|
Niezaprzeczalnie największe dzieło Holendrów z
Pestilence oraz jedno z największych dzieł w historii death metalu w ogóle, ukazało się w 1991 roku, który był jednym z najlepszych dla tego gatunku muzyki. Mimo wielu fenomenalnych płyt, jakie ukazały się w tamtym okresie, album zespołu Patricka Mameli'ego z miejsca okrzyknięto kultowym. Sama muzyka to techniczny death metal, jaki na początku lat 90-tych dominował na metalowych listach przebojów i dzięki którego reprezentantom jak nieodżałowany Death, Atheist, Cynic, Morbid Angel, czy właśnie Pestilence wiele dzisiejszych gwiazd gatunku zaczęło sięgać po gitarę, chcąc grać jak swoi idole.
"Testimony of the Ancients: The Quest for the Truth of Existence" to absolutny majstersztyk. Do dnia dzisiejszego, gdy większość zespołów zdecydowanie stawia na technikę, poziom reprezentowany przez muzyków Pestilence niejednokrotnie jest nie do
doścignięcia. Nic w tym dziwnego, ponieważ na niewielu albumach odnaleźć możemy tyle zakręconych riffów, skomplikowanych solówek i niemniej skomplikowanej gry perkusji, a często gdy już się je odnajdzie, można zarzucić twórcom przekombinowanie i używanie techniki niemal na siłę. To co wyprawiają na tym albumie gitarzyści, może powodować jedynie uwielbienie i podziw. Wystarczy tutaj wymienić kilka tytułów jak choćby "Twisted Truth", "Testimony" czy "Stigmatized". Patrick Mameli oraz Patrick Uterwijk udowadniają że do dziś są jednymi z najlepszych wioślarzy jacy kiedykolwiek grali szeroko pojęty metal. Ukłony należą się szczególnie temu pierwszemu, który wirtuozerską grę potrafi łączyć ze śpiewaniem, co prawda jego wokal nie jest szalenie oryginalny, ale za granie takich partii i równoczesne śpiewanie, zasługuje on na wielkie brawa - fenomen niemal na miarę Chuck'a Schuldinera. Na płycie znajdziemy 17 kawałków, które można podzielić na utwory właściwe i krótkie, momentami art - rockowe przerywniki. Same utwory to także swoista mieszanka - szybkość miesza się tutaj z klimatycznymi zwolnieniami, w których gitarzyści potwierdzają swój geniusz. Należy jeszcze w tym miejscu dodać, że mimo rewelacyjnej techniki zespołu, płyta w żadnym stopniu nie jest przekombinowana i nie brakuje tutaj finezji, co niestety często zdarza się muzykom w ostatnich latach.
Album ten bez wątpienia zasługuje na najwyższą z ocen, jedynym do czego można się tu przyczepić jest brzmienie, jednak należy pamiętać że "Testimony" powstało prawie 12 lat temu, gdy studia nagraniowe posiadały wyposażenie i możliwości o 3 klasy niższe niż w dniu dzisiejszym. Maniacy technicznego death metalu i ogólnie death metalu pewnie mają już tę płytę, a tym którzy jeszcze jej nie mają można tylko powiedzieć żeby nie żałowali pieniędzy. Każdy kto lubi death metal z ciekawymi pomysłami, jednak nie tracący swojego pierwotnego ducha pokocha to dzieło i będzie go słuchał z tą samą przyjemnością zarówno dzień jak i 4 lata po pierwszym przesłuchaniu.
Ocena: 10/10
Satyr <svartahrid@interia.pl> |