|
Kat - Ballady |
|
Legenda wyśniona ***************** Ogień wolno gasł, wiatr w kominie mielił dym. Czarodziejski dom mówi do mnie... - Za oknami chłód - Zimny oddech duchów nocy. - Nie otwieraj drzwi. Nie otwieraj bramy mroku. Lodowaty cień mojej dłoni zmieniał kształt. Czasem owcą był, czasem wilkiem. Odwróciłem twarz na srebrzysto biały księżyc. Ogień wolno gasł. ... Już życie śpi. Czekam aż jęknie Wielki Dzwon... Cienie skrzydlatych węży... - Przyszli. W czerni zagrobnej. Kreślę za pentagramem krąg. IA KAMPA! W srebrnej poświacie szła... Dziewczęcy duch Bogini Ziemi. Choć raz twego światła. Choć raz twego ciała. Głęboko pragnę dotknąć Delirium tremens ***************** Mamo, tyle lat nie ma cię. Mamo ciepła brak, a ty gdzie? Uciekasz za dom. Uciekasz jak pies. Mamo, ogarnia mnie koszmarny sen, boje się. Mamo ramie daj, błagam Cię. Mamo, trzech lat kocham Cię Chociaż mnie nie chciałaś mieć. - Hej tam piwo lej do rąk Dlaczego, dlaczego drżą? Mamo, tak bym chciał chwalić Cię Ale jak... skoro wiem? Mamo, trzech lat kocham Cię. Chociaż mnie nie chciałaś mieć. - Hej tam piwo lej do rąk Dlaczego, dlaczego drżą? Mamo, pije sam, nie wiem gdzie? O wszystkie dzieci modle się. Za twój grzech. Uciekłaś za dom. Uciekłaś jak pies. Robak ******* Sługami Boże jesteśmy twymi w grobach Bo praw za życia równych nie ma. Kamienny dom w sądny dzien. Zwolni stary szkielet z robaka szczęk Czy płaczesz tam? Nikt się nie dowie Człowieku! Czy płaczesz tam? A może drwisz? Z tego co wiem to robaków mrowie. Tańczy, klaszcząc w dłonie, powoli zjada cię. Dusze mą wypijam z kielicha. Z kielicha mych rąk. W morzu świec płynie łódź. Stoję w niej. Z grzechów mych napinam łuk. Strzelam w obłok. Czy płaczesz tam? Nikt się nie dowie Człowieku! Czy płaczesz tam? A może drwisz? Z tego co wiem to robaków mrowie. Tańczy, klaszcząc w dłonie, powoli zjada cię. Bez pamięci ************ Czasem chodzi mą ulicą... Dziwne to, że sam. Bez powodu, jak ty. Jego twarz uniesiona po nimb. Do mych okien krzyczy - Chleba! Czasem chodzi ma ulicą... W swoich dłoniach ma Dwoje małych jak pył. Czy szesnaście lat, matko, da sił. gdy przy tobie ojca nie ma? Starta na proch. Przez ludzi. Czczą kierat... by prędzej to szło. Toczą się kamienie bez imienia. Czasem chodzi mą ulicą... W długi habit wlazł Bez powodu, jak ty. Jego dłoń uniesiona po nimb. Zmienia pieniądz na marzenia. Wierzyli, że on użyje magicznych zabawek. Lecz ksiądz bawił się zwyczajnie w doktora. Wierzyli, że on użyje magicznych zabawek. Lecz on bawił się zwyczajnie w doktora. Czasem chowasz w swoje dłonie oczy pełne krwi Krwi sczerniałej od łez. Który świat, wznoszony po nimb. Czekającym dał na próbę Stary szklany dom. Niewinność *********** Do dzikich borów idę, dzikich gór. Miedzy psy. Szukam żył źródlanej wody. Czystej krwi. W zarannej topieli Drapieżny ptak wzbił się do lotu. Wysoko. Stubarwne kwiaty liżą rosę - leśne łzy. Pajączek wił swą sieć ...Maleńki robaczek w nią wpadł. W zarannej topieli Drapieżny ptak wzbił się do lotu. Wysoko. Tajemny życia krąg. Instynkt matki Wściekły głód Zew krwi. I wiatr rzucił młode pisklę. W ostrza skał. Kończy się coś. Kończy się dzien |