ZNANI O SPEKTAKULARNYCH SUKCESACH MAŁYSZA

Dwa złote medale Adama Małysza zdobyte podczas mistrzostw świata wywołały euforię w całym kraju. Wszyscy chwalą fenomenalnego zawodnika nie tylko za wspaniałą postawę sportową, ale również za skromność. W podglądaniu zmagań naszego mistrza uczestniczyli również znani polskiego show-buissnesu, polityki czy sportu. Przyjrzyjmy się bliżej opiniom, jakie wysunęli po zakończonych mistrzostwach.

Pierwszy polski medalista olimpijski w narciarstwie, Franciszek Gąsienica-Groń: "To fantastyczny sukces Małysza. Po jego złotym medalu na dużej skoczni, w piątek byłem już pewny, że znów stanie na najwyższym stopniu podium.Wygrałem dzięki optymizmowi kilka zakładów z moimi znajomymi. Małysz zdeklasował rywali podczas tych mistrzostw świata. Na początku sezonu nie był najlepiej przygotowany i dlatego skakał słabiej. Teraz odpoczął, nabrał pewności siebie i znowu pokazał wielką klasę. Małysz to sportowy fenomen. Tacy skoczkowi rodzą się raz na kilkadziesiąt lat.Przed wojną takim fenomenem był Stanisław Marusarz, ale wybuch drugiej wojny światowej pokrzyżował jego karierę. Małysz jest również takim geniuszem. Jestem prawie pewny, że w tym sezonie sięgnie również po Puchar Świata. Gdyby mu się to udało, byłoby wydarzenie niezwykłe. Nikomu do tej pory nie udało się przecież zdobyć trzy razy z rzędu Kryształowej Kuli".

Aktor, Jan Nowicki: "Przed konkursem na dużej skoczni miałem wątpliwości czy Małysz wygra. Ale w piątkowy wieczór byłem już pewny, że zwycięży. Jest we wspaniałej formie. Ostatnie kilkanaście dni wypoczywał i bardzo mu się to przydało.Małysz utarł nosa zbyt pewnym siebie niemieckim skoczkom, którzy w mistrzostwach świata ponieśli dotkliwą klęskę. Mamy jednego wspaniałego skoczka, szkoda tylko, że pozostali kadrowicze skaczą znacznie słabiej od Małysza. Robert Mateja i Wojciech Skupień już chyba nic więcej nie osiągną. Są +spaleni+ psychicznie i prawdopodobnie stracili wiarę w swoje umiejętności. Wiążę nadzieję na przyszłość tylko z Marcinem Bachledą i Tomisławem Tajnerem".

Satyryk i artysta kabaretowy, Marcin Daniec: "To wielki dzień Małysza i polskiego sportu. To cudowny dzień dla polskich kibiców. Sukces Adama nie jest przypadkiem. Nigdy nie wątpiłem w naszego najlepszego skoczka. Nawet wtedy, gdy skakał słabiej na początku sezonu. Małysz trafił z wielką formą idealnie na mistrzostwa świata i znokautował rywali. Sądzę, że Adam już do końca sezonu będzie skakał znakomicie i zdobędzie Puchar Świata. Chciałbym także zwrócić uwagę na niezwykłą skromność naszego mistrza. Woda sodowa na pewno mu nie odbija. Nie wywyższa się, a o swoich rywalach mówi z szacunkiem. Małysz to nie tylko wielki sportowiec, ale także wielki człowiek."

CZYTELNICY AM O SUKCESIE MAŁYSZA

ZIEMOLINI: Chciałbym na wstępie złożyć gratulacje Adamowi za zdobycie złotego medalu MŚ. Co czułem po zkończeniu konkursu? Czułem szczęście i ulgę, że nasz mistrz się wreszcie przełamał i wygrał konkurs.

MILITARY: Małysz pokazał, że wciąż jest jednym z najlepszych, ale wypadałoby spytać, czy kotokolwiek w to wątpił? Słucham? Że niby nie wygrał żadnego konkursu? Państwo drodzy, nie trzeba wygrywać, żeby osiągać sukcesy! Przypomnijcie sobie Murzyna, który brał udział w biegach narciarskich. Na metę dotarł ostatni, ale uśmiech nie zszedł z jego twarzy - i to jest sportowa postawa! Podobnie zachowuje się Małysz. Mimo, że nie osiąga takich rezultatów jak parę lat temu, nie poddaje się! Czego nie można powiedzieć o kibicach...

SLY: Konkursy te wypada tylko pokazać największym pesymistom, którzy przekreślili już Adama kilka miesięcy temu. Może po obejrzeniu tychże zawodów inaczej spoglądywali by na otaczający nas świat i wszystko widzieli w innych barwach niż czerń? Trudno powiedzieć, myślę jednak, że terapia powiodłaby się. Tymczasem sukces polskiego skoczka ma tak naprawdę znaczenie niewyobrażalne i kilkufrotnowe. Bezwględnie udowadnia i uwidacznia również wrodzoną cechę rodzimych kibiców, którzy w momencie, kiedy nasz as latał poniżej oczekiwań, szybując nisko i krótko, odwracali się najwzyczajniej od niego przytaczając mnóstwo absurdalnych epitetów. "Nagle" jednak powrócili na właściwą ścieżkę i jedyną prawdę. Niemniej nie można nie stwierdzić, że mnóśtwo "fanów" jest strasznie fałszywych. Ja - naturalnie - cieszyłem się z wyniku Adama i ciągle podskakiwałem z radości, gdy wyraźnie potwierdził, jaki majestat dzierży, i jaką wartość posiada, mimo słabszej formy. Za to go szanuje. Za wiarę. Za wytrwałość i upór. Za determinacją i spokój. Plus wiele innych cech charakteru wyraźnie dominujących, a których to czasu nie miałbym na wymienianie. Jest wielki...