ADAM POLECIAŁ...

Do historii przeszły mistrzostwa świata w skokach narciarskich. Jak nam wszystkim wiadomo, w tychże jesteśmy nieźli, a to wszystko za sprawą dwukrotnego zdobywcy pucharu świata, wice-mistrza na mistrzostwach świata w Lahti (duża skocznia o punkcie K 120 metrów) oraz mistrza świata na skoczni średniej (punkt K 95 metrów). W tym roku te niebanalne rangą zawody odbyły sie we Włoskiej miejscowości Predazzo położonej nieopodal granicy z Austrią. Adam Małysz był naszą jedyną nadzieją na zwycięstwo, choć nie każdy wierzył w to, że wygra i zdoła odnieść sukces. A jednak! Nie dał mu rady broniący tytułu Martin Schmmitt, nie dał mu rady fenomen tego sezonu, Sven Hanavald, nie dał mu wreszcie rady prowadzący po pierwszej serii - Fin Matti Hautameki. Tego dnia as polskich skoków okazał się bezkonkurencyjny. W pierwszej serii dośc niespodziewanie prowadził Matti Hautameki, który tak jak Małysz, do tej pory nie skakał najlepiej. Oddał skok na odległość 134 metrów tym samym ustanawiając nowy rekord skoczni. Zaraz za nim był nasz wspaniały król i jedyna awangarda w tejże dyscyplinie. Adam... Małysz... dzięki gorącemu dopingowi Polskich kibiców, tych na stadionie i przed telewizorami, Adaś skoczył na 134 metr, ale niestety otrzymał słabsze noty i był drugi. W drugiej serii za to w rewanżu, jakby tchniony nienawiścią i chęcią zwycięstwa, oddał wspanialy skok na odległość 136 i dwa metry bijąc rekord ustanowiony jeszcze kilka chwil wcześniej przez Fina. Teraz pozostał tylko skok Matti'ego Hautameki'ego...trochę nerwów... i... radość!!! Adam Małysz złotym medalistą mistrzostw świata we Włoskiej miejscowości Predazzo! W każdym Polskim domu ręce uniesione ku górze, teraz cała Polska patrzy na mistrza świata!!!

Adam Małysz wygrywa pierwszy, a zarazem najważniejszy konkurs w tym sezonie. Ależ to była radość, w poniedziałek Adam uroczyście odebrał złoty medal, a razem z nim na podium stanęli młodszy z braci Hautamekich, co było do przewidzenia patrząc poprzez pryzmat całego cyklu przygotowawczego na tej skoczni, oraz japończyk Noriaki Kasai. Zawiedli się Niemcy, zawiedli się Austriacy, ale my się cieszyliśmy. Teraz kiedy Adam zdobył złoty medal na "Małyszówce" (tak została nazwana ta skocznia dwa lata temu przez Roberto Cecona), drzwi do trzeciego z rzędu sięgnięcia po Kryształową Kulę stoją dla Adama otworem i są jak najbardziej realne, tym bardziej, że Hannawald wyraźnie ostatnio spuścił z tonu wprawiając setki tysięcy kibiców w potężną rozpacz. Nieco później odbyły się drużynowe mistrzostwa świata, co prawda Polacy zajęli dopiero siódmą pozycję, ale Adam potwierdził swoją klase znowu skacząc najdalej. Konkurs wygrali Finowie, drudzy byli Japończycy a trzeci Norwegowie. O tych mistrzostwach można powiedzieć jedno: były pełne emocji a faworyci - jak do tej pory, zawiedli.

Slim