Opowiadania
Czytelników


Cykle

Inne

Online

POWRÓT DO
AM




 
  <<< poprzednie :::: następne >>>
 

:::: Izabela Stokłosa ::::

"Mierz siłę na zamiary, nie zamiar podług sił"


Poranek był chłodny, pochmurny. Na ulicach miasta gdzieniegdzie przedzierało się przez gęstą mgłę światło latarni ulicznych. Na drogach nieliczne grupki ludzi pośpiesznie wbiegały do piekarni, z której następnie kierowały się ku swoim domostwom. Na przystanku było pusto, ale... chwilę! Ktoś tam jest?! Tak! Widzę dziewczynę wtuloną w siedzącego koło niej chłopaka. To ta sama osoba, którą widziałam kilka dni temu na pobliskim osiedlu. Jest całkiem niebrzydka, tylko... taka smutna. Przygnębiona mina daje znak o problemach, które wypełniają myśli dziewczyny. Z jej oczu potrafiłam wyczytać mnóstwo trosk i kłopotów, setki małych bolączek, które zawadzały duszy tej osóbki. Szacuję, że ma około 16 lat, gdyż rysy jej twarzy są bardzo delikatne. Chłopak natomiast wygląda na trochę starszego, ale z niezwykłą troską spogląda na dziewczynę. Chyba muszę przyjrzeć się im bliżej... Ooo! Ktoś do nich podchodzi. Ona wstaje, wyciąga dłoń, a druga osoba podaje jej pieniądze. Chłopak po chwili chwiejnym krokiem udaje się do najbliższego sklepu. On jest pijany!- tego nie da się nie zauważyć. Zza rogu ulicy wyjeżdża samochód, który z zawrotną prędkością zbliża się w kierunku chłopaka. Stój!! Uważaj! Nie wchodź na jezdnię! Te ostrzeżenia jak piorun błysnęły w mojej jaźni. Tyle razy je słyszałam, lecz nigdy nie potrafiłam wziąć ich na poważnie. A teraz... nie!! Przymknęłam na chwilę oczy, a po ich otwarciu... na szczęście nic się nie stało. To dlatego się tutaj znalazłam, to dlatego! Byłam pijana, niespokojna, biegłam w kierunku znajomego.... Po policzkach zaczęły mi spływać łzy, a serce poczęło mocniej bić. Emocje coraz to bardziej dawały się we znaki. Szkoda tylko, że nie mogłam z parą moich rówieśników porozmawiać, przynajmniej wytłumaczyłabym błąd i okoliczności w jakich się tu znalazłam. Szkoda mi ich. I to nie tylko ze względu na to, że są w moim wieku, ale z powodu bezmyślnego marnowania swojego życia. Podkreślam, jedynego życia....

Ponury typek szybko zmył się z pola widzenia, a dziewczyna została na przystanku wraz z chłopakiem. Byli sami ze smutkami, wtuleni w siebie obserwowali ludzi przechodzących po chodniku. Błędny ich wzrok snuł się za osobami, jakby trochę zazdroszcząc 'normalnego' życia.
Przez kilka kolejnych dni obserwowałam jak coraz to bardziej staczają się w dół, jak ciężko im odrzucić nałóg... Za wszelką cenę pragnęłam im pomóc, lecz było to trudne. Mogłam tylko patrzeć na ten dziwny świat, w którym kiedyś i ja się obracałam. Każdy poranek sprawiał, że czułam się coraz gorzej. Ze łzami w oczach widziałam jak oboje się wykańczają, jak marnują swoje życie, tak jak ja traciłam cząstkę siebie dzień za dniem, godzina za godziną, chwila za chwilą. Wiem, że to kara za moją bezmyślność i przyjmuję ją z pokorą. I za każdym razem, kiedy widzę butelkę krzyczę "Nie! Zostaw!". Teraz to nic nie pomoże- kiedyś było to jedynym ratunkiem. Dziewczyno, ocknij się, nie musisz żyć na ulicy, masz ciotkę w Warszawie, wuja we Wrocławiu.. gdybyś tylko umiała się przełamać.

Dni mijały, a sytuacja praktycznie się nie zmieniała. Codziennie spotykali się ze znajomymi, chodzili na imprezy, zaczęli ćpać. Gdy byli odurzeni widziałam, że nie zdawali sobie sprawy z tego co robią. Wybiegali na ulicę, krzyczeli, śmiali się... aż pewnego wieczoru wychodząc z dyskoteki dziewczyna wpadła wprost po samochód. Nie!!!! Czemu ją też to spotkało, dlaczego ona..??? Uratuj ją dobry Boże, proszę Cię z całego serca, pozwól jej żyć. Minuty mijały nieubłaganie, a karetka zjawiła się dopiero po piętnastu minutach. Wybiegli z niej lekarze, którzy w mgnieniu oka opatrzyli ranną. Wokół tej całej sytuacji najbardziej poruszyło nie zachowanie chłopaka. Po raz pierwszy na jego twarzy ujrzałam łzy, a były to łzy bólu, wyrzutów sumienia, nagromadzonego cierpienia i własnej bezsilności. Mógł po części temu zdarzeniu zaradzić, zaś teraz nie był w stanie pomóc osobie, którą kochał. Doskonale zapamiętałam jego słowa skierowane do leżącej na chodniku, nieprzytomnej dziewczyny "Kochanie, obiecuję, skończymy z nałogiem, to przez niego tutaj się znaleźliśmy! Tylko obudź się, nie umieraj... proszę". Zastanawiałam się w tym momencie dlaczego dopiero nieszczęście powoduje, że człowiek zwraca uwagę na własne życie? Czy w jednym momencie zdaje sobie sprawę z tego co zrobił dotychczas? Nie. Prawda jest całkiem inna. Każdy z nas podświadomie wie, co w jego życiu jest zbędne, ale tak naprawdę nie umie bądź nie chce się do tego otwarcie przyznać. Wielu z nas oszukuje samych siebie, podporządkowywując się otoczeniu, a najczęstszym tego przykładem jest bezmyślne sięganie po kieliszek.

Moja droga koleżanko , pokaż, że człowiek nie jest tylko chorągiewką na wietrze, która ukierunkowuje się od podmuchu wiatru! Pokaż, że masz siłę, wolę i chęć do życia. Pomimo tych wszystkich problemów jest ono piękne. Uwierzyłam właśnie, że każdy ma w sobie tyle mocy, ile tylko potrafi wykrzesać. "Mierz siłę na zamiary, nie zamiar podług sił", a znajdziesz jej tyle, aby się podnieść. I nie istotne gdzie się znajdujesz, co robisz, ile masz lat. Ważne, że umiesz pokonywać trudności, nałogi, presję otoczenia, a jest cię na to stać.



Izabela Stokłosa

izabelka_s@wp.pl


<<< poprzednie :::: ^^ do góry ^^ :::: następne >>>