Opowiadania
Czytelników


Cykle

Inne

Online

POWRÓT DO
AM




 
  <<< poprzednie :::: następne >>>
 

:::: nabuchodonoZorka ::::

Motywacja - Epilog


Leżała na trawie obserwując ametystowe niebo upstrzone milionami gwiazd. Co jakiś czas jedna z nich przecinała firmament srebrną smugą, by już po chwili zgasnąć na zawsze. Blady księżyc powoli wyłaniał się zza wierzchołków drzew. Cicha melodia wygrywana na skrzypkach przez pasikoniki, mieszała się z głośnym rechotem żab. W powietrzu unosił się zapach fiołków.

Poczuła ciepły dotyk palców na policzku. Otworzyła oczy.

Siedział tuż przy niej i uśmiechał się. Już po chwili delikatnie pogładził jej długie włosy koloru ciemnego bursztynu i rzekł melodyjnym głosem :
- Wiesz . . . wiesz to tak dobrze jak i ja . . . to jeszcze nie koniec . .
Dziewczyna westchnęła cicho, po czym przemówiła :
- Tak wiem.
Po chwili zaś dodała :
- Wydawać by się mogło, że najgorsze już za nami. Ale . . .
Popatrzyła w jego ciemne oczy . . "Boi się" pomyślała. "Boi się tak samo jak ja ."
- Ale musisz to zrobić . . . dla dobra wszystkich . . . dla całego świata.
Mężczyzna w milczeniu pokiwał głową.
- Tak . . .oczywiście . . zabiję go . . .
Perlista łza . . .jedna . . . druga . . .
. . . najważniejsza jest misja . .


***

Obudziła się, krzyk zamarł jej w piersi, a strach przed nieznanym paraliżował ciało. Ciężko dysząc skuliła się na łóżku i naciągnęła na głowę kołdrę. "To tylko sen" wyszeptała, a dreszcz wstrząsnął jej ciałem. "A jeśli . ." Szybko odgarnęła koc, zerwała się na równe nogi i podbiegła do telefonu. Drżącymi rękoma wybrała numer . .

. . . jeden sygnał . . .

. . . drugi . . .

. . . trzeci . . .

. . . czwarty . . .

"Błagam . . . "

- Tak słucham . . . - usłyszała w słuchawce cichy głos. Odetchnęła z ulgą.
- Marcin ?
- Tak . . .Aaaa . . .Przepraszam . . Julka ?
- Tak to ja . Wybacz, ale . . .
- Coś się stało ?
- Nie nic. . .
Dopiero teraz dotarło do niej co robi. Coś się jej przyśniło, a ona . .
- Marcin . . .
- Mhm . . .
- Przepraszam. Panikara ze mnie. Coś mi się przyśniło. . .że ktoś chce Cię zabić . .i . . .
Usłyszała w słuchawce cichy śmiech.
- Kochanie . . .idź spać.
- Dobrze. . .Przepraszam . .
- Nie ma za co. Uwielbiam odbierać telefony o trzeciej nad ranem. Dobranoc. . .


***

Odłożył słuchawkę i położył się na łóżku. Po chwili zapadł w sen . . . Widział kobietę i mężczyznę . . łąkę i niebo . . . rozmawiali ze sobą . . . mówili . . .mówili o jego śmierci . . . .


***

- Menhirze . .
- Tak.
"Muszę mu pomóc" przemknęło jej przez głowę.
- Nie możesz tego zrobić ot tak po prostu.
- Wiem . . .
- Walczymy o wspólne dobro. O dobro wszystkich ras, zamieszkujących kontynent Iris. Nie jesteśmy sami . . .
- Nie mam wyjścia Miriel.
- Maaya.
- Słucham ?
- Kapłanka Kultu Księżyca. Ona nam pomoże.
- .
- Ona go zabije.
Szloch wstrząsnął jej ciałem.
- Miriel . . .
- Nie mów nic . . .proszę . . .
- Tylko tak możemy spełnić misję . . . tylko przez zabicie tego, który może dać początek wspólnemu wrogowi . . .

***

- Weroniko . . .
- Dlaczego tak się do mnie zwracasz ?
- Przepraszam . . .
- Nic nie szkodzi Marto.
Dziewczyna uśmiechnęła się. Po chwili powiedziała :
- Gdybym tylko wcześniej wiedziała na jakiej zasadzie istniejemy nie zwlekałabym i popełniła samobójstwo w dniu swoich narodzin .
- A ja nie . . .
- . . .
- Misja tego wymagała.
- Ja nie uczestniczę w niej. . .
- Jeszcze . . .
Wymieniły smutne uśmiechy.
- Marto . . .
- Mhmm . . .
- Pamiętasz jeszcze tamte życie.
- Tak . .
- Marto . . .
- Nienawidzę sierocińców.


***

- Zabijesz go, prawda ?
- .
- Marto . . .
- Zabiję . . .

***

- Mam jeszcze tylko jedno pytanie.
- Tak Maayu . . .
- Popełniłam samobójstwo. Tam mnie nie ma . . .tu jestem . . . Czyż to nie pewna prawidłowość ? Jeżeli zabiję go w tym świecie . .
- Wtedy umrze i tu, i tam . . Zasada . . .
- Nie rozumiem . . .
- Ja też nie . . .


***

Obudziła się o świcie. Powoli otworzyła oczy i rozejrzała się po pokoju. Obraz śmierci Marcina jak żywy stanął jej przed oczyma. Wysoki stok . . .psalm mew . . .

Westchnęła cicho.

Dzwonek.

Jeden.

Drugi.

- Tak słucham ?
- Julka . . . to ty ?
- Tak pani Halino. To ja . . .
Poczuła jak ciało odmawia jej posłuszeństwa. Powoli usiadła na podłodze.
- Czy coś się stało ? - spytała drżącym głosem.
- Julio . . .
- . . .
"Boże . . . " przemknęło jej przez głowę. "Czy . . . " . Niewidzialna obręcz ścisnęła ją za gardło.
- Julio . . .
- .
- Marcin nie żyje . . .


Powoli odłożyła słuchawkę. Położyła się na podłodze. Zamknęła oczy.

" . . nie żyje . . " . . .Weronika . . .Marta . . . Marcin . . .


A ja ?


. . .Julka . . .


nabuchodonoZorka

nzorka@poczta.onet.pl


<<< poprzednie :::: ^^ do góry ^^ :::: następne >>>