=-=-=
ZANIM SKOCZYSZ NA GŁÓWKĘ - PRZECZYTAJ! =-=-= Cześć! PS: Polecam
obejrzenie filmu "Mononoke Hime" (można go dostać np.
w wypożyczalni Bevery Hills). I nie zrażajcie się tym że jest
to anime. To jest klasyka wśród całego gatunku. W Japonii jak
i poza nią. Wspaniały reżyser, wspaniała muzyka, wspaniały
film! Obejrzyjcie i zastanówcie się nad jego sensem. Będzie
niezłym uzupełnienie tego tekstu. Gorąco polecam!
Piszę do AM
Sportu, ale sam dokładnie nie wiem jakie są zamierzenia tegoż
(kącika, nie pisania :)). Jeszcze nie było premiery
cornera na łamach Action Maga. Czy będą tu królować teksty o
piłce nożnej i koszykowej? Może o narciarstwu? Nie wiem. Zalożenia tegoż są jak najbardziej przemyślane. O nic się nie bój. Raczej nie powtórzy się sytuacja, kiedy nagle kącik SPORT znika z AM. Co do tekstów - obecnie królują (ja nic na to nie poradzę) artykuły o futbolu a śmiem twierdzić, że tendencja ta się nie zniży. Przydałby się jeden fan kosza czy tenisa, oj przydał... Ja
natomiast napiszę o ZAGROŻENIACH na pływalni i rzecze. Jest to
na pewno nie mały problem, i wymaga zachowania jak największej
ostrożności. U mnie (w Gorzowie Wlkp.) został wybudowany
świetny basen, jednak i on nie ustrzegł się przed paroma
błędami. Jakimi? Już piszę.
Jak wiadomo
ratownicy są bardzo ważni. Kiedyś był nawet wypadek w
Polkowicach, który głównie opierał się na niedopatrzeniu
ratowników (jak mogli się dopatrzyć skoro byli pijani?!). Ale
dlaczego nikt tego nie wykrył. Czy obsługa basenu nie
zauważyła chwiejących się ludków? W każdym razie za karę
poświęciliśmy jedno życie. Zginęło dziecko. A szkoda,
byłem na tej pływalni i prezentuje się całkiem nieźle. Jakoże mieszkam w Polkowicach i dosyć często wybieram się do Aquaparku, na ten temat mam pewne informacje. Prawdą jest to, iż obaj ratownicy znajdowali się pod wpływem upojenia alkoholowego i to przez ich gapiostwo tudzież niemożność udzielenia pomocy, zginęło dziecko. Po tej tragedii "spece" od pilnowania zostali natychmiastowo zwolnieni i dodatkowo obciążeni karą finansową (wysokości nie podano) Incydent ten sprawił (przykry bo przykry), że pływalnię w moim mieście odwiedza coraz mniej osób, acz zwiększona została liczba ratowników! Po co? Nie wiem. Dobre i to. Możemy tylko żywić nadzieję, że sytuacja taka więcej się nie powtórzy... Ale
wracając do tych problemów bardziej przyziemnych - ratowników
jest za mało! Nie wiem czy się dopatrzyliście, ale zwróćcie
uwagę, że często jakieś 7-10-latki biegną w pomieszczeniu
pływalni. Te kafelki, mimo to że są karbowane, są mokre =
śliskie. Ja to zobaczyłem w Lesznie i u mnie, i krew mnie
zalała gdy jakiś mały chłopak poleciał dokładnie na
głowę!! Poślizgnął się, i dopiero wtedy ratownicy to
zauważyli. Na szczęście nic poważnego się nie stało
(zębów przynajmniej nie zbierali ;)).
Czasem też na
pływalniach znajdują się zjeżdżalnie, także zamknięte
(tzn. rury). Jak byłem w Lesznie (fakt, przyznaję się, było
to jakieś 1,5 roku temu), to dzieciaki tworzyły jakieś tam
pociągi i zjeżdżali np. w trójkę naraz. Światełek (zielone
i czerwone dla niewtajemniczonych;)) nie zobaczyli. Ale dorodny
dostali opieprz od ratownika. Chyba z pół godziny na ławeczce
siedzieli :))). Jednak nie tylko tam tak występowało. W
każdym razie ratownicy nie na każdym basenie patrzą czy
wszystko odbywa się zgodnie regulaminem a szkoda :(.
A teraz czas
na najmroźniejsze wydarzenie jakie może mieć miejsce na
pływalni i rzecze. Zapalcie wszystkie światła bo będzie
mrocznie. Czy nie przeraża Was gdy jakiś człowiek skacze na
główkę? Np. ze wspomnianej wcześniej ślizgawki (tzn. tu
akurat zjeżdża z niej na główkę). Przecież może złamać
kręgosłup i do końca życia poruszać się na wózku
inwalidzkim. Obojętnie czy ma to miejsce na pływalni, czy może
w rzecze. Przecież (jeśli chodzi o rzekę) nawet sprawdzone
miejsce może okazać się zawodne. Przykład? Okej. Pewien
Amerykanin, świetny pływak i w ogóle dobry sportowiec
uwielbiał skakać na główkę. Uwielbiał. Na swoim zaufanym
miejscu w rzecze znalazł się konar drzewa. Dokładnie nie
wiadomo skąd się tam wziął. Ale to już nie ma znaczenia.
Facet sko(n)czył tam na główkę, do końca życia został
sparaliżowany.
Mimo to (poza
konarem) i tak zawsze można natrafić po prostu na dno. I wtedy
żaden save/load nie pomoże. Zobaczycie jedno wielkie Game Over.
Pomyślcie o tym.
PS2: Pozdrawiam wszystkich z