Patyczaki by Andrew
Tym razem dowiemy się trochę o patyczakach...
Andrew: Cześć Zbigniew. Słyszałem, że kupiłaś sobie patyczaki.
Zbigniew: Cześć Andrew. Tak to prawda mam patyczaki, ale nie kupiłam ich tylko dostałam od koleżanki.
A: Kto był taki naiwny i ci je podarował?
Z: No ta, co kilka miesięcy temu śmiała się ze mnie, że mam wąsy. Teraz się z nią zaprzyjaźniłam i to ona dała mi te owady.
A: Co to są patyczaki?
Z: ... no owady to są.
A: Jakie?
Z: Takie co przypominają patyki.
A: Coś jeszcze?
Z: Nie tylko patyki.
A: :-) A co one jedzą?
Z: Nie wiem, jeszcze im nie dawałam jeść.
A: Dlaczego?
Z: Bo się nie ruszają.
A: Może nie ruszają się dlatego, bo im nie dałaś jeszcze jeść?
Z: Nie, dlatego że im oderwałam nóżki.
A: Po co!?
Z: A po co patykom nogi, przecież i tak nie chodzą.
A: Zbigniew? A wzięłaś ty dzisiaj lekarstwa?
Z: Tylko te zielone.
A: A powiedz mi jeszcze do czego ci w takim razie potrzebne te patyczaki?
Z: Mieszam nimi herbatę.
A: ...Boże! Za co?!
Z: Za łyżkę.
A: ...No to na razie Zbigniew, ja spadam. Do zobaczenia za ... kilka... dziesiąt... yyy... set... lat. Cześć!
Z: No, cześć. Trzymaj się ciepło.
Andrew ( andreandrew555@wp.pl )
|
MENU
|