwięcej szczęścia miał Tomasz Wałdoch, który nie grał przez większą ilość czasu ze względu na kontuzje, a otrzymał tyle kasy, jakby grał przez cały rok, mecz za meczem. Czyli można powiedzieć, że im bogatszy klub, tym więcej kasy można zarobić. Czyli z tego wynika, że polskim piłkarzom opłaca się wyjeżdżać do lig zagranicznych. Najczęściej Polacy wybierają ligę niemiecką, wystarczy zaistnieć na naszych ligowych boiskach i już zgłaszają się klubu z Bundesligi. To najszybsze sposób, aby zarobić na zagranicznych boiskach. Nasz numer jeden na liście Dariusz Michalczewski także dorobił się furory w Niemczech. Lecz nadal naszym sportowcom daleko do najlepiej zarabiających sportowców na świecie. Największej kasy dorobił się Tiger Woods, który zarobił 69 mln dolarów, czyli około 267 mln złotych. Są to nieporównywalne stawki. Przed naszymi sportowcami daleka droga do wielkich pieniędzy. Kibiców Adama Małysza interesuje pozycja, którą skoczek z Wisły zajął w liście. No więc nas mistrz świata zajął pozycję 13 z 2,6 mln złotych na swoim koncie. Większość w tych pieniędzy zarobiona została przez reklamy.
Placek
{SLY: w numerze poprzednim ukazał się tekst mojego autorstwa traktujący praktycznie o tym samym. Czego więc umieściłem go w AMSPORT? Nie wiem. Wiem natomiast, że niewiedza jest zła, nierzeczywista, i umiejąca się wyzwolić. Tak jak dziwna fantazja kolegi, który notorycznie popełnia te same błędy, a i chyba nawet nie czyta swych tekstów przed wysłaniem do mnie. Tak więc taka, a nie inna, moja negatywna opinia w kąciku, powinna poskutkować bardziej na autorze i wydrzemać w nim dodatkowe pokłady energii, które powinien przeznaczyć na bardziej wnikliwe czytanie swych artykułów. I stwierdziłem, że sposób ten poskutkuje lepiej niż komunikatywność via mail. Wybaczcie i mi, i Jemu, i Małyszowi, że był tylko 1 na MŚ. Ten gnój powinien być wyżej!!!... Że jak się wyrażam? Że ironia? Masz rację.}