Opowiadania
Czytelników


Cykle

Inne

Online

POWRÓT DO
AM




 
  <<< poprzednie :::: następne >>>
 

:::: Novinha ::::

Książka


Mateusz siedział przy swoim biurku.
Mieszkanie było puste. Wokół niego wszystkie rzeczy były takie znajome: kolor tapety, regały pełne książek, stos papierów, długopisów, tysiąca innych niepotrzebnych rzeczy na biurku. Zielony kubek z herbatą. Jego prywatne niebo.
Chciał zacząć pisać, nie mógł jednak zacząć. Pusta kartka leżała przed nim. Bolała go głowa. Pewnie się przeziębił.
Wolał wrócić do myśli, które towarzyszyły mu przez całą drogę do domu. Powoli zagłębić się w nich. Dawno nie miał na to czasu. Poddał się im, tak jak wtedy na pustej drodze. Wokół pachniało herbatą.

Myśli, tysiące wydarzeń i tysiące twarzy, układały się w ciąg. Czuł, że potrafi nimi sterować. Widzieć to, co sobie w danej chwili życzy. Czuł się ich władcą, bogiem.
Przywołał z pamięci jej twarz. Jej uśmiech. To jak stała przy nim z opuszczoną głową, tłumacząc się. Z swoimi pięknymi oczami, zamglonymi słodką tęsknotą. I potem, kiedy odchodziła, kiedy była zła z miną jak rozkapryszone, niezadowolone dziecko. Czuł na policzku jej place, gdy go uderzyła.

Przewrócił się kieliszek wina, czerwona ścieżka płynie po blacie w jego kierunku. Krew. Nie, to tylko herbata. Boli go głowa. Na dworze ciągle jeszcze pada. Deszcz ciągle pada. Deszcz siecze w parapet. Zimno tutaj.

Tańczy z nią, tak blisko, jej dłonie są takie ciepłe, ciepłe, tak blisko, obok jego, wtulona. Nie, nie to tylko wyobraźnia. Biała kartka przesiąka herbatą. Powinien ją wytrzeć. Powinien. Jego głowa jest taka ciężka, pulsuje w niej ból. Nie ma siły wstać.
Ona. Na zdjęciu. W ramce. Uśmiechnięta. Co ona z nim zrobiła? Uderza w ramkę, tak jakby chciał uderzyć w nią, żeby wreszcie dała mu spokój. Ona. Jej piękne włosy. Czerń. Heban. Nigdy nie istniała. Wyobraźnia.

Szklana ramka potłukła się i rozleciała na tysiące kawałków. Straszny huk. Tańczy tak blisko niego. Wirują, wirują jej włosy, jej oczy. Wyobraźnia.
Napiszę o tym. Długopis wylatuje mu z słabej dłoni. Boli go głowa. Powinien się położyć. Książkę skończy później. Jej tęskniące oczy.

Drzwi się otwarły. Skrzypią tak znajomo. Jestem zbyt zmęczony, żeby wstać. Muszę wytrzeć tą herbatę. Czerwona ścieżka. Krew. Wino. Biała kartka przesiąka nim. Zdjęcie, krople krwi kapią na jej roześmianą twarz. Wino. Kroki.
,,Mateuszu? Mateuszu?"
Jej słodki głos. Przyszła. Znowu przyszła. Zobaczy wylaną herbatę. Wino. Krew. Jej ciepłe ręce na jego ramionach. Zatańczysz?
,,Mateuszu? Śpisz?"
Kocham. Kocham. Kocham. Wyobraźnia.
Trzyma ręce na jego ramionach. Nie ma siły by podnieść głowę i spojrzeć w jej twarz. Jej kochaną twarz.
Zabiję ją. Skończę pisać i zabiję ją. Tak strasznie boli mnie głowa, kochana. Deszcz znowu pada. Bądź ze mną. Pomóż mi, chyba jestem chory. Pomóż mi moja jedyna przyjaciółko, która pomagałaś mi pisać. Pomóż mi teraz wstać. Patrz ramka się stłukła. Twoje zdjęcie na podłodze. Kawałki szkła na podłodze. Weźmie ten kawałek i skończy w końcu to wszystko. Wino. Krew. Sen. Sen. To tylko sen. Nie powinienem tak myśleć. Jestem idiotą. To tylko sen. Skończę pisać i zabije ją. Ona nigdy nie istniała. Wyobraźnia. Jej ciepłe ręce.

Herbata jest zimna. Płynie strużką do mnie. Ona, ona, ona. Skończę tą książkę. Napiszę tę książkę. Nie przeszkodzisz mi. Wyobraźnia. Moja głowa. Taka ciężka. Ból, nieugaszony, tętniący ból. Ciemno. Cicho. Spokojnie.
Deszcz uderza o parapet.

Nie istniejesz. Ja cię stworzyłem. Kocham. Kocham. Kocham.
Co ty ze mną zrobiłaś? Co zrobiłaś? Co?


* * *

Matka Mateusza przyszła, tak jak się umówiła z synem. Nikt nie otwierał. Martwiła się o niego. Od kiedy usamodzielnił się i zamieszkał sam, coraz rzadziej wychodził z domu. Mówiła mu, żeby znalazł sobie dziewczynę. Ale on nie miał czasu. Każdą wolna chwilę pisał jakąś książkę. Pokazał jej nawet fragmenty. Śmiał się, że główna bohaterka to jego ideał i gdyby taki żył, mógłby się z nią ożenić choćby jutro.

Przyniosła mu zakupy, ale on nie otwierał. Nie chciało jej się wracać, szczególnie w taki deszcz. Otwarła swoim kluczem.
Mateusz spał. Głowę położył na biurku, na mokrej od wylanej herbaty kartce. Na podłodze, obok długopisu, leżała potłuczona ramka. Trochę jej szkoda. Zdjęcia nigdzie nie było. Nie przypominała sobie ani tej ramki, ani żadnego w niej zdjęcia. Pogłaskała głowę syna. Chyba miał gorączkę. Wieczny dzieciak, jak się na coś uparł nie dbał nawet o swoje zdrowie. Nie powinien być tak całkiem sam. Potrzebuje kobiety, która się o niego zatroszczy. Musi go obudzić. Szkoda jej było to robić. Mateusz spał tak spokojnie.

Deszcz uderza o parapet. Herbata przesiąkła przez białą, czystą kartkę.


Novinha

theprisoner@wp.pl


<<< poprzednie :::: ^^ do góry ^^ :::: następne >>>