*** Hey - Znak zapytania ***

Dzisiaj przedstawię wam stary album Hey'a, czyli "?" :-) Chyba nie muszę mówić, jaką perełką jest Hey w naszym polskim shit-biznesie muzycznym? Zwłaszcza jak się ma na wokalu taką łysą superlaskę z głosem niczym Chylińska.

Czym prezentuje się Znak zapytania? Już przy pierwszych utworach widać, że zespół postawił na głęboką treść merytoryczną, co nie znaczy, że z technicznego punktu widzenia wypada źle. Nie, jest dobrze. Zwłaszcza dla tych, którzy lubią spokojne kawałki, bo 'pytajnik' jest bez wątpienia takim albumem. Oczywiście, wśród żółwi znajdą się typowe rozgrzewacze.

Ale spójrzmy na początek. Album składa się (przynajmniej na mojej składance tyle jest :-) z 15 utworów, tak więc jest czego słuchać. No może utwory nie są specjalnie długie (od 2 do 5 min) ale i tak wystarczy by wczuć się w klimat, tudzież porozbijać sobie głowę.

Wczesna jesień rozpoczyna przygodę z 'pytajnikiem'. Sam utwór rozpoczyna się fajnie, spokojnie, tak jak czasami robiła to Metallica, potem gitary i perkusja wspaniale się zgrywają, gdy nagle wybucha głos Nosowskiej. Ogólnie- wspaniały wstęp, który zapowiada solidną dawkę heyowania... cokolwiek miałoby to znaczyć.

Jeśli zaś chodzi o Dorosłość jak początek umierania to całkiem inna sprawa. Zaczyna się podobnie, ale zaraz gitary śpiewają swą brudną (tj. thraszową :-)) pieśń. Ten kawałek jest już bardzo dobry, szybki i porywający. Czyli taki koncertowy.
Potem nadchodzi Prawda i tutaj zawiodą się fani ostrego grania, bo to taki żółw, że aż strach słuchać :-) Żartuję, wiadomo: Hey to nie płytki rockowy zespół, lecz formacja, która niesie ze sobą jakieś przesłanie, czyli coś, co jest bardzo charakterystyczne dla legendarnych polskich zespołów punkowych. (a nie tych debilskich, przez które potem ludzie oceniają całego punk rocka.)
Wracając do tematu, Nosowska w tym utworze czyni spowiedź, że się sprzedała i to jej wina :-)
I don't know to dopiero utwór! Zaczyna się ostrą
*** [cenzura - The LasT Child], a potem wcale nie jest słabiej. Wokal w tym kawałku przypomina głos z lat 70, 80. Odjaaazd...
A teraz czas na mojego faworyta, bowiem ten utwór (czyli Anioł) cholernie kojarzy mi się z repertuarem grupy Sweet Noise. Podobna gitara i jakiś taki klimat. A jeśli posłucha się tekstu Anioła, to możęcie być pewni, że nie jest to odstawione 'coś' do komercyjnego tytułu. (Już od dawna wiadomo, iż takie nazwy jak złoty smok, czy mroczny anioł za zadanie mają przykuwać uwagę.)
Utwór, który jeszcze zasługuje na moje opisanie :-) jest Kropla. Dlaczego? Bo jest cholernie oryginalny. Gitara brzmi tutaj baaardzo dziwnie, tak samo jak ciiiiichuteńka perkusja, aż tu nagle... bom. Małe bom, ale za to doprawione fajnym piskiem/gwizdem. Warto wysłuchać!
Dalej jest jeszcze lepiej. Rewelacyjny moim zdaniem As raindrops feel z tym, co tak bardzo lubię u Kasi, a mianowicie z jej chrypowatym głosem. Nie wiem jak udało jej się go osiągnąć, i jak wytrzymuje tak długo trzymając go na jednym poziomie (niczym Glaca) ale zaprawdę, zaprawdę powiadam wam: to mój ulubiony utwór... No i ta gitara w środku utworu!
Później przebijamy się przez grungowo-punkowy utwór Musli, smutny List, ostry Fire of my soul (przypomina mi mój pierwszy koncert), oraz znów żółwi Heledore babe. Utwór ten raczej wybija się z pod mojego ideału, ale jednak pokazuje, że Nosowska potrafi śpiewać normalnie, tj. bez chrypki.
No i ostre punkowe granie Je le. Charakterystyczne zaczęcie dla polskiego punka, tj. taka napieprzanka, którą steruje perkusja, a w ślad idą gitary. Służy do... kociołka pod sceną.
Na koniec zostały dwa utwory, jeden kojarzący się z Metallicą, drugi z Red Hotami.

Znak zapytania to album naprawdę udany, umiejętnie dobrane proporcje: wolne-szybkie oraz ten... głos Nosowskiej. Nie pozostaje nic jak tylko zakupić szybko (jeśli się da, hehe :-) i wysłuchać starego Heya.

OCENA: 9/10
© Reksio Dogi - Oszukany przez życie tak jak wy i żyjący dla innych, tak jak wy.     www.amator.prv.pl - MNIEJ SKINÓW, WIĘCEJ MYDŁA!