Małysz - to może być pierwszy skoczek,
który zdobędzie Puchar Świata w trzech kolejnych latach. I to
JEST pierwszy skoczek, który za wszelką cenę chce tę szanse
zaprzepaścić. =-=-= MąDRY (BĘDZIE) POLAK PO SZKODZIE
=-=-= Zgodnie z kontrowersyjną decyzją
trenera Tajnera nie mieliśmy okazji widzieć Małysza w
konkursach w Willingen. Wszystko po to, by lepiej przygotować
się do mistrzostw świata w Predazzo i przywrócić "ten
błysk", o którym to, a raczej o którego braku, wszyscy
mówią. Trening czyni mistrza, a skocznia w Ramsau, na której
ćwiczą obecnie polscy skoczkowie to dla nich wymarzone miejsce
do oddawania próbnych skoków. Dlaczego wobec tego decyzja
Tajnera wywołała tyle kontrowersji? Tawananna P.S. Według wyliczeń TVN-u nawet gdyby
Małysz zwyciężył we wszystkich konkursach, w których weźmie
udział, nie może być pewny Pucharu Świata.
Wygrana w klasyfikacji generalnej Pucharu
Świata jest w zasięgu Adama. By zdobyć Kryształową Kulę
wystarczy skakać poprawnie i regularnie zajmować miejsca
powiedzmy w pierwszej czwórce czy piątce. To jest w stanie
dokonać Adam. Jest nawet w stanie wskoczyć na podium któregoś
z konkursów (może nawet więcej niż raz). Oczywiście do tego
dochodzi warunek uczestnictwa we wszystkich konkursach...
Zdobycie Pucharu trzy lata pod rząd to
wyczyn o ogromnej wartości historycznej. Nikomu jeszcze to się
nie udało. Obrona tytułu mistrza świata to czyn godny
zapisania w biografii skoczka czy monografii poświęconej skokom
narciarskim w jego kraju. A poza tym...
Nie chcę być tu złym prorokiem, ale
nie oszukujmy się - Małysz ma na tytuł mistrza niewielkie
szanse. Błysk nadal nie powraca, a największy rywal Adama -
Hannawald - ma go wręcz w nadmiarze. Są też inni skoczkowie -
świetni Norwegowie, nie raz już wygrywający w tym sezonie,
fenomenalni Austriacy - zwłaszcza Liegl, Morgenestern i
"starzy wyjadacze" jak Goldberger i Widhoezl (a i
Hoellwarth w tym sezonie spisywał się przecież świetnie, i
skoro "błysk" ma wrócić do Adama, dlaczego ma
omijać Martina?), Ahonen... Żeby wygrać konkurs w Predazzo,
Małysz musi oddać dwa równe, fenomenalne skoki. Nie udało mu
się to od ponad roku. Czy uda się teraz? Czy będzie w stanie
pobić Hannawalda i resztę? O tym przekonamy się już wkrótce.
I oby trener Tajner nie pluł sobie w brodę... gdy Małysz
straci Puchar Świata i mistrzostwo za jednym zamachem.
P.P..S. Artykuł powstał 8 lutego 2003 roku, w przerwie przed
drugą serią skoków w Willingen. Wszystko jest jeszcze możliwe...
Sly: Konkursy w Willingen odeszły w
zapomnienie i... jest lepiej niż miao być, choć naturalnie
kilkadziesiąt punktów Małysz do rywali stracił. I aż wypada modlić
się do Boga z podziękowaniami, że Hannawald drugiego dnia
przeszedł samego siebie, dosłownie spadając na próg skoczni
przy pomocy warunków atmosferycznych. Niemniej spoglądając na
ogólną klasyfikację, Adam zajmuje miejsce tuż za podium. I
ażeby wygrać, musi naprawdę się postarać. I oddać długie
skoki. I oczyścić umysł. I... startować we wszystkich
konkursach... Aha, możecie ponarzekać na cykl wydawniczy, jeśli chcecie. :))) Co do samych MŚ w Val di Fiemme - wynik już zapewne jest znany. Art ten więc nie ma prawa bytu... Aczkolwiek nie sposób nie przeczytać tychże konstatacji, gdyż przyjmują one formę dwóch "przeciwległych" stron zważając na "za" i "przeciw". A już absolutnym argumentem powinno być to, iż Taw jest mą żoną, a tymże się przecież nie odmawia, to takie nieetyczne i niemoralne... ;))