STATIC-X - MACHINE


Krążek Staticów pod nazwą "Machine" trwa 42 minuty i 51 sekund co Wayne Static - wokalista uważa za czas w którym odbiorca wpadnie w trans i przesłucha płytkę do końca, czy tak jest? Odpowiedź znajdziesz właśnie tutaj.
 
Machine to zbiór 12 utworów, które zdaniem Wayne'a wprowadzą człowieka w trans. I tak właśnie Machine zaczyna się utworem "Get to the Gone" który jest najciężej granym i śpiewanym utworem na płycie, ciągle słychać krzyk Wayne'a, szybki riff gitary buduje nastrój a perkusja łączy to wszystko i powstaje z tego coś co nazwano "Get to the Gone". Następnie w uszach odbija się riff utworu o nazwie "Permamence", dość ciekawy kawałek, szczególnie refren który na długo zostaje w pamięci. "Black & White" czyli singiel promujący płytę, cały utwór jest jednym z największych dzieł Tripp'a i Kena, gitara i perkusja tak bardzo do siebie pasują, że czynią ten kawałek jednym z najlepszych na płycie. "This is not" - chyba najpoważniejszy utwór na płycie. Jego intro to dzieło sztuki, tekst na bardzo wysokim poziomie a riff jak reszta - wspaniały. "Ostego Undead" - perkusyjny wstęp jak najbardziej na miejscu, tekst ciekawy ale krótki, po kilkakrotnym przesłuchaniu niestety, ale się nudzi. "Cold", który zapiera dech w piersiach, po przesłuchaniu chce się usłyszeć go jeszcze raz. Cudowny wokal, riff i klimat. To jest coś!!! "Cold" znalazł się na ścieżce dźwiękowej do filmu "Queen of the Damned" i nakręcono do niego klip który ma u mnie ocenę 9/10. "Structural Defect" - jak dla mnie przeciętne. Trochę nudny, mało zróżnicowany, ratuje go tylko i wyłącznie to jak Wayne zaśpiewał partie głosowe. Dalej jest utwór przezabawny, a nosi nazwę "... in a bag", gdzie wokalista śpiewa na początku dość poważny tekst a na jego końcu wchodzi słowo "shit" i czyni go bardzo śmiesznym. Palący tekst "Burn to burn" przemawia do mnie smutkiem, mimo tego iż Wayne zasiewa nadzieję, muza wbija się w uszy i ciągnie w trans. Tytułowy utwór czyli "Machine", tekst i wokal to cud, dzieło sztuki, muza skomplikowana ale prosta zarazem. Więcej takich kawałków jak "Machine"!!! Ostatni już utwór, "A dios Alma Perdida" co po polsku oznacza "Utracony boski duch", jest to kawałek instrumentalny, ciekawą mieszanką jest połączenie ciężkiej gitary i pianina co w efekcie daje taki klimat, że oczy bieleją. Według mnie, czas trwania płyty jest trochę za krótki, chętnie posłuchałbym dłużej no ale... . W ten sposób kończy się płytka Machine, ale zapewne zaskoczeniem nie jest to, że do japońskiej edycji tego CD dołączono bonusowe utwory i są nimi "Anything but this" które znajduje się także na sound tracku do "Resident Evil" i "Sweat of the bud Live" których jak na razie nie słyszałem, ale z tego co wiem są dobre. Japońska edycja krążka została wydana w tym samym czasie co normalna czyli 22 maja 2001 roku.
 
Spis utworów:
  1. Bien Venidos                0:23
  2. Get To The Gone          2:49
  3. Permanence                  4:01
  4. Black And White          3:50
  5. This Is Not                    2:57
  6. Otsego Undead              3:29
  7. Cold                              3:40
  8. Structural Defect           3:39
  9. Shit In A Bag                4:21
  10. Burn To Burn               4:17
  11. Machine                        3:27
  12. A Dios Alma Perdida    5:58
 
Całość została nagrana z nowy gitarzystą - Tripp'em Eisen'em zamiast Kiochi'ego Fakudy, który opuścił Static-X po Wisconsin Death Trip Days, czyli trasie koncertowej promującej ich pierwszą płytę. Gdy piszę te słowa (luty 2002) Staticy powinni kończyć już pracę nad ich trzecią płytą której nazwa jest mi obca. Skład Static-X wygląda tak:
 
Wayne Static - wokal, gitara
Tripp Eisen - gitara
Tony Campos - bas
Ken Jay - perkusja
 
Wszystkich zapraszam do przesłuchania Machine i pozdrawiam przy okazji wszystkich fanów Staticów oraz Aśkę i Geńka.
 
Ocena: -10/10.

Sinner