|
"Mierz siłę na zamiary, nie zamiar podług sił"
Poranek był chłodny, pochmurny. Na ulicach miasta gdzieniegdzie
przedzierało się przez gęstą mgłę światło latarni
ulicznych. Na drogach nieliczne grupki ludzi pośpiesznie wbiegały
do piekarni, z której następnie kierowały się ku swoim
domostwom. Na przystanku było pusto, ale... chwilę! Ktoś tam
jest?! Tak! Widzę dziewczynę wtuloną w siedzącego koło niej
chłopaka. To ta sama osoba, którą widziałam kilka dni temu na
pobliskim osiedlu. Jest całkiem niebrzydka, tylko... taka smutna.
Przygnębiona mina daje znak o problemach, które wypełniają myśli
dziewczyny. Z jej oczu potrafiłam wyczytać mnóstwo trosk i kłopotów,
setki małych bolączek, które zawadzały duszy tej osóbki.
Szacuję, że ma około 16 lat, gdyż rysy jej twarzy są bardzo
delikatne. Chłopak natomiast wygląda na trochę starszego, ale
z niezwykłą troską spogląda na dziewczynę. Chyba muszę
przyjrzeć się im bliżej... Ooo! Ktoś do nich podchodzi. Ona
wstaje, wyciąga dłoń, a druga osoba podaje jej pieniądze. Chłopak
po chwili chwiejnym krokiem udaje się do najbliższego sklepu.
On jest pijany!- tego nie da się nie zauważyć. Zza rogu ulicy
wyjeżdża samochód, który z zawrotną prędkością zbliża się
w kierunku chłopaka. Stój!! Uważaj! Nie wchodź na jezdnię!
Te ostrzeżenia jak piorun błysnęły w mojej jaźni. Tyle razy
je słyszałam, lecz nigdy nie potrafiłam wziąć ich na poważnie.
A teraz... nie!! Przymknęłam na chwilę oczy, a po ich otwarciu...
na szczęście nic się nie stało. To dlatego się tutaj znalazłam,
to dlatego! Byłam pijana, niespokojna, biegłam w kierunku
znajomego.... Po policzkach zaczęły mi spływać łzy, a serce
poczęło mocniej bić. Emocje coraz to bardziej dawały się we
znaki. Szkoda tylko, że nie mogłam z parą moich rówieśników
porozmawiać, przynajmniej wytłumaczyłabym błąd i okoliczności
w jakich się tu znalazłam. Szkoda mi ich. I to nie tylko ze
względu na to, że są w moim wieku, ale z powodu bezmyślnego
marnowania swojego życia. Podkreślam, jedynego życia....
Ponury typek szybko zmył się z pola widzenia, a dziewczyna
została na przystanku wraz z chłopakiem. Byli sami ze smutkami,
wtuleni w siebie obserwowali ludzi przechodzących po chodniku. Błędny
ich wzrok snuł się za osobami, jakby trochę zazdroszcząc
'normalnego' życia.
Przez kilka kolejnych dni obserwowałam jak coraz to bardziej
staczają się w dół, jak ciężko im odrzucić nałóg... Za
wszelką cenę pragnęłam im pomóc, lecz było to trudne. Mogłam
tylko patrzeć na ten dziwny świat, w którym kiedyś i ja się
obracałam. Każdy poranek sprawiał, że czułam się coraz
gorzej. Ze łzami w oczach widziałam jak oboje się wykańczają,
jak marnują swoje życie, tak jak ja traciłam cząstkę siebie
dzień za dniem, godzina za godziną, chwila za chwilą. Wiem, że
to kara za moją bezmyślność i przyjmuję ją z pokorą. I za
każdym razem, kiedy widzę butelkę krzyczę "Nie! Zostaw!".
Teraz to nic nie pomoże- kiedyś było to jedynym ratunkiem.
Dziewczyno, ocknij się, nie musisz żyć na ulicy, masz ciotkę
w Warszawie, wuja we Wrocławiu.. gdybyś tylko umiała się przełamać.
Dni mijały, a sytuacja praktycznie się nie zmieniała.
Codziennie spotykali się ze znajomymi, chodzili na imprezy, zaczęli
ćpać. Gdy byli odurzeni widziałam, że nie zdawali sobie
sprawy z tego co robią. Wybiegali na ulicę, krzyczeli, śmiali
się... aż pewnego wieczoru wychodząc z dyskoteki dziewczyna
wpadła wprost po samochód. Nie!!!! Czemu ją też to spotkało,
dlaczego ona..??? Uratuj ją dobry Boże, proszę Cię z całego
serca, pozwól jej żyć. Minuty mijały nieubłaganie, a karetka
zjawiła się dopiero po piętnastu minutach. Wybiegli z niej
lekarze, którzy w mgnieniu oka opatrzyli ranną. Wokół tej całej
sytuacji najbardziej poruszyło nie zachowanie chłopaka. Po raz
pierwszy na jego twarzy ujrzałam łzy, a były to łzy bólu,
wyrzutów sumienia, nagromadzonego cierpienia i własnej bezsilności.
Mógł po części temu zdarzeniu zaradzić, zaś teraz nie był
w stanie pomóc osobie, którą kochał. Doskonale zapamiętałam
jego słowa skierowane do leżącej na chodniku, nieprzytomnej
dziewczyny "Kochanie, obiecuję, skończymy z nałogiem, to
przez niego tutaj się znaleźliśmy! Tylko obudź się, nie
umieraj... proszę". Zastanawiałam się w tym momencie
dlaczego dopiero nieszczęście powoduje, że człowiek zwraca
uwagę na własne życie? Czy w jednym momencie zdaje sobie sprawę
z tego co zrobił dotychczas? Nie. Prawda jest całkiem inna. Każdy
z nas podświadomie wie, co w jego życiu jest zbędne, ale tak
naprawdę nie umie bądź nie chce się do tego otwarcie przyznać.
Wielu z nas oszukuje samych siebie, podporządkowywując się
otoczeniu, a najczęstszym tego przykładem jest bezmyślne sięganie
po kieliszek.
Moja droga koleżanko , pokaż, że człowiek nie jest tylko chorągiewką
na wietrze, która ukierunkowuje się od podmuchu wiatru! Pokaż,
że masz siłę, wolę i chęć do życia. Pomimo tych wszystkich
problemów jest ono piękne. Uwierzyłam właśnie, że każdy ma
w sobie tyle mocy, ile tylko potrafi wykrzesać. "Mierz siłę
na zamiary, nie zamiar podług sił", a znajdziesz jej tyle,
aby się podnieść. I nie istotne gdzie się znajdujesz, co
robisz, ile masz lat. Ważne, że umiesz pokonywać trudności,
nałogi, presję otoczenia, a jest cię na to stać.
Izabela Stokłosa
izabelka_s@wp.pl
<<< poprzednie ::::
^^ do góry ^^ ::::
następne >>>
|