Zabawa

Jak już wielokrotnie było wspominane RPG ma spełniać zadanie: „bawiąc uczyć”. Służy rozwijaniu własnej osobowości, lecz jest także sposobem na czas wolny – zabawą, która pozwala zapomnieć o stresie, wyleczyć skołatane nerwy. Czy jednak jest tak zawsze? Czy RPG zawsze ma na nas „zbawienny” wpływ? Otóż nie. Dlaczego? Jest wiele powodów.
Pierwszym czynnikiem, jaki pozwolę sobie wymienić jest Mistrz Gry. Jak to się dzieje, że taki „Miś” jest odpowiedzialny za naszą złą zabawę? No cóż może on nam popsuć humor na wiele sposobów.
Sytuacja pierwsza a zarazem według mnie najważniejsza to moment, gdy MG nie pozwala nam grać taką postacią, jaką chcemy. Mówiąc wprost ogranicza nas. Wiem, że on też ma na to wiele powodów: 
- po pierwsze ktoś zechce grać tak rozwiniętą postacią, iż trudno znaleźć dla niej przeciwników. Czy to jednak naprawdę jest takie straszne? Czy Gracz nie może raz w życiu poczuć się mocny? Zobaczyć, że wszyscy go szanują i podziwiają (czyli, że jest dokładnie na odwrót niż w życiu ;))?
- po drugie ktoś chce żeby jego bohater miał taką a taką profesję (bo właśnie sobie taką ściągnął z netu i mu się podoba) a MG „po namyśle” odmawia. Jakim prawem pytam? Czy z powodu współczynników (patrz punkt pierwszy), czy też dlatego że nie dopuszcza niczego, co nie jest autoryzowane przez wydawcę systemu?
Obydwa przypadki są dla mnie całkowitym bezsensem. To nieprawda, że ktoś może mieć postać, której się nie da pokonać. Zawsze da się stworzyć takiego przeciwnika, który jest silniejszy od postaci Gracza. Dlaczego ktoś nie może grać taką postacią jaką chce, tylko musi taką na jaką pozwoli mu MG? Dla kogo sesja ma być przyjemnością: dla samego MG, czy także i dla Graczy? Według mnie dla wszystkich dlatego jestem za zniesieniem tych bezsensownych restrykcji (tak przy okazji to właśnie jestem w takiej sytuacji; mój MG w WARHAMMERA nie pozwala mi grać Wampirem).
Sytuacja druga jest wtedy, gdy trafi się na MG sadystę. Potrafi on zamęczyć nasze ukochane postacie zupełnie bez powodu. Jak dla mnie całkowicie psuje to nastrój.
Sytuacja trzecia – MG tworzy zbyt trudne (łatwe) scenariusze. Bardzo często zdarza się wtedy, że zupełnie nie wiemy co robić (lub też z góry wiemy jak wszystko się zakończy) co zbyt miłe nie jest.
Sytuacja czwarta i ostatnia – nasz kochany „Miś” jest samolubny i uważa, że gracze są tylko po to, żeby on się dobrze bawił.
Kolejnym czynnikiem, który wymienię są osoby, z którymi gramy, czyli tak zwana drużyna. Jak oni mogą psuć zabawę? W bardzo prosty sposób: zbytnio zwracając uwagę na swoją własną zabawę a za mało na to czy sesja sprawia przyjemność znajomym. Tak się dzieje, gdy jest się za bardzo skoncentrowanym na sobie, gdy chce się by przygoda toczyła się wokół własnej postaci. Niestety takie osoby nie zwracają uwagi na to, że inni mają znikomą przyjemność z gry.
Ostatnim czynnikiem jesteśmy my sami. Czy to z powodu wspomnianego powyżej, czyli zbyt dużej koncentracji na sobie, czy też z powodu własnego uporu potrafimy zepsuć zabawę innym. No, bo dlaczego np. MG ma się zgadzać na to by Gracz grał mutantem chaosu, gdy reszta drużyny jest praworządna?
Podsumowując chcę powiedzieć, że RPG powinno sprawiać przyjemność wszystkim: od graczy począwszy na MG kończąc. Należy czasami umieć dogadać się, pójść na pewne ustępstwa, które na pewno wszystkim wyjdą na zdrowie. MG powinien mieć więcej tolerancji dla swoich Graczy i zezwalać im grać dokładnie tym kim chcą. Sami gracze zaś powinni zastanowić się nad swoim postępowaniem w trakcie sesji i zwrócić uwagę na to, że obok nich są też i inne osoby. Powiedz sobie dobry (bądź nie) człowieku, że inni też chcą się dobrze bawić. Pozwól im na to.
Właśnie takich sesji na których będziesz mógł wcielić się ponownie w swoją dawną postać, która musiała odejść w zapomnienie, gdyż była zbyt potężna życzę każdemu z Graczy. Niech każdy czerpie Z RPG tyle radości ile tylko zdoła.

Tym pozytywnym akcentem skończył swoje przynudzanie:

Ghost