|
Monolog na dwa głosy
- Jestem beznadziejna.
- Ty, beznadziejna? Nie, nie jesteś beznadziejna. Wystarczy na
Ciebie spojrzeć by się o tym przekonać. Tak nie wygląda
beznadziejność. Twoja twarz, choć dzisiaj smutna wciąż jest
obliczem osoby wartościowej, takiej jaką byłaś zawsze. Osoba
beznadziejna to człowiek pozbawiony chęci do życia, który
odepchnął od siebie wszystkie pragnienia. Ty przecież wciąż
marzysz. Nadal chcesz, pożądasz. Masz cel do którego dążysz,
to mówi błysk ambicji w twoim oku. Zagubiona, nie wiesz jak
konkretnie dotrzeć do wyznaczonego sobie punktu, ale to nie ważne.
Ważne, że chcesz tam dotrzeć. To nie prawda, że same chęci
nie wystarczą. Chęć jest sama w sobie motywacją do działania.
To dzięki niej szukamy jak najprostszych rozwiązań.
Masz poważny problem, to widać. Ale któż ich nie ma. To co
dla jednych jest śmiertelnie trudne dla innych może wydawać się
śmiesznie łatwe. Myślisz, że po dwóch piwach zapomnisz o
tym, że uśpisz swoje myśli? Odłóż szklankę i popatrz mi w
oczy. To nie jest beznadziejna sytuacja. Nie, nie wmawiaj sobie,
że się boisz. Widziałem już strach w Twoich oczach, a to wygląda
mi na... na zrozumienie.
Teraz zdałaś sobie sprawę z otaczającej cię rzeczywistości,
ale już dużo wcześniej dopuszczałaś do siebie takie myśli.
I teraz wiesz, że intuicja Cię nie zawiodła. Tak, to głos
serca nazywamy intuicją.
... Teraz widzą przerażenie. Czy powiedziałem coś nie tak?
Twoje rysy zamarły w bezruchu a w oczach tli się żar. Ty
naprawdę się boisz. Ja przecież powiedziałem tylko, że
intuicja to wyrażenie pragnień serca. Czyżby Twoja intuicja mówiła
jeszcze o czymś, i czyżby tak jak w tej sprawie miała decydujące
znaczenie i jedyną słuszność, której nie można wytłumaczyć
logicznie. Teraz nie martwią Cię sprawy przyziemne. Nie!
Chwileczkę, to ciągle ten sam problem, jednak w obecnej chwili
stał się dla Ciebie jaśniejszy, przez co straszny w swej
prostocie. Wzrok utkwił w martwym, niematerialnym punkcie.
Przyglądasz się czemuś. Kibicujesz. To umysł próbuje
zaprzeczyć sercu, ich walka trwa nadal.
Przerwij to natychmiast. Nie możesz się w taki sposób zadręczać,
cisza nic nie pomoże. Wyrzuć to z siebie!
- Kocham Cię.
- ...
- ...
- ... Nie. Tylko Ci się tak wydaję. Kogoś takiego jak ja nie
można kochać.
- Ale Andrz...
- Ćśśśś... Kelner jeszcze jedno piwo dla tej Pani, a dla
mnie rachunek proszę.
I pamiętaj, wszystko co usłyszałaś jest prawdą, sprawdza się
w życiu, ale nie stosuj tego w moim przypadku - będziesz
nieszczęśliwa.
Zapłakała... Ja również... lecz nie uroniłem nawet jednej łzy.
Drzwi lokalu zatrzasnęły się za mną głuchym echem.
Andrew Catcher
andreandrew555@wp.pl
<<< poprzednie ::::
^^ do góry ^^ ::::
następne >>>
|