|
Salve! Po kilku dniach błogiego chorowania powracam przed klawiaturę nawracać niewiernych ;). Dziś będzie trochę polityki, trochę pierdół i odrobinę lania wody -> czyli to co zwykle, sk8vskie filozofie ;). A co dzisiaj mnie popchnęło w kierunku klawiatury? Nogi :). Ale nie tylko one. Grzebiąc w stosach makulatury zalegających spłuczkę ;) znalazłem w Newsweeku 4/2003 tabelkę 'Terroryzm w liczbach'. Słysząc kolejne relacje w TV i radiu postanowiłem podjąć po raz drugi temat terroryzmu, tym razem postaram się zacieśnić temat do wydarzeń jedynie związanych z prawdopodobną i spodziewaną wojną w Iraku. Mam nadzieję, że w momencie, kiedy czytacie ten tekst spiker w TV mówi o pokoju wywalczonym pokojowa drogą. Konflikt świata arabskiego z 'zachodem' zaczął się dawno, tak dawno, że nie ma większego sensu szukać powodów i początków, bo to nie zaleczy ani starych ani nowych ran. Pomyślmy więc, jak często widzimy w TV relacje z Izraela, gdzie kolejny zamachowiec-samobójca wysadził się w powietrze zabijając tylu i tylu, raniąc następnych. Często, oczywiście za często. A kiedy oglądamy relacje z miejsc, gdzie miały miejsce inne rodzaje zamachów? WTC pokazywane kilkaset razy, gdzieś w Hiszpanii wybucha samochód-pułapka, czasem też w Izraelu. Również za często. Ale o wiele rzadziej niż samobójców na ekranach telewizorów oglądamy inne rodzaje zamachów. Wyda się więc, że jest ich setki. A tu z informacji Izraelskich wynika, że zamachy samobójców to 0,5% wszystkich dokonywanych zamachów. Komuś zależy, żebyśmy myśleli, że każdy Arab bierze garść gwoździ do kieszeni, do drugiej granat i wyrusza zabijać niewinnych. Do tego ponoć średnio 350 ataków ma miejsce rocznie. Prosta matematyka - 1,75 ataku rocznie. Co się dzieje, nie potrafię liczyć? Nie, albo ktoś się pomylił w podawaniu ważnych danych, albo coś tu jest skręcone. W każdym bądź razie etykietka terrorysty i dręczyciela kobiet przylgnęła do każdego człowieka w południe zwracającego głowę w kierunku Mekki złożyć ukłon Allachowi. Ludzie, pomyślcie - w krajach arabskich (bliski wschód) mieszka 150 830 000 ludzi. Nie dzieląc ich na zdolnych i 'nie' do walki - Izraelitów jest tylko 5 830 000. Wyzwolenie Palestyny w przypadku faktycznie 'antysemickich' chęci byłoby sprawą kilku dni niezbyt wyczerpującej wojny. A tu dokładają nam kolejną 'straszną' liczbę - 5 000 Saudyjczyków przeszło szkolenie w obozach al-Kaidy. Dane U.S.A.. Jak większość danych z tego pięknego mocarstwa ta liczba jest tak mało empiryczną jak dowody na to, że Saddam posiada broń masowego rażenia. Dowody będące przede wszystkim naruszeniem suwerenności państwa. Ropa to podobno powód, jaki wymyślili pacyfiści, aby ratować sytuację. Fakty: 1/3 krajów bliskiego wschodu ma drugi język urzędowy, zgadnijcie jaki? Angielski, dzięki Amerykańskiej kolonii naftowej. Irak jest baaardzo dobrym celem. Z państw, które zostały nie 'skolonizowane' Irak ma najwyższe PNB na mieszkańca równy 11 350$ (Polska ma coś ponad 3000$). A 56% Amerykanów twierdzi, że wie, po co ich żołnierze pchają się w objęcia Saddama. Dużo, nie sądzicie? 56% twierdzi, że wie, a ile % wie? Kolejno ten piękny kraj twierdzi, że 70 000 ludzi na świecie jest podejrzane o terroryzm. Poza owymi 5 tyś. Saudyjczyków kto jeszcze? Może, ja? 'Aż' 30 ataków Izraelski 'wywiad' udaremnił od 2000 roku. Ciekawe jak to się ma w stosunku do zabójstw w ich udaremniania w Polsce. Działania 'antyterrorystyczne' Izraela są bardzo prostą i barbarzyńską formą eksterminacji Palestyńczyków. No cóż, przyjeżdża spychacz i już możesz powiedzieć, że kiedyś miałeś dom. A w obecnych czasach śmiało można powiedzieć, że w TV więcej jest relacji z 'akcji odwetowych', gdzie Izraelici mordują Arabów, niż sprawozdań po akcjach zamachowców-samobójców. Jednak wszystko zmierza ku nowej tragedii - wybory w Izraelu prawdopodobnie wygrała partia Szarona, która mówi otwarcie, że zanim zacznie rozmawiać z Palestyńczykami najpierw trzeba ich 'zmiękczyć'. Jakże ładne i poprawne politycznie ubranie faszyzmu 'zlikwidować'. Amerykanie zapewne się zgodzą, bo co może powiedzieć kraj, który demokratyczną drogą wybrał i poparł faszyzm drugiemu krajowi, który zrobił to samo? A nawet ta cudowna amerykańska technologia jest sprawiedliwa jedynie w 75%. Tyle bomb trafiło w wyznaczone cele w Afganistanie. Odnosząc to do ton wszelakiego wybuchowego 'usrojstwa' zrzuconego na ten kraj wynik jest tragiczny. Ale te informacje się przemilczy, wytykając Saddamowi reżim. On to krzywdzi ludzi przez całe życie, kiedy Amerykanie według filozofii 'mniejszego zła' zabiją, zlitują i nie pozwolą ci się męczyć, czy tego chcesz, czy nie. Jaki jest cel otwarcie stawiany przez administrację Busha? 'Zdjęcie' Saddama z tronu i osadzenie na nim przychylnego Ameryce przywódcy. Nawet nikt nie opowiada pięknych bajek o demokratycznych wyborach, po co robić komuś nadzieje? A tu premierzy europejskiego zaplecza (+ pan Havel) wysyłają wazeliniarski list z poparciem dla kowboja, którego rodzina wzbogaciła się 'przy okazji' Holocaustu (Newsweek 5/2003, str. 4). Anglia, jako europejski podnóżek Busha nakręciła kraje, które niewiele znaczą na wyrażenie poparcia. Konsekwencje będą poważne - powstanie koalicja wewnątrz UE, która chce odebrać znaczenie polityczne krajom przodującym gospodarczo i mającym dużą moc decyzyjną wewnątrz federacji. Polska jest takim rezerwowym dupowłazem, który stara się zyskać znaczenie właśnie dzięki amerykańskiej protekcji. Węgry straciły już dawno pozycję sojusznika, zaraz po wygaśnięciu konfliktu w Kosowie. Teraz Bułgaria i Rumunia są na pozycji uprzywilejowanej, tam właśnie U.S.A. chce zostawić rezerwowe ilości wojska i konieczne zaplecze do prowadzenia ciężkiej i długotrwałej wojny. Amerykanie zdają sobie doskonale sprawę, że niewiele jest faktów, które przemawiają na ich korzyść, szczególnie do Arabów (każdej narodowości). Rosja, Chiny i Japonia jako podupadłe mocarstwa mają okazję pohandlować. Najwięcej Rosjanie. Niepisana umowa mówi: my nie piszczymy o akcję w Iraku, wy nie piszczycie o akcję w Czeczenii. Czy to przejdzie? Prawdopodobnie tak, amerykanie mają podobno 'dowody' Dumne te dowody, ale fakt faktem, że człowiek wyrwany z Iraku zasypany za friko 'dobrobytami' made in U.S.A. powie co mu każą. Wywiad też jest tak delikatnym narzędziem, że łatwo podważyć choćby autentyczność zdjęć satelitarnych. Potem w razie pomyłki Amerykanie powiedzą: odwróciliśmy ten kraj do góry nogami, a ten Saddam tak schował tą broń, że do dziś nikt jej nie może znaleźć. Ale fakt, że Irak posiada broń masowego rażenia pozostaje faktem. Jednak nauczony 'pustynna burzą' Saddam nie odważył
się na żadne działania zbrojne, a jego działania są konkluzją wynikłą
z jego chęci i ekspertyz naprawdę znakomitych fachowców. Wojna w Kuwejcie
pokazała, że wojacy Saddama znają się na tym, co robią. Ale dlaczego
społeczeństwo, czy wie, czy nie wie o co tak na prawdę chodzi, niemalże
jednogłośnie popiera pomysł rozpętania wojny? Amerykanie mają poczucie
posiadania mocarstwowej armii, armii zamkniętej w elektronice, która
może strzelać do wroga, którego nie widać, czyli armii bezpiecznej.
Ale ta wojna, w przeciwieństwie do Afgańskiego piekła, które okazało
bezmiar nienawiści w zemście, jest spowodowana wielkomocarstwowym
kaprysem zapewnienia sobie bezwzględnego bezpieczeństwa. Amerykanie
wiedzą, że po dokładnych przygotowaniach i z poparciem, którego kraje
'satelickie' nie mogą nie udzielić są w stanie zrobić co im się podoba.
Karminy filozofią keep smiling naród omamił sam siebie, zapominając
o rzeczach nieprzyjemnych. Dlatego WTC i 11,09 pamiętnego roku spowodowały
daleko idące zmiany w społeczeństwie Amerykańskim. Oto obywatele pięknego,
bogatego, wspaniałego, niezwyciężonego raju na ziemi na wieść o szaleńcu
strzelającym do ludzi nie wystawia z domu nawet czubka nosa (jakby
nie mógł strzelić przez okno). W pewien sposób parodia, choć na pewno
tragedia. P.S.' (...) Na plakacie goła baba z karabinem maszynowym
strzela do Arabów. |
||