|
Znów mi się udał text nieco kontrowersyjny, więc ludzi czczących dzisiejsze porządki w kościele powinny najpierw iść i łyknąć coś na uspokojenie, a potem dopiero zabierać się za czytanie. Kurcze, przechodziłem dziś koło jakiegoś lustra, i normalnie legalnie mnie zamroczyło kiedy zobaczyłem swoją gębę... Dawno mi nikt nie przyłożył i jest taka... niesymetryczna ;}. Więc z nadzieją, że ktoś zmieni ów stan siadam przed kompem i zabieram się do skręcania pierdół. A powód, oprócz stanu mojej facjaty, znalazłem w kolejnych numerach Niedzieli, Newsweek'u, Wprost i Polityce. Może jeszcze gdzieś czytałem arty o 'ojcu redaktorze', ale nie pamiętam gdzie :). Oczywiście, jako komuchowi wypada mi nieco pobluzgać na Rydza i całą tą piaskownicę... Wszyscy czytaliśmy już chyba setki tekstów o roli i możliwościach mediów, sami znamy te sprawy z doświadczenia. Radio Maryja, jak każde medium dla masowego odbiorcy było, czasem nawet niezbyt dyskretnie skierowane poglądowo i politycznie. Czy to źle? Ostro kontrastowało z stacjami komercyjnymi, bezwzględnie atakując 'komuchów'. Otóż Polska krajem wolnym i radyjko Rydza przyczyniło się do częściowego zyskania równowagi wśród różnych propagandzistów. Grono słuchaczy - wiemy, że są to albo staruszkowie, albo ostro nakierowana nacjonalistycznie banda wnuczków i wnuczek (albo na odwrót, równouprawnienie przecież jest! ;). W czym tkwi sukces wśród 'tego rodzaju' odbiorców? Otóż starszy człowiek w pewnym wieku chce (czasem otwarcie żąda!) jakiegoś respectu. Patriotyzm propagowany przez radyjko z twarzą ma to do siebie, że jest uwielbieniem dla 'wielkich' w grobie, lub jedną nogą w trumnie. A każdemu starszemu człowiekowi wydaje się, że jest 'wielki' i w ogóle co to 'ON' nie narobił dla tego świata. Dlatego wszystko wiedzą lepiej. I uczą młode pokolenie- 'ustępuj starszym miejsca w autobusie, w kościele, w kolejce, w WC, w...'. Ojciec Rydzyk nawojował już wiele, wielu obraził i poniżył publicznie. A do tego nie wolno dopuścić (i słusznie). Uważam, że oskarżenia przeciwko o. redaktorowi są oparte na słusznych pretensjach i dowodach. A w interesie Tadeusza Rydzyka, jako kapłana, i jako zwykłego obywatela jest wyjaśnienie tej sprawy w sądzie i publiczne poniesienie konsekwencji, jeśli takowe nakaże sąd! W interesie? To jego obowiązek! Przegrana jest niemal oczywista, ale zawsze można znaleźć wykręt w stylu 'opanowane przez komunistów sądy skazują największego w Polsce 'patriotę' na karę...'. Ale mister redaktor chowa głowę w piach zastawiając się słuchaczami, podgrzewając tłum i 'proradyjne' nastroje. Czy uczciwy człowiek boi się sądu? Czy prawdziwy patriota i katolik nie chce cierpieć w imię wolności prawdy i sprawy Bożej (radio Maryja to przecież forma kościoła otwartego 24h/na dobę). Radio powinno zostać, bo jest potrzebne starszym ludziom, w ogóle jest potrzebne, skoro znajduje odbiorców (co ja bym musiał zrobić babce, żeby mi dała spokój? ;). Ale o. Rydzyk powinien sam ustąpić do czasu wyjaśnienia zarzutów. Ale ja nie jestem od poprawiania ludzkości. Kościół zareagował, jak zareagował, niewielu spodziewało się innych reakcji. Kiedy powiedziałem katechecie, że Kościół (jako instytucja) to biznes dziad jeden nie chciał mnie dopuścić do bierzmowania. Dziś zmieniłem zdanie. Kościół to mafia. Specjalizuje się w wywiadzie (no, proszę mi podać liczące się na arenie międzynarodowej państwo, w którym nie ma księży, nawet do Rosji się wcięli) i 'demokratycznym' sposobie oddziaływania na politykę wewnętrzną. Wszystkie brudy kamufluje jak tylko może. A takie wytryski jak Paetz, Rydzyk, Law (no, Stany to akurat Babilon naszych czasów, więc nikogo chyba nie zdziwi jego obecność w tym 'rankingu' :) należy ugłaskać, pocieszyć i uspokoić, przynajmniej na jakiś czas. Czy Jezus chciałby być reprezentowanym przez gości publicznie poniżających innych, obmacujących i deprawujących innych kapłanów? A jakoś tak się udało, że ci mają największy posłuch wśród publiki. Więc zmowa milczenia obowiązuje. Ale media komercyjne (a szczególnie publiczne) pod naciskiem komuchów wyciągają na światło dzienne takie 'drobnostki', które od lat były gdzieś zakamuflowane i nikomu nie działa się krzywda :-/. Raz już ktoś popełnił błąd wyłączając z wspólnoty wiernych ludzi, którzy jak się okazało mieli rację (no, może poza Henkiem VIII, ten się zresztą sam wypisał ;). Nawet papieski przeprosiny były tak wspaniale ułożone, aby nikt przypadkiem nie pomyślał sobie, że owe błędy były owocem papieskich pomyłek. Ale wszyscy przyjmują Papieża jako osobę nieomylną, i tak powinno pozostać, po co mówić całą prawdę? I normalnym jest w takim przypadku stan ilościowy różnych komisji w Watykanie, które zajmują się sprawami wiary. I dobrze, papież nie dałby sobie rady, a poza tym... mógłby się pomylić. Czy Papież ogląda przez cały dzień CNN aby wiedzieć o wszystkim, co ma miejsce na świecie? Otóż jest taka ważna osoba w Rzymie, którą jest kard. Angelo Sodano będący rzecznikiem w obie strony. Rzeczywista manipulacja Janem Pawłem II jest w jego rękach. Boska opieka nad osobą Karola Wojtyły nie jest sprawą dyskusyjną, ale pewien argument, podobno 'za', jest nieco kiepski. Papież przeżył tak ciężkie zamachy na swoje życie. Nie ma w tym cudu, operowali go przecież najsławniejsi lekarze i specjaliści ze swoich dziedzin. Cud ma miejsce wtedy, kiedy postrzelonego polskiego żebraka, polscy lekarze w polskim szpitalu uratują i przedłużą mu życie. A jeśli 'opieka Boża' to kasa, autorytet i poparcie, to Kalwin miał rację. Teologia to kolejny sposób na manipulację społeczeństwem. Ktoś mi mówił, że badacze porównali najstarszą znalezioną wersję Biblii z wykopalisk, z jedną z obecnie wydawanych i odkryli, że żaden przecinek nawet nie zmienił swojego miejsca (to było a propos świadków Jehowy, którzy podobno owe przecinki przesuwają wedle woli). A weź do ręki różne wydania Pisma Św. i porównaj... Nawet odpowiadające sobie słowa nie mają podobnego znaczenia. Sądzę, że Jezus nauczał zwykłych ludzi, i mówił tak, aby rozumieli to żyjący dwa tysiące lat temu, ale i my teraz, więc dlatego Biblia jest pełna przypowieści o jednakowej systematyce przenośni. Jako pierwsi do 'stajenki' przybyli 'pastuszkowie', osobistości o tak niskim statusie społecznym w ówczesnym Izraelu, że nie mogli być nawet świadkami w sądzie. Bóg wie, że to mądrzy i bogaci popełniają najcięższe grzechy, choćby dlatego, że mają na to środki, i własny rozum, który mówi im co złe, i postępują przeciw owemu rozumowi. Mowa Pana do ludzi więc powinna trafiać do ich serc bezpośrednio, Bóg ma to do siebie, że nie da się go pojąć rozumowo. A teologowie właśnie wciskają kity przez móżgownicę. Błąd, którym było wyłączenie z Kościoła Lutra i kilku innych zaowocował kolejnym- kontrreformacją. Od czasów Kontrreformacji wiara staje się coraz bardziej jednokierunkowa, i to w stronę czegoś, co można porównać z popkulturą. Jednym słowem - przerost formy nad treścią (dobra, czterema słowami :). W Ameryce w 'kościołach' brakowało tylko cheerleader'ek, ale i dla tych znalazło się miejsce. Nawet zwykła Msza obdarta została z wszelkiego mistycyzmu, z atmosfery spójności z Bogiem. kiedy widzę w TV jakichś łosi dennie rapujących lub grających 'chrześcijański metal' w imię Boga, czuję się normalnie, jakbym uczestniczył w czarnej mszy. Toż to samo bluźnierstwo. Tak się składa, że mam w rodzinie dwóch księży, a nawet ojców (nie biologicznych, tylko zakonnych ;). Są Pallotynami, jeden na misji w Ruandzie, drugi na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Oni naprawdę służą Bogu, Jeden z nich został nawet zwolniony z części posług kapłańskich, bo partyzanci Hutu obcięli mu palce u prawej dłoni. kiedy przyjeżdżają do kraju (wolno im raz na cztery lata) i spotykają się z naszym plebanem nie mają o czym z nim rozmawiać. Kapłan z Polski nie jarzy o co chodzi w 'takiej posłudze'. No cóż, może nauka dwudziestu narzeczy, całodzienne wyprawy, aby rozdać komunię w różnych wioskach, malaria i inne przeszkody to zbyt wiele na wypielęgnowane i rozwożone w mercach dupska tłuściutkich obmacywaczy z Polski. Czego boją się księża w UE? 'Na zachodzie' każdy deklaruje swoją wiarę i płaci delikatny podatek (taka dziesięcinka ;), z którego episkopat wypłaca pensje. W niektórych krajach okazało się, że 60% społeczeństwa to ateiści. Nie sądzę, aby tak stało się i w Polsce, wszyscy jesteśmy w końcu ciągle sterroryzowani przez babki i dziadków, aby podpisać taki wyrok społeczny na swoją osobę. I stąd owe kazania na temat unijnego ateizmu. Ale jeśli Polacy odważą się powiedzieć 'nie' podatkom 'od duszy' (dusznym?), niestety, będzie jak za bardzo dawnych czasów - podwinąć rękawy i do pracy rodacy! Zamknęli Boga w złotym Tabernakulum, a w homilii mówią, że należy szukać Chrystusa w innych ludziach. Po mszy wychodzą, a widząc żebraków podnoszą kołnierze u swoich czarnych prochowców i uciekają do limuzynki... Ale my sami, podobno chrześcijanie jesteśmy sobie nawzajem winni. Tak się składa, że ten art powstawał przez kilka dni po świętach i 'sylwestrowej zabawie'. Otóż pierwszego dnia 2003 r. wszedłem do kościoła i jak najszybciej musiałem uciekać pod sam ołtarz, aby uniknąć zatrucia wydychanymi przez 'wiernych' oparami przeróżnych 'spirytów'. Msza się zaczęła, wszystko cacy, tył najgłośniej nawet wydzierał się 'Lulajże, Jezuniu' (choć w ich stanie lepiej byłoby 'Niech aniołowie zanoisą go do raju...' ;), pięknie klękał do komunii (gorzej ze wstawaniem), ale kiedy na 'rozesłanie' ksiądz zaczął modlić się o opamiętanie alkoholików kościół się opróżnił (wypróżnił? ;). Taka jest nasza wiara, tacy jesteśmy, a narzekamy na innych... I właściwie nie dziwię się ludziom, którzy uważają, że zginąć w imię swojego boga jest głupotą, lub objawem jakiejś choroby psychicznej. Nie wiedzą, co to wiara, jak mogą mówić o wierzących? Oczywiście, że trafiają się 'porządni' księża. Wyjątek przecież potwierdza regułę. Jednym z nich jest mój katecheta, ksiądz Jacek, powszechnie odbierany przez ludzi jako przyjaciel. Ale kościół jest pełen zakłamania, samowoli i prywatnych interesów, a Bóg czasami zajmuje tam kolejne miejsce. Hierarchowie kościelni dają jedynie negatywny przykład, a kiedy opowiedzą na kazaniu, jak to jakiś święty żył sobie długo i szczęśliwie (dopóki nie umarł ;), wydaje im się, że skończyli pracę. Do służby Bogu podobno trzeba mieć powołanie. Wiemy, po co młodzi ludzie idą do seminarium.. P.S. '(...) A yednak się kręci Słońce dookoła Ziemi, P.P.S. Służba Bogu. Wszyscy Mu służymy, kapłani powinni służyć ludziom w imię Boże! P.P.P.S. Podobno w dzień Sądu ciała powstaną z grobów.
Wiele z tych ciał zjadły wormsy... |
||